Chodziły do jednej klasy, razem zginęły. Tragicznie zmarłe nastolatki spoczęły obok siebie

TVN24

Aktualizacja:
Pogrzeb nastolatek, które zginęły w escape roomieTVN24 | tvn24
wideo 2/36

Pięć dziewcząt, ofiar pożaru w escape roomie, spoczęło w czwartek na cmentarzu komunalnym w Koszalinie. Żegnały je rodziny, przyjaciele i mieszkańcy miasta. Dziewczynki zostały pochowane obok siebie.

Ceremonia pogrzebowa pięciu 15-latek rozpoczęła się o godz. 11.00 w kościele świętego Kazimierza w Koszalinie. Do środka świątyni mogły wejść tylko osoby z zaproszeniami: najbliżsi, uczniowie i pedagodzy ze szkoły dziewczynek oraz władze miasta. Przed kościołem - gdzie zgromadziło się około 250 osób - ustawiono telebim, na którym transmitowana była liturgia.

Mszę pogrzebową celebrował ks. Wojciech Pawlak, wikariusz parafii pw. św. Kazimierza, który uczył religii zmarłe uczennice gimnazjum.

- Chcemy o nich pomyśleć w sposób najwspanialszy. I to, co od razu przychodzi do głowy, to przyjaźń. (..) To, co było między nimi wyjątkowe, mimo ogromnej różnorodności. Tego, że dzieliły różne pasje. Ale były w tym wszystkim razem. Czasem nawet, widząc je, znając je, można było im trochę tej przyjaźni pozazdrościć, że to aż tak. W tej przyjaźni były razem i w niej pozostaną (...) na zawsze - mówił w trakcie homilii.

- Trwa z nami w modlitwie pomimo kilometrów Ojciec Święty, wiedząc o tym, co przeżywamy. Wspierając nas modlitwą, prosząc dobrego Boga o niebo dla dziewczynek, a najbliższych przytulając do serca. Taka informacja, wiadomość od Ojca Świętego do nas dotarła - powiedział ksiądz Pawlak.

Apel od władz miasta

Uroczystości organizowali włodarze miasta. - Zwracamy się z gorącym apelem, by także uszanować prywatność rodzin i zapewnić im godne przeżywanie ostatniego pożegnania ich córek – mówił w środę sekretarz koszalińskiego magistratu Tomasz Czuczak.

Po godz. 13:00 z ul. Kamieniarskiej na cmentarz ruszył kondukt żałobny. Osoby chcące wziąć w nim udział, zostały przewiezione sprzed kościoła w okolice cmentarza bezpłatnymi autobusami.

- Za krzyżami będą szły osoby, które chcą wziąć udział w uroczystościach, następnie będą karawany z trumnami i urnami zmarłych. Za nimi będą szły rodziny. Zwracam się z apelem do mieszkańców o dyscyplinę, by nie utrudniać dotarcia rodzinom do karawanów, a na cmentarzu, by nie tarasować sektora przeznaczonego dla rodzin zmarłych – prosił jeszcze w środę Czuczak. Kondukt uformował się według planu.

O godz. 14 rozpoczął się pochówek dziewczynek. Pogrzeb trwał około godziny. Dziewczynki spoczęły obok siebie.

Tragedia podczas urodzin

W Szkole Podstawowej nr 18, w której uczyły się ofiary pożaru, lekcje były w czwartek odwołane. Dyrektor szkoły Karina Gajda zapewniała jednak, że szkoła zorganizuje opiekę dla dzieci, które do niej przyjdą. Jednocześnie zwróciła się do rodziców, by tego dnia spróbowali znaleźć opiekę dla dzieci poza szkołą.

Do tragicznego pożaru w escape roomie w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88 doszło 4 stycznia po godz. 17. Zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic klasy 3d Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Zatruły się czadem.

Pożar wybuchł w pomieszczeniu obok tego, w którym odbywała się zabawa urodzinowa jednej z 15-latek i szybko się rozprzestrzenił. Nastolatki nie mogły samodzielnie wydostać się z pokoju. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną pożaru było rozszczelnienie butli gazowej – informował w sobotę Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Zarzuty, kontrole i zmiany w prawie

Ogień miał uniemożliwić także 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna nie otworzył im drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu zagadek – wtedy odnalazłyby ukrytą w pomieszczeniu klamkę. Jednak nawet gdyby im się to udało, musiałyby przejść przez pomieszczenie, które już trawiły płomienie. W obiekcie nie było innych dróg ewakuacyjnych.

Zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które zginęły w pożarze, usłyszał 28-letni Miłosz S. z Poznania. To krewny kobiety, która zarejestrowała działalność gospodarczą. To on, według ustaleń prokuratury, sprawował faktyczną opiekę nad escape roomem i go urządzał. Podejrzany został aresztowany tymczasowo na trzy miesiące. Poszukiwana jest także firma, która instalowała butle gazowe w pomieszczeniu.

Po tej tragedii MSWiA zarządziło kontrolę wszystkich escape roomów w całym kraju. Ponieważ w wielu stwierdzono poważne nieprawidłowości, minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński zapowiedział zmianę przepisów mających zwiększyć bezpieczeństwo miejsc, w których przebywają dzieci.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa//ec / Źródło: TVN24 Szczecin/PAP