Druga ofiara śmiertelna pożaru w Lęborku. 13-letni Janek przestał oddychać

TVN24

Kamienica, w której doszło do tragicznego pożaru (wideo archiwalne)tvn24
wideo 2/2

Najpierw zmarła 16-letnia Agata, a teraz jej 13-letni brat. Janek to druga ofiara pożaru kamienicy w Lęborku, o wywołanie którego podejrzany jest 18-latek. Miał zaprószyć ogień, bo w budynku mieszkała jego była dziewczyna.

Jeszcze kilka dni temu lekarze z Wielkopolskiego Centrum Leczenia Oparzeń w Ostrowie Wielkopolskim mówili o sukcesie i cudzie. 13-latek miał poparzone 90 procent ciała, a mimo wszystko leczenie przynosiło pozytywne rezultaty. Był w ciężkim stanie, ale wszystko wskazywało, że będzie żył.

Niestety Janek zmarł w niedzielę wieczorem. Jak udało się ustalić naszemu reporterowi, doszło do opuchlizny tchawicy i lekarze nie byli w stanie udrożnić dróg oddechowych. Informację o śmierci chłopca potwierdził nam Piotr Skoczylas, wicedyrektor szpitala w Ostrowie Wielkopolskim.

Najpierw się przyznał, potem zaprzeczył

Pożar kamienicy w Lęborku przy ul. Pileckiego wybuchł w nocy z 30 września na 1 października 2018 roku. W budynku było wtedy 25 osób. Obrażenia odniosło 20 z nich, przy czym troje dzieci w wieku 4, 13 i 16 lat doznało rozległych poparzeń, a dwie osoby, w tym trzymiesięczne dziecko, doznały niedotlenienia. U pozostałych 15 osób stwierdzono podtrucie tlenkiem węgla i lekkie poparzenia.

18-letni mężczyzna został zatrzymany dzień po pożarze. Wtedy do wszystkiego się przyznał i opisał szczegółowo, jak podpalił kamienicę i dlaczego – w tej kamienicy miała mieszkać jego była dziewczyna. Usłyszał zarzut sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu i zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach mające postać pożaru.

10 października w szpitalu w Szczecinie zmarła 16-letnia Agata, jedna z najbardziej poszkodowanych. - Sekcja wykazała, że zmarła w wyniku obrażeń odniesionych w trakcie pożaru – informuje nas Paweł Wnuk z Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Wówczas prokuratorzy zmienili zarzut dla Macieja D. na spowodowanie pożaru ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do 12 lat więzienia, a 18-latek stwierdził, że jest niewinny i wycofał wcześniejsze zeznania.

Biegły z zakresu pożarnictwa ustalił, że pożar powstał w wyniku podpalenia szmat i plastikowych butelek w piwnicy.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/mś / Źródło: TVN24 Pomorze