TVN24 | Pomorze

Siedziała przy budzie w kałuży krwi, przykuta łańcuchem. Nie przeżyła, a jej szczeniaki zniknęły

TVN24 | Pomorze

Autor:
eŁKa//ec,
gp
Źródło:
TVN24 Pomorze/TV Żuławy
Do zdarzenia doszło we wsi Pułkownikówka
wideo 2/10
Do zdarzenia doszło we wsi Pułkownikówka

Członkowie Stowarzyszenia Reks z Malborka oraz dziennikarka TV Żuławy próbowali uratować suczkę oraz jej szczenięta. Nie udało się – padła w drodze do weterynarza, a jej młode właściciel wcześniej gdzieś zabrał. Sprawą zajmuje się policja.

Mieszkańcy wsi Pułkownikówka w gminie Ostaszewo w sobotę popołudniu zauważyli, że suczka przywiązana do łańcucha przy posesji ich sąsiada cierpi. Gdy podeszli bliżej, zobaczyli, że jest cała we krwi, a obok leżą szczenięta.

Suczka siedziała w kałuży krwi

Właściciela psa nie było w tym czasie w domu. Zresztą, jak relacjonowali później dziennikarce TV Żuławy Edycie Kozakiewicz, ma on dwa psy i specjalnie o nie nie dba. Zdecydowali więc jak najszybciej zadzwonić po pomoc. Była godzina 17 i rozpoczął się wyścig o życie suczki.

- Schroniska w Nowym Dworze Gdańskim, Tczewie, Starogardzie, a także policja w Nowym Dworze Gdańskim odmówiły pomocy. Wtedy zadzwonili do mnie, a ja poprosiłam o interwencję Stowarzyszenie Reks w Malborku, które natychmiast zareagowało na nasze wezwanie – relacjonuje nam Kozakiewicz.

Gdy dziennikarka i Krystyna Panek ze Stowarzyszenia przyjechały na miejsce po godz. 19, szczeniaków już nie było – właściciel miał je zabrać i nie wiadomo, co się z nimi stało. Suczka, wciąż na łańcuchu, siedziała w kałuży krwi przy prowizorycznej budzie. W pewnym momencie wywlekła się na zewnątrz i po prostu padła na środku podwórka. Wtedy pani Krystyna weszła na posesję i ją zabrała.

Cała interwencja została nagrana, ale ze względu na drastyczność zdjęć, nie pokazujemy ich.

Grzechy oprawców i państwa. Statystyki znęcania się nad zwierzętami wciąż zatrważają (materiał z 2018 roku)Fakty TVN

"Jakim trzeba być człowiekiem"

- Niestety, w drodze do weterynarza suczka zmarła – mówi nam Kozakiewicz. Weterynarz stwierdził krwotok wewnętrzny. Z kolei stowarzyszenie w poście w mediach społecznościowych napisało: "Brak nam słów by wyrazić naszą złość, naszą niemoc, nasz smutek. Brak nam słów do opisania jakim trzeba być człowiekiem by widząc wykrwawiającą się suczkę nie udzielić jej pomocy. (…) Obojętność i znieczulica na los zwierząt".

W poniedziałek sprawa została zgłoszona na policji w Nowym Dworze Gdańskim przez dziennikarkę, jak i przez Stowarzyszenie w Malborku. Jeśli policjanci zakwalifikują przestępstwo jako znęcanie nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, sprawcy grozi nawet pięć lat więzienia. To, że policja prowadzi postępowanie potwierdziła nam młodsza aspirant Joanna Słowik z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Gdańskim.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO

Właściciele suczki mają jeszcze jednego psa. Jak twierdzą sąsiedzi, z którymi rozmawiała Kozakiewicz, mieli oni już wcześniej zgłaszać, że zwierzaki są skrajnie zaniedbane i głodne. Na miejscu mieli być nawet policjanci oraz pracownicy urzędu gminy. Pozwolili jednak właścicielowi zatrzymać psy.

Autor:eŁKa//ec, gp

Źródło: TVN24 Pomorze/TV Żuławy