Pomorze

Radna PiS z córką blokowały Marsz Równości. Prokurator chce warunkowo umorzyć sprawę

Pomorze

Policja zatrzymała córkę radnej podczas Parady w 2016 roku
Policja zatrzymała córkę radnej podczas Parady w 2016 rokuTVN24 Gdańsk
wideo 2/2

Jest akt oskarżenia w sprawie zakłócania Marszu Równości w 2016 roku. Prokuratura chce ukarania pięciu osób, ale nie ma wśród nich Anny Kołakowskiej, radnej Prawa i Sprawiedliwości i jej córki. Prokuratura chce umorzyć ich postępowania, ale warunkowo. Przez dwa lata nie mogłyby popełnić podobnego wykroczenia.

21 maja 2016 roku przez Gdańsk przeszedł Marsz Równości zorganizowana przez środowiska LGBT. Marsz jednak został zakłócony przez kilka kontrmanifestacji. Przeciwnicy marszu starli się z policjantami, ochraniającymi legalne zgromadzenie. Zatrzymano wówczas pięć osób, w tym córkę gdańskiej radnej PiS Anny Kołakowskiej, która wraz z mężem była wśród osób blokujących marsz.

Warunkowe umorzenie

Ostatecznie w akcie oskarżenia wysłanym przez prokuraturę po tych wydarzeniach wymienia się siedem osób. – Czterem osobom zostało zarzucone popełnienia przestępstwa użycia przemocy wobec funkcjonariuszy policji, w tym jednemu naruszenie nietykalności fizycznej dwóch funkcjonariuszy. Dwie osoby objęte zostały zarzutami znieważenia policjantów, a jednej zarzucamy złożenie funkcjonariuszom policji obietnicy korzyści majątkowej w celu ich skłonienia do odstąpienia od wykonywanych czynności – wylicza Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Temu ostatniemu oskarżonemu grozi 10 lat więzienia, pozostałym trzy.

Wśród tych osób nie ma jednak ani Kołakowskiej, ani jej córki. Prokuratura zaproponowała, by obie kobiety objęte zostały dwuletnim okresem próby oraz by wpłaciły po 3 tysiące złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

- Przez dwa lata będą musiały szczególnie uważać, żeby nie popełnić żadnego podobnego przestępstwa. Może to spowodować podjęcie na nowo obecnego postępowania – wyjaśnia Wawryniuk. Teraz sąd zdecyduje, czy przychyli się do wniosku prokuratury.

Nie po raz pierwszy

Zatrzymanie Marii Kołakowskiej skomentował ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji, Mariusz Błaszczak. Nazwał on interwencję policjantów wobec młodej kobiety "nieakceptowalną".

Zdaniem ministra "sam fakt takiego brutalnego potraktowania przez policję młodej kobiety, kiedy nic nie wskazywało na to, że jest agresywna, powalenie na ziemię, skrępowanie, przyciskanie do ziemi przez policjantów - to nieakceptowalne wobec kobiety". - Ja takiego zachowania nie akceptuję - dodał Błaszczak. - To wskazuje na to, że policja jest silna wobec słabych, a powinna być silna wobec silnych - stwierdził. Minister zlecił kontrolę tamtej interwencji, ale nie wykazała ona żadnych nieprawidłowości.

Rodzina Kołakowskich w 2016 roku nie po raz pierwszy próbowały zakłócić gdańską Paradę Równości. Po blokowaniu marszu rok wcześniej sąd nie miał wątpliwości, że cała trójka popełniła wykroczenie, ale ze względu na ich nienaganny tryb życia odstąpił od kary. Maria Kołakowska rozpyliła także śmierdzącą substancję podczas czytania kontrowersyjnej sztuki "Golgota Picnic".

Przeciw radnej PiS toczy się także postępowanie przed sądem w sprawie wpisu na portalu społecznościowym, na którym obok zdjęcia posłanki PO Agnieszki Pomaskiej napisała: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso".

Moment zatrzymania córki radnej PiS:

Zatrzymania podczas manifestacji w Gdańsku
Zatrzymania podczas manifestacji w Gdańsku TVN 24 Pomorze

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl

Autor: eŁKa/gp / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości