Pomorze

Grzywna dla organizatora Masy Krytycznej. Za jazdę na rowerze

Pomorze

Organizator Masy Krytycznej usłyszał wyrok
Joanna Felcenloben, Arkadiusz Renc | tvn24Uczestnicy lipcowej Masy Krytycznej na trasie

Łukasz Bosowski, organizator trójmiejskiej Masy Krytycznej musi zapłacić 300 zł grzywny - orzekł gdyński sąd, podtrzymując wyrok z października. To kara za jazdę na rowerze przez Promenadę Królowej Marysieńki. Bosowski zapowiada, że będzie składał apelację.

Sprawa dotyczy lipcowej Masy Krytycznej. Grupa rowerzystów nie zastosowała się do poleceń policjantów, aby prowadzić swoje rowery na odcinku Promenady Królowej Marysieńki w Orłowie.

Bosowski otrzymał karę grzywny w wysokości 300 zł. Odwołał się jednak od wyroku nakazowego i sprawa trafiła do sądu.

Nie posłuchał funkcjonariusza

W środę Sąd Rejonowy w Gdyni podtrzymał jednak wyrok nakazowy z października i skazał Łukasza Bosowskiego na 300 zł grzywny. Organizator Masy Krytycznej musi także zapłacić 130 zł kosztów sądowych. – Nie zastosował się do poleceń funkcjonariusza policji nakazującego zejście z roweru i pokonane promenady pieszo – uzasadniał wyrok Maciej Potyrała, sędzia Sądu Rejonowego w Gdyni.

Bosowski z wyrokiem się nie zgadza. - To jest trochę przykra niespodzianka - komentował po rozprawie. - Nie składamy broni. Składamy wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku i myślimy o apelacji - zapowiedział.

Organizator Masy Krytycznej skazanymat. Łukasz Bosowski

Grzywna za wsiadanie na rower

Organizatorzy Masy Krytycznej twierdzą, że trasa ich lipcowego przejazdu, podobnie jak każdej innej, została zgłoszona odpowiednim służbom, także policji, która miała zabezpieczać przejazd. Na dzień przed Masą Krytyczną policja poinformowała organizatora, że rowerzyści będą musieli zsiąść z rowerów na jednym z odcinków. Chodziło o bezpieczeństwo pieszych na Promenadzie Królowej Marysieńki.

Jak tłumaczył Bosowski, razem z policją ustalono, że decyzje o tym, czy przez Promenadę masa przejedzie, czy przejdzie zostanie podjęta na miejscu. W trakcie przejazdu, funkcjonariusze podjęli decyzję, że rowerzyści muszą zejść z rowerów. - Tak też się stało, ale po 50 metrach okazało się, że nie ma pieszych, więc resztę odcinka pokonaliśmy już na rowerach - przypomina.

W konsekwencji policjanci zwrócili rowerzyście uwagę, że nie dostosował się do poleceń i postanowili sprawę skierować do sądu.

Autor: maz/md/aja / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: Rowerowa Gdynia/facebook

Pozostałe wiadomości