Tragedia podczas Biegu Urodzinowego w Gdyni. 48-latek zmarł na mecie

TVN24 | Pomorze

Autor:
eŁKa/gp
Źródło:
TVN24 Pomorze/PAP
Mężczyzna zmarł na mecie biegutvn24
wideo 2/5
tvn24Mężczyzna zmarł na mecie biegu (zdjęcie ilustracyjne)

Jeden z uczestników Biegu Urodzinowego w Gdyni (Pomorze) po dotarciu na metę chwycił się za serce i upadł. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej nie udało się go uratować. Sprawę bada policja.

"Zawodnikowi została udzielona natychmiastowa pomoc przez służby ratownicze i medyczne. Niestety, nie udało się przywrócić funkcji życiowych" - napisali organizatorzy na stronie gdynia.pl.

Prokurator zlecił sekcję

- W tej chwili trwają czynności wyjaśniające. Powiadomiliśmy rodzinę zmarłego – przekazał nam Michał Drelich, organizator Grand Prix Gdynia.

- Wbiegając na metę, zobaczyłam człowieka, który leży i nie daje żadnych oznak życia. Miałam wrażenie, że już nie żyje. Była udzielana mu pomoc – przekazała nam Aleksandra Świtońska, jedna z uczestniczek biegu.

Sprawę badają policja i prokuratura. - Dziś około godziny 11:40 Komisariat Gdynia-Śródmieście został poinformowany o przykrym zdarzeniu. Po skończonym biegu mężczyzna w wieku 48 lat złapał się za serce i upadł za linią mety. Podjęto reanimację, która trwała bardzo długo, ale niestety zakończyła się niepowodzeniem – przekazał nam asp. szt. Jarosław Biały, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. Poinformował też, że prokurator zadecydował, iż ciało należy przewieźć do zakładu medycyny sądowej na sekcję.

Firma organizowała bieg w Gdyni po raz pierwszy
16.02 | Jeden z uczestników Biegu Urodzinowego w Gdyni (Pomorze) zmarł po dotarciu do mety. Miał chwycić się za serce i upaść. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej zawodnika nie udało się uratować. Sprawę bada policja.
tvn24

W związku z zaistniałą sytuacją zaplanowane na popołudnie biegi dziecięce zostały odwołane.

Biegi dorosłych trwały od rana na dystansach 5 i 10 km. Są organizowane cyklicznie z okazji urodzin miasta. W tym roku w zawodach wzięło udział ponad 2,5 tysiąca uczestników.

eŁKa/gp

Źródło: TVN24 Pomorze/PAP