Były gaśnice, ale nie było czujek dymu, bo prawo ich nie wymaga. "Bardzo tego żałuję"

TVN24

Pożar wybuchł w hospicjum w Chojnicachtvn24
wideo 2/7

- To kosztowało, więc na czymś chcieliśmy oszczędzić i teraz bardzo tego żałuję - mówi o braku czujek dymu Barbara Bonna, prezes Fundacji Palium, która prowadzi hospicjum w Chojnicach, gdzie wybuchł tragiczny pożar. We wtorek odbyło się spotkanie urzędników, na którym postanowili oni wyremontować i zmodernizować hospicjum. Jak przekazał burmistrz miasta, ma być wprowadzony system oddymiania i informowania o zagrożeniu dymem.

W wyniku pożaru w hospicjum w Chojnicach (woj. pomorskie) w nocy z niedzieli na poniedziałek zmarły cztery osoby - dwie kobiety i dwóch mężczyzn. 24 osoby trafiły do szpitali Chojnicach i Człuchowie.

W szpitalu w Chojnicach odbyło się we wtorek zamknięte dla mediów spotkanie urzędników w tej sprawie.

Uczestniczyły w nim m.in.: dyrekcje obu szpitali, dyrektor pomorskiego NFZ Elżbieta Rucińska-Kulesz i samorządowcy. - Spotkanie dotyczyło pacjentów, którzy są w szpitalach w Chojnicach i Człuchowie. NFZ i osoby biorące udział w spotkaniu uważają, że pacjenci powinni pozostać w szpitalach do końca remontu hospicjum. To może potrwać od sześciu do ośmiu tygodni – poinformował dziennikarzy Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic. Finster dodał, że rozmowy dotyczyły też przyszłości hospicjum. Podkreślił, że są deklaracje samorządów "od miasta Gdańska po chojnickie samorządy" co do remontu placówki.

- Hospcicjum będzie nie tylko remontowane, ale i modernizowane. (…) Chcemy wprowadzić system oddymiania i informowania o zagrożeniu dymem – powiedział burmistrz. Jego zdaniem, przy wsparciu funduszy samorządów i wojewody zostanie to "szybko zrealizowane". Nadal trwa spotkanie z rodzinami pacjentów. Jak przekazał Finster, to oni zadecydują, czy ich krewni zostaną w szpitalach do czasu wyremontowania placówki, czy trafią do innego hospicjum oddalonego od Chojnic.

"Przyczyną porzucenie niedopałka papierosa"

Okoliczności pożaru bada Prokuratura Rejonowa w Chojnicach. Szef chojnickiej prokuratury Mirosław Orłowski poinformował, że postępowanie, z uwagi na charakter i wagę sprawy, przejmie we wtorek Prokuratura Okręgowa w Słupsku.

W poniedziałek prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie "sprowadzenia pożaru zagrażającego życiu wielu osób, w następstwie którego śmierć poniosły cztery osoby".

- Zebrane przez nas dowody pozwalają przyjąć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że pożar wybuchł w sali numer sześć, zajmowanej przez mieszkańca gminy Czersk. Jako najbardziej prawdopodobną przyczynę pożaru przyjmujemy nieostrożne obchodzenie się z ogniem. Najprawdopodobniej nastąpiło porzucenie niedopałka papierosa przez tego pensjonariusza w tym pomieszczeniu - mówi Mirosław Orłowski z Prokuratury Rejonowej w Chojnicach.

Dodał, że 64-latek zginął w pożarze.

- Źródło i intensywność tego ognia była tak wielka, że niestety nie udało się podjąć bezpośrednio akcji, żeby uratować życie temu pokrzywdzonemu - mówi prokurator.

Pozostałe trzy osoby zmarły prawdopodobnie w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. To z kolei potwierdzić ma sekcja zwłok, która ma odbyć się we wtorek.

Nie było czujek dymu, "prawo tego nie wymaga"

Jednym z wątków, które badają śledczy, jest kwestia zabezpieczeń przeciwpożarowych hospicjum.

- Zwróciliśmy się już do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach o udostępnienie całości dokumentacji, którą mają w związku z remontem, jaki został przeprowadzony w hospicjum - tłumaczy Orłowski.

Dodaje, że na miejscu były gaśnice. Nie było za to czujek, które alarmowałyby o ogniu i dymie.

- Teoretycznie nie musieliśmy ich mieć. To kosztowało, więc na czymś chcieliśmy oszczędzić i teraz bardzo tego żałuję - mówi Barbara Bonna, prezes Fundacji Palium, która prowadzi hospicjum w Chojnicach.

Jej słowa potwierdza prokurator.

- Jest to kwestia administratora, który ewentualnie dla wzmożenia bezpieczeństwa osób tam przebywających i leczących się podejmuje decyzję o ich umieszczeniu czy też nie - tłumaczy Orłowski. - Prawo tego nie wymaga - dodaje.

Orłowski zdradził, że prokuratorzy będą badać także prawidłowość funkcjonowania i sprawowania opieki w hospicjum - między innymi nadzoru nad pensjonariuszami i liczby osób opiekujących się chorymi. Dodatkowo śledczy zbadają prawidłowość przebiegu akcji ewakuacyjnej i akcji ratowniczej.

Żałoba

Pożar wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek, po godz. 3.10. Na miejscu pracowało 14 zastępów straży pożarnej oraz policja i służby medyczne.

W wyniku pożaru zginęło dwóch mężczyzn i dwie kobiety, a 24 osoby trafiły do szpitala. To 20 pacjentów, dwie pracowniczki hospicjum i dwóch policjantów, którzy brali udział w ewakuacji. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Chojnicach oraz w Człuchowie (oba w woj. pomorskim).

Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster postanowił, że poniedziałek i wtorek będą dniami żałoby w Chojnicach.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK/gp / Źródło: TVN24/PAP