Pomorze

Szymek, gdy przyszedł na świat ważył 400 gramów i mieścił się na dłoni

Pomorze

Mały Szymek i jego mama tuż przed wyjściem do domu
Mały Szymek i jego mama tuż przed wyjściem do domutvn24
wideo 2/3

Tak małego pacjenta szpital przy alei Powstańców Wielkopolskich w Szczecinie jeszcze nie miał. Szymon w dniu przyjścia na świat ważył 400 gramów i miał 30 centymetrów długości. Dziś ma już cztery miesiące i waży 2,5 kilograma. Właśnie wychodzi do domu.

Ciąża pani Kamili Kleist, mamy Szymka, nie sprawiała problemów. Jednak w 25. tygodniu pojawiło się u niej bardzo wysokie ciśnienie, białkomocz oraz cukrzyca. Kobieta trafiła do Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 PUM w Szczecinie.

Wystąpiło zagrożenie życia chłopca, więc lekarze po sześciu dniach hospitalizacji zdecydowali się na przerwanie ciąży.

Kluczowe mleko matki

27 września ubiegłego roku Szymon przyszedł na świat. Ważył tylko 400 gramów i miał 30 centymetrów długości. – Mieścił się w dłoni – wspominają lekarze, którzy przyjmowali poród.

Przez nadciśnienie noworodek był znacznie mniejszy od swoich rówieśników. Maluszek trafił na intensywną terapię. Lekarze walczyli o jego życie. – Przez ponad dwa miesiące leżał w inkubatorze. Oddycha samodzielnie od 11 tygodnia życia – opowiada Zdzisława Rosińska, lekarka, neonatolog ze szpitala.

Jednym z najtrudniejszych etapów było wywołanie laktacji u pani Kamili. – Na początku było ciężko. To były znikome ilości – wspomina młoda matka. Jednak udało się utrzymać naturalny pokarm i Szymon mógł od prawie początku żywić się mlekiem swojej mamy i szybko rosnąć.

"W domu wszyscy czekają"

- Muszę pochwalić zaangażowanie rodziców i ich ciężką pracę. To kluczowy element naszego sukcesu – uważa doktor Rosińska. – Efekt jest dla nas bardzo radosny – dodaje.

Po czterech miesiącach Szymek wreszcie może wyjść do domu. Dziś waży już 2,5 kilograma i jest w pełni zdrowy. Oczywiście, jak wszystkie wcześniaki, będzie musiał regularnie zgłaszać się na kontrole do poradni patologii noworodka, okulisty, a także neurologa. Czekają go także zajęcia z rehabilitacji ruchowej. Nic nie wskazuje jednak, by miał mieć problemy ze zdrowiem.

- Nie mogliśmy się doczekać wyjścia. W domu już wszyscy na nas czekają – wyznaje nam pani Kamila, która pochodzi z Gościna z okolic Kołobrzegu.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/gp / Źródło: TVN24 Szczecin

Źródło zdjęcia głównego: tvn24/SPSK PUM w Szczecinie

Pozostałe wiadomości