Szpital we Włocławku zamyka chirurgię dziecięcą. "Zmusić do pracy nikogo nie można"

Pomorze

Bez chirurgii dziecięcej we Włocławkutvn24
wideo 2/9

Brak kadry lekarskiej przyczyną zamknięcia oddziału chirurgii dziecięcej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. ks. Jerzego Popiełuszki we Włocławku. Działanie oddziału zawieszono cztery miesiące temu, a teraz dyrekcja zdecydowała się zamknąć go definitywnie. Poważne przypadki, które normalnie byłyby leczone we Włocławku, teraz będą kierowane do Bydgoszczy lub Torunia.

- Oddział chirurgii dziecięcej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym imienia księdza Jerzego Popiełuszki we Włocławku został zamknięty na stałe – przekazała nam Karolina Welka, dyrektor placówki. Przez cztery miesiące był zawieszony – w tym czasie dyrekcja intensywnie szukała lekarzy, którzy chcieliby podjąć pracę. Bezskutecznie.

- Brakuje specjalistów z wielu dziedzin. Jedną z nich jest chirurgia dziecięca – mówi Karolina Welka.

"Zmusić nikogo nie można"

Na oddział średnio trafiało około czterech pacjentów dziennie. Teraz mnie poważne przypadki trafią do poradni szpitalnej lub oddziału chirurgii dziecięcej jednego dnia – rano pacjent będzie przyjmowany, a po południu wypisany. Ten ostatni oddział powstał, by choć częściowo wypełnić dziurę po zamykanym oddziale.

Poważniejsze przypadki będą kierowane do szpitali w Bydgoszczy (ponad 100 kilometrów) lub Toruniu (ponad 60 kilometrów). To z pewnością odczują mieszkańcy ponad 100-tysięcznego miasta.

Jak podkreśla Welka, problemy kadrowe to kwestia wielu lat, a oddział już kilkakrotnie był zawieszany. – Zmusić do pracy w szpitalu nikogo nie można. Tu pracują de facto pasjonaci – uważa dyrektor szpitala.

Chirurdzy, interniści, pediatrzy

Sygnały dotyczące zamykania oddziałów szpitalnych spływają z całego kraju. Brakuje nie tylko pediatrów, ale też chirurgów, internistów, anestezjologów czy pediatrów. Problemy kadrowe w szpitalach występują między innymi w Wodzisławiu Śląskim, Zakopanem, Cieszynie czy Głubczycach. Pełną listę placówek publikujemy na stronie TVN24.

Krzysztof Madej, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, przedstawia katastrofalny obraz sytuacji w polskich szpitalach. - Jak w jednym miejscu przybędzie [lekarzy - przyp. red.], to w innym ubędzie - zwrócił uwagę. Jak ocenił, według oficjalnych danych w Polsce brakuje 50 tysięcy lekarzy. - My mówimy nawet więcej, 68 tysięcy - dodał.

Problem braku kadry lekarskiej dotyczy głównie szpitali powiatowych, a tych w Polsce jest ponad 240.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/ks / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: tvn24