Pomorze

Radni z Gdańska zawiadamiają policję o szkalowaniu LGBT

Pomorze

Samorządowcy złożyli zawiadomienie na policję
Samorządowcy złożyli zawiadomienie na policjętvn24
wideo 2/5

Klub gdańskich radnych Koalicji Obywatelskiej zawiadomił policję o możliwości złamania prawa przez osoby, które przeprowadziły w mieście akcję uderzającą w środowisko LGBT. W ubiegłym tygodniu po Gdańsku jeździło auto oklejone wyposażone w megafony, z których emitowano hasła szkalujące osoby homoseksualne.

W poniedziałek w Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku radni Koalicji Obywatelskiej złożyli zawiadomienie dotyczące popełnienia wykroczenia przez Fundację Pro. Miało ono polegać na zakłóceniu spokoju poprzez emitowanie z urządzeń nagłaśniających haseł, które uderzały w osoby o orientacji homoseksualnej. Zdaniem zawiadamiających, osoby prowadzące akcję naruszyły też prawo ochrony środowiska, a konkretnie zawarty w tej ustawie "zakaz używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast i terenach zabudowanych".

Policja potwierdziła, że takie pismo do nich wpłynęło i zostało przekierowane do odpowiedniej komórki.

"Stanowcze potępienie"

- Takie akcje, jak ta ubiegłotygodniowa, nie powinny się dziać i nie ma na nie miejsca w gdańskiej przestrzeni publicznej – skomentował Cezary Śpiewak-Dowbór, przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej.

Samorządowcy dostarczyli mediom pismo przybliżające ich zdanie. "Radni klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Gdańska stanowczo potępiają akcję uderzającą w osoby LGBT. Nie zgadzamy się na zakłócanie spokoju i porządku publicznego przy pomocy samochodu ze skandalicznymi hasłami, który w ubiegłym tygodniu jeździł po Gdańsku" – napisano w oświadczeniu wysłanym mediom.

"Przestępstwa z nienawiści na tle orientacji seksualnej nie są priorytetem rządu PiS. Do tej pory nie uzupełniono kodeksu karnego o przestępstwo nawoływania do nienawiści na tle różnic w zakresie orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Obecnie ścigane z oskarżenia publicznego jest nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Wśród katalogu znamion przestępstwa nie ma nawoływania do nienawiści na tle różnic orientacji seksualnej i tożsamości płciowej" – napisali autorzy oświadczenia.

Zaznaczono, że "rząd PiS nie realizuje przyjętych w dniu 22 września 2017 roku na forum ONZ rekomendacji" mówiących między innymi o zaliczeniu do przestępstw z nienawiści zachowań motywowanych dyskryminacją ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową. "Mimo tego ubiegłotygodniowa akcja uderzająca w osoby LGBT wypełnia znamiona czynów zabronionych przez polskie prawodawstwo. Wymaga ścigania i jak najsurowszego ukarania w granicach obecnie przewidzianych przez prawo" – napisano też w oświadczeniu.

"Edukacja seksualna typu B"

14 i 15 lutego po ulicach Gdańska jeździło dostawcze auto, na którego plandece umieszczone były banery z hasłami. Wśród napisów znalazły się m.in. takie: "Pederaści żyją średnio 20 lat krócej", "70 proc. zachorowań na AIDS dotyczy pederastów" i "31 proc. dzieci wychowywanych przez lesbijki i 25 proc. wychowywanych przez pederastów jest molestowanych". Na jednym z banerów znalazło się też zdjęcie pokazujące uczestników parady środowisk LGBT. Na fotografii umieszczono napis "Tacy chcą edukować twoje dzieci. Powstrzymaj ich".

Fundacja Pro chwaliła się mediom akcją. Podczas zorganizowanej w czwartek w ubiegłym tygodniu konferencji, jej działacze przekonywali, że treść banerów ma podkreślić brak zgody środowisk na tak zwaną "edukację seksualną typu B" oraz "deprawację seksualną w szkołach" przez lobby LGBT.

- Od zeszłego roku mamy do czynienia z deprawacją dzieci w szkołach w Gdańsku. Model na rzecz równego traktowania wprowadził edukację seksualną typu B. Jest to edukacja promująca rwiązłość – mówił Maciej Wiewiórka, koordynator Regionu Północ Fundacji Pro.

Przedstawiciele Fundacji uważają także, że w Gdańsku jest ograniczane prawo rodziców do decydowania o dzieciach, a miasto nie wspiera rodziny. Wiewiórka zapowiadał, że akcja ma potrwać miesiąc.

Ta sama fundacja odpowiadała za postawienie przed Szpitalem Bielańskim w Warszawie auta z drastycznymi zdjęciami i hasłami antyaborcyjnymi. Stał tam przez kilka miesięcy. Pojazd został odholowany z tego miejsca w ubiegłym tygodniu.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa / Źródło: TVN24 Pomorze/PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości