Sprawa pomnika księdza Jankowskiego. Posłanka opozycji pyta szefa MSWiA o postawę policjantów

TVN24

Wałęsa o doniesieniach w sprawie księdza Jankowskiego: nie jestem w stanie w to uwierzyćtvn24
wideo 2/12

- 23 lutego doszło nad ranem do montażu pomnika po wcześniejszym jego obaleniu. Oba te działania, zarówno obalenia pomnika, jak i późniejsze jego postawienie, bez wystąpienia o zgodę do Urzędu Miasta, były niezgodne z prawem - powiedziała na poniedziałkowej konferencji Agnieszka Pomaska, pomorska posłanka Platformy Obywatelskiej. Zwróciła się także do ministra Joachima Brudzińskiego, szefa MSWiA, z pytaniem o działania policji w związku z ponownym montażem.

W sobotę rano z udziałem kilkudziesięciu stoczniowców Stoczni Gdańskiej na nowo postawiono pomnik księdza prałata Henryka Jankowskiego po tym, jak w nocy ze środy na czwartek przewróciło go trzech mężczyzn.

W reakcji na to Aleksandra Dulkiewicz, p.o. prezydenta Gdańska wraz z Agnieszką Owczarczak, przewodniczącą Rady Miasta Gdańska we wspólnym oświadczeniu określiły ponowne ustawienie pomnika jako "niezgodne z prawem". Dulkiewicz zapowiedziała, że miasto zwróci się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o wszczęcie postępowania w tej sprawie.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej sprawę skomentowała także posłanka Agnieszka Pomaska.

- 22 lutego próbowano bez uprzedniej zgody zamontować pomnik księdza Jankowskiego przez inicjatorów budowy tego pomnika i wtedy policja odgradzała ten teren i pilnowała, żeby do tych nielegalnych działań nie doszło. Natomiast dzień później, 23 lutego, policja tylko biernie przyglądała się łamaniu prawa i mimo poinformowania przez Urząd Miasta, że aby zamontować pomnik ponownie, potrzebne są określone prawem zgody. Policja w tej sprawie nic nie zrobiła - mówiła.

"Czy minister ingerował tej sprawie?"

Zapytała także ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego o działanie policji tego dnia.

- Kieruję pytanie do ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, któremu podlega policja. Czy ingerował w tej sprawie? Czy wydawał polecenia policji w Gdańsku, żeby nie ingerować i nie interweniować, gdy łamano było tutaj prawo? - pytała.

Zaznaczyła, że szef MSWiA jest od tego, żeby "czuwać przede wszystkim nad bezpieczeństwem w naszym kraju".

- A my mamy poważne wątpliwości, czy to bezpieczeństwo było i jest zapewnione. Kto weźmie odpowiedzialność, jeśli ten nielegalnie ustawiony pomnik spadnie czy osunie się? - pytała Pomaska.

- I drugie pytanie do ministra Brudzińskiego. Czy to na jego plecenia pomnik księdza Jankowskiego jest drugim tak dobrze chronionym pomnikiem w Polsce po pomniku smoleńskim? Z tego, co wiemy, tutaj przez 24 godziny pomnik jest chroniony, wokół jest policja - mówiła posłanka PO.

Pomaska podkreśliła, że oczekuje osobistej odpowiedzi od ministra Brudzińskiego.

- Mam poczucie, że jednego dnia policja miała świadomość wagi sprawy i tego, że nie może dopuścić do nielegalnego działania inicjatorów tego pomnika, a drugiego dnia zupełnie odpuściła i przyglądała się biernie temu, co się tutaj dzieje - dodała.

Wiceprzewodniczący Rady Miasta Gdańska Mateusz Skarbek (Koalicja Obywatelska) dodał także, że cokół pomnika był odgrodzony przez służby miejskie.

- I żeby ponownie pomnik zamontować trzeba było to ogrodzenie sforsować i wtargnąć na ogrodzony teren miejski. I to też podlega weryfikacji. Czy policja zawsze nie będzie reagowała, jeśli ktoś będzie próbował wtargnąć na ogrodzony teren miejski? - dodał.

Obalili pomnik i usłyszeli zarzuty

W nocy ze środy na czwartek trzech aktywistów przewróciło pomnik ks. Jankowskiego stojący niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Mężczyźni zostali zatrzymani przez policję i w piątek byli przesłuchiwani przez prokuraturę.

Usłyszeli zarzuty znieważenia pomnika i zniszczenia mienia. Nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów. Prokuratura zastosowała wobec nich poręczenia majątkowe.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk poinformowała, że zarzuty dotyczyły "popełnienia wspólnie i w porozumieniu" przestępstwa znieważenia pomnika upamiętniającego ks. Henryka Jankowskiego i zniszczenia mienia poprzez uszkodzenie monumentu.

Rzeczniczka wyjaśniła, że prokurator uznał, iż podejrzani, popełniając przestępstwo, dopuścili się czynu chuligańskiego, czyli czynu popełnionego publicznie, "z błahego powodu, lekceważąc porządek prawny".

- Nie można swoich emocji czy swoich ocen realizować w sposób taki, który by naruszał porządek prawny, dlatego - w ocenie prokuratora - ten czyn miał charakter chuligański - zaznaczyła Wawryniuk.

Za znieważenie pomnika grozi kara ograniczenia wolności lub grzywna, natomiast zniszczenie mienia zagrożone jest karą do 5 lat więzienia.

Wawryniuk powiedziała, że pytani o motywacje działań wszyscy odsyłali do oświadczenia, które wcześniej przekazali mediom.

Rzeczniczka poinformowała, że prowadząca sprawę Prokuratura Rejonowa Gdańsk Śródmieście zdecydowała o środkach zapobiegawczych dla mężczyzn w postaci dozoru policyjnego oraz poręczeń majątkowych w wysokości 20 tys. zł. Od tych decyzji mężczyźni mogą się odwołać.

Dodała, że wstępne ustalenia mówią, iż naprawa wyrządzonych szkód może pochłonąć 25 tys. zł.

Pytana o powód, dla którego zarzuty stawiane były dzień po zdarzeniu (mężczyźni spędzili noc w policyjnej izbie zatrzymań), Wawryniuk wyjaśniła, że przed postawieniem zarzutów prokuratura musiała wykonać wiele czynności: przesłuchać świadków, zapoznać się z nagraniami pokazującymi przebieg zdarzenia, a także ustalić, kto jest właścicielem pomnika i jakie straty wyrządzono.

Wawryniuk powiedziała, że "kwestia dotycząca prawa własności pomnika nie jest do końca jasna".

Film i oświadczenie

Na nagraniu widać, jak mężczyźni założyli najpierw na szyję figury pętlę, podważyli cokół i ciągnęli, aż pomnik upadł na przygotowane wcześniej opony samochodowe. Miały zapobiec zniszczeniu postumentu, bo, jak zadeklarowali aktywiści, ich "celem jest rozbicie fałszywego i ohydnego mitu Henryka Jankowskiego, nie zaś – materii jego pomnika". Na leżącym pomniku, który oddzielił się od cokołu, ale nie rozpadł, ułożyli strój ministranta i dziecięcą bieliznę. Miał to być symbol cierpienia molestowanych - według obalających pomnik - przez prałata dzieci.

W kilkustronicowym manifeście przekazanym portalowi oko.press trzech mężczyzn napisało, że podjęli działanie, którego celem jest "symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego". Portal podał dane osobowe autorów manifestu i sprawców przewrócenia pomnika.

Aktywiści wyjaśnili w tekście, że "w tym prostym fizycznym akcie (obalenie pomnika - red.) wyraża się nasza kulturowa i obywatelska niezgoda na obecność w przestrzeni publicznej zła uosobionego, pogardy dla drugiego człowieka i jego uprzedmiotowienia, gwałtu na jego wolności i prywatności, terroru psychologicznego, braku szacunku dla bólu i gniewu ofiar, wreszcie też - mowy nienawiści, jak również – bałwochwalczego kultu osób będących, jak Henryk Jankowski, nosicielami tych postaw oraz sprawcami podobnych czynów i zachowań".

Z kolei w nocy z czwartku na piątek ktoś wymalował sprayem na cokole pomnika kapłana czerwoną farbą napisy: "Bądź za ofiarami", "Zło" i "Pedofil". Policja szuka sprawcy tego czynu.

"Bezprawnie postawili obalony pomnik ks. Jankowskiego"

Najpierw w piątek, 22 lutego, grupa gdańskich działaczy PiS próbowała postawić pomnik na nowo, ale doszło do przepychanek z przeciwnikami ks. Jankowskiego. Obie grupy oddzielała wówczas policja.

W sobotę rano z udziałem kilkudziesięciu stoczniowców Stoczni Gdańskiej postawiono na nowo na cokół i pomnik księdza prałata Henryka Jankowskiego - poinformował wiceprzewodniczący zakładowej Solidarności, pomorski radny PiS, Karol Guzikiewicz.

Guzikiewicz przyznał, że postawienie pomnika odbyło się bez zgody urzędu miejskiego. - Solidarność bierze za to odpowiedzialność - podkreślił radny PiS. Jak dodał, na miejscu była obecna policja, która wylegitymowała osoby biorące udział w montażu pomnika.

Skomentował to Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska. Na Twitterze napisał: "Ze złamaniem prawa oraz miejskiej własności, komitet społeczny w asyście Solidarności i przy biernej postawie policji od wczesnego ranka montuje figurę pomnika ks. Jankowskiego".

- Statua księdza Henryka Jankowskiego została postawiona bez odpowiedniego zgłoszenia, a społeczny komitet budowy pomnika nie zastosował się do obowiązujących przepisów - ostrzegła z kolei przewodnicząca Rady Miasta Gdańska Agnieszka Owczarczak z Koalicji Obywatelskiej. Jej zdaniem cała odpowiedzialność za bezpieczny montaż monumentu jest teraz po stronie komitetu.

Więcej na ten temat TUTAJ.

Jak poinformował Roman Kuzimski, zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" przy pomniku ks. Jankowskiego odbywają się całodobowe dyżury wolontariuszy, którzy pilnują, aby nikt już nie zniszczył monumentu.

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski był oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

W marcu radni Gdańska mają głosować nad odebraniem księdzu Jankowskiemu honorowego obywatelstwa i zmianą nazwy skweru, na którym stoi pomnik.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK/pm/kwoj / Źródło: TVN24/PAP