Pomorze

Rodziła i porzucała dzieci w lesie. Pomoc społeczna niczego nie zauważyła

Pomorze

Lucyna K. razem z matką były pod opieką GOPS
Lucyna K. razem z matką były pod opieką GOPStvn24
wideo 2/2

18-letnia Lucyna K., która przyznała się do zabicia dwojga swoich dzieci, była pod opieką gminnego ośrodka pomocy społecznej. Mimo że dziewczyna dwukrotnie była w ciąży, pracownicy ośrodka niczego nie zauważyli.

Nastolatka mieszkała ze swoją matką w małej wsi w gminie Przodkowo. Opiekował się nimi gminny ośrodek pomocy społecznej, z którego otrzymywały pomoc: pieniądze na żywność, opał i leki oraz różnego rodzaju pomoc rzeczową – jak ubrania czy koce.

"Pracownik nie mógł stwierdzić, że dziewczyna jest w ciąży"
"Pracownik nie mógł stwierdzić, że dziewczyna jest w ciąży"tvn24

Nikt nie zauważył

Pracownicy regularnie odwiedzali dom, w którym mieszkała Lucyna K., ale nie zauważyli żadnej z co najmniej dwóch ciąż.

- Za każdym razem kiedy ktoś zwraca się do nas o pomoc, przeprowadzamy wywiad środowiskowy. Nasz pracownik odwiedza taki dom, rozmawia z rodziną i sąsiadami. Podczas tych wywiadów, w domu Lucyny i wśród jej sąsiadów ani razu nie pojawiła się informacja o tym, że dziewczyna jest w ciąży – mówi Marlena Mathea z GOPS w Przodkowie.

Mathea zapewnia, że gdyby pojawiły się jakiekolwiek informacje o ciąży dziewczyny, pracownicy GOPS na pewno próbowaliby jej pomóc.

Urodziła i porzuciła dzieci w lesie

W ubiegłą środę Lucyna K. została zatrzymana w związku ze sprawą z maja, kiedy jedna z mieszkanek znalazła zwłoki noworodka w jeziorze Klasztornym w Kartuzach.

W trakcie przesłuchania 18-latka przyznała się do tego, że dwukrotnie rodziła dzieci w lesie i porzucała je tam zawinięte w reklamówkach. Prokuratura przedstawiła jej zarzuty zabójstwa. Pod koniec ubiegłego tygodnia sąd aresztował nastolatkę na trzy miesiące.

Mimo, że Lucyna K. nie przyznała się do dziecka znalezionego w Kartuzach, to prokuratura zleciła badania DNA, które mają ostatecznie wyjaśnić ten wątek. - Wyniki badań będą znane w środę, wtedy będzie wiadomo czy kobieta miała coś współnego ze śmiercią tego dziecka - wyjaśnia Remigiusz Signerski, zastępca prokuratora rejonowego w Kartuzach.

Jak dodaje, prokuratura nie sprawdzała jaka jest odległość między miejscem gdzie znaleziono zwłoki nad jeziorem Klasztorym w Kartuzach a miejscem, które wskazała dziewczyna gdzie miały się znajdować szczątki jej dzieci.

Autor: md/zp/ws / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości