Ofiara księdza pedofila prawomocnie wygrywa w sądzie. Kościół zapłaci byłemu ministrantowi 300 tysięcy złotych

TVN24 | Pomorze

Autor:
eŁKa
Źródło:
TVN24 Pomorze
Ofiara księdza Pawła K. otrzyma zadośćuczynienie od Kościołatvn24
wideo 2/7
tvn24Ofiara księdza Pawła K. otrzyma zadośćuczynienie od Kościoła

Sąd w Gdańsku odrzucił apelację adwokatów archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej w sprawie odszkodowania dla byłego ministranta, który jako dziecko był wykorzystywany seksualnie przez byłego już księdza Pawła K. To oznacza, że poszkodowany otrzyma 300 tysięcy złotych od Kościoła. Wyrok jest prawomocny.

Zadośćuczynienia w wysokości 300 tys. zł domagał się były ministrant, który miał być wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez sprawującego w Bydgoszczy posługę byłego już księdza Pawła K. Zdaniem poszkodowanego hierarchowie wiedzieli o skłonnościach seksualnych Pawła K., a mimo to nie odsunęli go od pracy z dziećmi i młodzieżą.

Adwokaci diecezji odwołali się od wyroku pierwszej instancji. Podnosili, że "cała instytucja nie może ponosić odpowiedzialności za czyn jednego człowieka". Według "Gazety Wyborczej", która dotarła do apelacji, próbowali oni także przerzucić winę za gwałty na powoda. "Gdyby powód nie zdecydował się na prywatny wyjazd z Pawłem K., to nie doszłoby do powstania szkody" – miał w piśmie do sądu napisać mecenas Damian Czekaj. Podważył także szkodę na zdrowiu psychicznym powoda w wyniku gwałtów popełnionych przez księdza K.

Sąd odrzucił jednak apelację, dodatkowo obciążając pozwanych zapłatą solidarnie na rzecz powoda 12 150 złotych tytułem zwrotu kosztów w postępowaniu apelacyjnym. 

Ksiądz Paweł K. na ławie oskarżonychtvn24

"Ogromna ulga i satysfakcja"

7 lutego tego roku Sąd Okręgowy w Bydgoszczy orzekł, że archidiecezja wrocławska i diecezja bydgoska mają solidarnie zapłacić 300 tysięcy złotych zadośćuczynienia byłemu ministrantowi poszkodowanemu przez byłego już księdza Pawła K. Powód miał otrzymać zasądzoną kwotę wraz z odsetkami od 27 października 2016 roku do dnia zapłaty. Sąd obciążył też archidiecezję i diecezję kosztami zastępstwa procesowego (34,2 tys. zł) i kosztami procesu, od których uiszczenia podwód był zwolniony (18,2 tys. zł).

Wyrok pierwszej instancji odczytał sędzia Wojciech Rybarczyk. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami - także uzasadnienie wyroku było tajne.

Oświadczenie pełnomocnika biskupa Tyrawy: Ksiądz Paweł K. nie był ukrywany16.05 | Oświadczenie pełnomocnika biskupa Tyrawy: Ksiądz Paweł K. nie był ukrywany.tvn24

- Czuję ogromna ulgę i ogromną satysfakcję. Bardzo się cieszę, że mój klient po długim, męczącym postępowaniu cywilnym uzyskał satysfakcję nie tylko moralną, ale przede wszystkim satysfakcję finansową. Nie chodzi tu jednak o kwotę. Chodzi o przełamanie pewnych zasad, wprowadzenie pewnego standardu, sposobu postępowania na przyszłość - skomentował po pierwszym wyroku Janusz Mazur, pełnomocnik powoda.

Biskup przed sądem

Przed sądem zeznawał między innymi biskup bydgoski Jan Tyrawa. Tuż przed rozprawą w październiku 2019 roku reporterowi TVN24 udało się porozmawiać z biskupem. Pytany o to, czy ma sobie coś do zarzucenia, powiedział tylko, że "sprawa się toczy i prosi o uszanowanie domniemania niewinności".

- Strona przeciwna stawia bardzo poważne zarzuty, że ksiądz biskup wiedział o przeszłości księdza Pawła K., sprowadzając go do Bydgoszczy - dopytywał wtedy biskupa bydgoskiego Mariusz Sidorkiewicz.

- To to trzeba udowodnić, proszę pana - odpowiedział biskup.

Adwokat reprezentujący biskupa przekonywał, że hierarcha nie wiedział o skłonnościach seksualnych księdza Pawła K. i dlatego zgodził się na jego przeniesienie do Bydgoszczy.

Biskup Tyrawa zeznawała w sądzie ws. zadośćuczynienia 23.10| Zeznania biskupa w procesie o odszkodowanie, którego domaga się od kurii były ministrant wykorzystywany seksualnie przez księdza pedofila. Mężczyzna domaga się 300 tys. zł zadośćuczynienia, bo jego zdaniem, biskup wiedział o skłonnościach pedofilskich ks. Pawła K., a mimo to nie odsunął go od pracy z dziećmi. tvn24

Antybohater reportażu

Z kolei pełnomocnik byłego ministranta twierdził, że argumentacja kurii jest niewiarygodna. Zapewniał, że posiada dokumenty i dowody wskazujące na to, że biskup bydgoski wiedział o zarzutach, jakie prokuratura stawiała księdzu Pawłowi K. i z pełną świadomością przyjął go w Bydgoszczy. - Oczywiście nie będę w tej chwili oceniał zebranego materiału dowodowego, ale z dokumentacji, jaka znajduje się w aktach sprawy, wyciągam absolutnie odmienne wnioski - mówi Janusz Mazur, pełnomocnik byłego ministranta.

Były już ksiądz Paweł K. jest jednym z bohaterów głośnego filmu dokumentalnego "Tylko nie mów nikomu" autorstwa braci Tomasza i Marka Sekielskich.

W 2005 roku ksiądz Paweł K. został zatrzymany i usłyszał zarzuty związane z posiadaniem pornografii dziecięcej, a także usiłowaniem namówienia nieletnich do seksu. Wtedy hierarchowie kościelni ani nie zawiesili księdza w posłudze kapłańskiej, ani nie podjęli decyzji, by go odsunąć od pracy z młodzieżą.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE>>>

Pytania o kościelne procedury ws. walki z pedofilią. Biskup Tyrawa nie przyznaje się do winy16.05 | Pytania o kościelne procedury ws. walki z pedofilią. Biskup Tyrawa nie przyznaje się do winy.tvn24

Zatrzymany w motelu z nastolatkiem

Księdza K. przeniesiono za to do Bydgoszczy i to tam spotkał ministranta, którego później miał wielokrotnie wykorzystywać seksualnie. Ministrant przekonuje, że gdyby w odpowiednim momencie hierarchowie kościelni zareagowali prawidłowo, wówczas nie stałby się ofiarą księdza pedofila.

W Wigilię 2012 roku K. został złapany na gorącym uczynku z niepełnoletnim ministrantem w motelu. Znaleziono przy nim kamerę i materiały pedofilskie.

W 2015 roku Paweł K. został skazany na 7 lat więzienia za szereg przestępstw o charakterze seksualnym, m.in. za gwałty na ministrancie. W maju 2019 roku wobec K. zakończyło się postępowanie kanoniczne. Księdza wydalono ze stanu duchownego.

Autor:eŁKa

Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: