Auto otoczone placem budowy. Właściciel odnalazł się po dwóch dobach poszukiwań

Pomorze

Właściciel bmw najbardziej poszukiwaną osobą w Szczecinietvn24
wideo 2/4

Na jednej ze szczecińskich ulic sytuacja jak z komedii absurdu – trwa przebudowa drogi, wokół jeździ ciężki sprzęt, teren jest rozkopany, a na środku, na małej wysepce, stoi samochód. Okazuje się, że właściciel nie przestawił auta przed rozpoczęciem prac, a kierownik budowy nie chciał czekać z rozpoczęciem remontu. Właściciel zabrał samochód dopiero w środę przed południem - po dwóch dobach od rozpoczęcia prac remontowych.

- Właściciel był chyba najbardziej poszukiwaną osobą w Szczecinie – żartuje Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej w Szczecinie o właścicielu czarnego bmw, który zaparkował samochód przy ul. Kaszubskiej w nocy z niedzieli na poniedziałek. Pozostawił auto i - jak później udało się ustalić funkcjonariuszom - wyjechał za granicę.

Problem w tym, że w poniedziałek rano na tym fragmencie drogi ruszyły prace remontowe – włącznie z wymianą nawierzchni i chodników. W związku z tym wokół rozwieszone były informacje, by zabrać swoje pojazdy. Wszyscy tak zrobili. Oprócz właściciela bmw.

Namierzyli go za granicą

Kierownik budowy zdecydował się ruszyć z pracami ze względu na napięte terminy. Nie powiadomił jednak o sprawie miejskich służb. – O wszystkim dowiedzieliśmy się z mediów społecznościowych. Postanowiliśmy pomóc i ustalić właściciela – opowiada Wojtach.

Strażnicy nie mogli odholować samochodu, bo, zgodnie z prawem, teren ten jest obecnie placem budowy i nie mają prawa usunąć z niego pojazdu. Może to zrobić tylko kierownik budowy, ale ten nie zdecydował się na to.

Poszukiwanie właściciela auta trwało dwie doby. Nie odpowiadał na wiadomości wysyłane poprzez komunikatory, nie udało się skontaktować z nim telefonicznie. Dopiero w środę rano udało się to.

To jeszcze nie koniec kłopotów

Właściciel przekazał strażnikom miejskim, że nie widział żadnych informacji na temat planowanych prac, zostawił samochód na parkingu i wyjechał za granicę. Obiecał, że zabierze pojazd tak szybko, jak tylko to możliwe.

- Stało się to w środę przed południem, po dwóch dobach od rozpoczęcia remontu ulicy - poinformowała nas Joanna Wojtach.

To może nie być jednak koniec problemów dla niego - firma wykonująca remont może pozwać go o odszkodowanie w związku z ewentualnym opóźnieniem prac.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/ks / Źródło: TVN24 Szczecin

Źródło zdjęcia głównego: tvn24