Dostał mandat po znajomości. "Kościerzyna to małe miasto"

Pomorze

TVN24 | Grzegorz ArmatowskiRowerzysta nie zamierza zapłacić mandatu

Fotoradar zrobił mu zdjęcie, gdy pędził rowerem z prędkością 46 km/h. Mandat za przekroczenie prędkości przyszedł pocztą, choć rower nie miał tablic rejestracyjnych. Jak udało się więc ustalić, kto go prowadził? - Nie mieszkamy w dużej miejscowości - tłumaczy komendant Straży Miejskiej z Kościerzyny.

18-letni Patryk Wałdoch, któremu przysłano mandat, od początku domyślał się, że został ukarany "po znajomości". – Domyślam się, że przyczynił się do tego jeden ze strażników, który jest moim sąsiadem - ocenił w rozmowie z TVN24.

"Tu każdy się zna"

Strażnicy nie chcieli tej tezy zweryfikować i kazali czekać na swojego komendanta. Ten potwierdził, że na zdjęciu rozpoznano twrz rowerzysty, choć nie rostrzyga, kto go wskazał: - My nie mieszkamy w dużej miejscowości, a zdjęcia które robi ten fotoradar są bardzo dokładne, można powiedzieć że z detalami, tu każdy się zna więc nie trudno było rozpoznać kto jechał rowerem – tłumaczy Tomasz Smuczyński komendant Straży Miejskiej w Kościerzynie.

Jest więcej takich przypadków

Kościerzyna to rzeczywiście niewielkie kaszubskie miasteczko, które ma ponad 20 tys. mieszkańców. Czy to jednak to wystarczy by rozpoznać każdego rowerzystę na zdjęciu zrobionym przez fotoradar? Inni też mogą liczyć na podobne względy? Komendant straży miejskiej zapewnia, że tak.

- To nie pierwszy taki przypadek tutaj. Ten fotoradar często robi zdjęcia rowerzystom. Co ciekawe, zwykle jadą właśnie 46 km/h – opowiada i dodaje: - Oni się jeszcze nawet do tego fotoradaru uśmiechają, wiedzą że zrobi zdjęcie .

Czy można go ukarać?

Sprawa Patryka, ukaranego mandatem za przekroczenie prędkości wzbudziła w weekend sporo kontrowersji.

Prawnicy podzielili się w opiniach, czy został ukarany słusznie: - To, że nie wiedział, że popełnia wykroczenia nie oznacza, że go nie popełnił - tłumaczy dr Wojciech Cieślak z Uniwerytetu Gdańskiego i ocenia, że mandat się należy.

- On musiałby wiedzieć z jaką prędkością jedzie. Przecież on nie wie, czy jedzie 20 km/h czy 30 km/h. To absurdalne - przekonuje mec. Jacek Kondracki.

Która interpretacja jest słuszna rozstrzygnie sąd, bo rowerzysta zdecydował się nie przyjmować mandatu.

Autor: ws/k / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 | Grzegorz Armatowski