Chore zwierzęta i zwłoki kotów w gospodarstwie

TVN24

OTOZ AnimalsZaniedbane koty potrzebowały opieki weterynarza

Chore i przemęczone zwierzęta bez dokumentów od weterynarza oraz zwłoki kotów znaleźli inspektorzy OTOZ Animals, którzy przeprowadzili interwencję w jednym z gospodarstw na terenie Łebieńskiej Huty, w powiecie wejherowskim.

- Zgłoszenie dotyczyło dwóch zaniedbanych, bitych koni wykorzystywanych do pracy w gospodarstwie – informuje Anna Drewa z OTOZ Animals, Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt. - Na miejscu zastaliśmy również zalęknione, nigdy niespuszczane z krótkich łańcuchów psy oraz kocięta z objawami kociego kataru. Po wejściu do pomieszczenia dla koni pełnego odchodów, zauważyliśmy również przetrzymywane tam łabędzie, króliki oraz drób. Na posesji znajdowały się również zwłoki dwóch kotów - wymienia.

Trzy psy znalezione na terenie gospodarstwa były trzymane na zbyt krótkich łańcuchach. Zwierzęta nigdy nie były szczepione na wściekliznę, i jak twierdzą świadkowie, były bite.

Psy pod swoją opiekę wzięli inspektorzy OTOZ Animals. Zabrali też z gospodarstwa koty, które wymagały pomocy weterynarza oraz dwie klacze - 3-letnią i 25-letnią, które również nie były objęte żadną opieką weterynaryjną.

- Konie zostały odebrane na podstawie art.7 ust.3 Ustawy o ochronie zwierząt – tłumaczy Drewa. - Jedna z nich, wychudzona i zarobaczona, była wykorzystywana do ciężkiej pracy pomimo młodego wieku. Druga odebrana klacz jest już starszym, nienadającym się do pracy zwierzęciem, ale właściciel i tak zaprzęgał ją do pługa - dodaje.

Jak dodaje Drewa, starsza klacz wymaga odrobaczenia oraz regularnych wizyt kowala ze względu na bardzo zły stan kopyt.

Sprawa do prokuratury

- Właściciele zwierząt nie byli zainteresowani poprawą warunków bytowych zwierząt na swojej posesji, zachowywali się agresywnie – twierdzi Anna Drewa i dodaje, że OTOZ Animals powiadomi prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

- Policjanci uczestniczyli w tym zdarzeniu, jako zabezpieczenie, żeby wszystko przebiegło bez incydentów. W tym przypadku taka asysta policji była potrzebna, bo właściciele nie chcieli dopuścić do odebrania zwierząt przez członków OTOZ Animals - wyjaśnia asp. Anetta Potrykus z policji w Wejherowie.

Autor: maz/ws/par / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: OTOZ Animals