Manifa przeszła przez Gdańsk. Pod Neptunem czekali narodowcy

Pomorze

tvn24W manifestacji wzięło udział około 100 osób

Ulicami Gdańska przeszła coroczna manifestacja z okazji Dnia Kobiet. Wzięło w niej udział około 100 osób. Do przepychanek doszło, kiedy naprzeciw manifestacji wyszła grupa około stu narodowców.

Tegoroczne hasło trójmiejskiej manifestacji to "Prawo wyboru dobrem ogółu". Manifestacja rozpoczęła się przed Złotą Bramą i przeszła ul. Długą, Długim Targiem, ku Ratuszowi Głównego Miasta.

"Lechu przeskocz swój mentalny mur"

Swoimi hasłami uczestnicy manifestacji chcieli zwrócić uwagę na niegasnący w ostatnim czasie spór wokół związków partnerskich.

- Chcemy wznowienia w Trójmieście debaty na temat związków partnerskich: debaty kulturalnej i pełnej chęci dialogu. Chcemy też przypomnieć o Europejskiej Karcie Równości i odnieść się do wypowiedzi pana Wałęsy na temat osób homoseksualnych: to niefajne, że w mieście, które było zawsze takie otwarte i wolne, takie rzeczy się dzieją - powiedziała dziennikarzom Marta Tymińska, jedna z organizatorek Manify.

Uczestnicy Manify przynieśli transparenty: "Lechu przeskocz swój mentalny mur","Równe szanse lepsza Polska", "Nasze związki nasza sprawa", "Dziewczyny na Politechnikę", "Seks – tak. Seksizm - nie".

Konfrontacja z kontrmanifestacją

Jak tłumaczyli uczestnicy manifestacji, przyszli, żeby zaprotestować przeciw nietolerancji i ksenofobii.

Nie zniechęciła ich kontrmanifestacja. - Polska to wolny kraj i każdy ma prawo demonstrować. Z tym, że my prezentujemy wspólnotę, a narodowcy przemoc i agresję – mówił Adam Wedman, uczestnik manifestacji.

Marsz ochraniali funkcjonariusze policji. Na drodze manifestantów pojawiały się kilkuosobowe grupki narodowców, a jeden z nich próbował wyrwać transparent z rąk prowadzących pochód dwóch kobiet. Uniemożliwili mu to policjanci. Większa grupa narodowców czekała na uczestników Manify pod Fontanną Neptuna, w miejscu, gdzie miał się zakończyć przemarsz. Byli to członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego. Przynieśli oni ze sobą transparenty z napisami "Normalna rodzina - chłopak i dziewczyna" czy "Życie najwyższą wartością". Od uczestników Manify odgrodził narodowców szpaler policjantów wyposażonych w tarcze i sprzęt do rozpylania gazu. Członkowie ONR skandowali hasła "Pedały", "Zakaz pedałowania" czy "Do kopalni feministki". Uczestnicy Manify odpowiadali swoimi hasłami.

- Próbowaliśmy zorganizować zalegalizowaną manifestację, ale odmówiono nam mówiąc, że będzie to manifestacja konfrontacyjna i może dojść do zagrożenia zdrowia i życia - powiedział Jakub Albin, przedstawiciel ONR. Wyjaśnił, że członkowie ONR zjawili się na Manifie, aby "w sposób bierny" wyrazić swoją opinię i nie odpowiadają za działania nie należących do ich organizacji osób. - Tu jest dużo aktywistów, którzy do nas nie należą - zapewnił.

Dla równych szans

Na manifestacji pojawił się również Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota, który wspierał maszerujące kobiety. Jak podkreślał w rozmowie z dziennikarzami, kobiet w polskiej polityce i życiu jest zdecydowanie za mało i nie służy to pełnej demokracji. – Mam nadzieję, ze dożyjemy czasów kiedy kobiety i mężczyźni będą równo traktowane. Kobiety mają często dużo więcej do powiedzenia i to znacznie mądrzejszych rzeczy niż mężczyźni – podkreślał Biedroń. – Ludzi wśród których nie ma kobiet, są sami faceci o normalności niewiele mogą powiedzieć – ocenił kontrmanifestację.

Autor: ws/roody / Źródło: TVN24 Pomorze, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24