"Na Pawle leżało kilkanaście osób". Zeznania rodziców po tragicznych otrzęsinach

TVN24

TVN24/ Kontakt24Rodzice studentów wrócili do bolesnych wspomnień

Matki dwojga studentów, którzy zmarli wskutek obrażeń odniesionych podczas otrzęsin, zeznawały w piątek w bydgoskim sądzie.

Po otrzęsinach na bydgoskim Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w październiku 2015 r. zmarły trzy osoby.

Matka zmarłego Pawła, studenta pierwszego roku zeznała, że o tragedii dowiedziała się w nocy od mężczyzny, który później okazał się starszym o rok kolegą syna.

Chłopak mówił, aby natychmiast przyjechali na UTP, bo coś stało się synowi. Wraz z mężem dotarła na uczelnię o drugiej w nocy, na miejscu zastali karetki i tłum studentów. Powiedziano im, że mają się udać do szpitala. W szpitalu - jak zeznawała matka Pawła - lekarz powiedział jej, że u syna nie ma żadnych reakcji oddechowych i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Po wykonaniu tomografii komputerowej, powiedziano rodzicom, aby przygotowali się na najgorsze. Kobieta zeznała, że po trzech dniach wraz z mężem, wobec ustania pracy mózgu, wyrazili zgodę na odłączenie syna aparatury i pobranie jego organów do przeszczepu. Kobieta zeznała też, że niedawno skontaktował z nią i mężem kolega syna, który opowiedział o tragedii. Miał relacjonować, że obaj szli do drugiej sali, w której odbywała się impreza. Szli po schodach, było ciasno i gorąco, a tłum napierał niczym fala. Obaj upadli, kolega zdołał się ocknąć i wstać, a na Pawle leżało kilkanaście osób - mówiła.

"Była zdrowa, aktywna, uprawiała sport"

Na rozprawie zeznawała też matka zmarłej Natalii. Powiedziała, że córka była zdrowa, aktywna, uprawiała sport. Wspomniała, że rektor proponował jej rodzinie udostępnienie samochodu na dojazdy do szpitala, gdzie przebywała córka. Podkreśliła, że za tragedię nie powinna odpowiadać szefowa samorządu studenckiego, gdyż nie wydaje się, żeby znała wszystkie procedury dotyczące organizacji takich imprez, bo to należy do pracowników uczelni.

Beztroska zabawa zamieniła się w dramat

Tragedia wydarzyła się w nocy z 14 na 15 października 2014 r. W łączniku między dwoma budynkami uczelni, w których odbywała się impreza, i na schodach prowadzących do łącznika znalazło się wiele osób. Część starała się przedostać w przeciwnych kierunkach, wskutek czego w łączniku doszło do dużego tłoku i ludzie zaczęli napierać na siebie nawzajem. Troje poturbowanych studentów zmarło. Ofiary śmiertelne to studentki w wieku 24 i 20 lat oraz 19-letni student. Sekcje zwłok wykazały, że przyczyną zgonów było niedotlenienie wskutek ucisku na klatkę piersiową.

Rok po tragedii na studenckich otrzęsinach. Finał "bolesnej lekcji" wkrótce w sądzie
TVN 24

Odpowiedzą przed sądem

W związku z tragedią przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy odpowiadają: była przewodnicząca samorządu studenckiego Ewa Ż., były rektor Antoni B., były prorektor ds. dydaktycznych i studenckich Janusz P. i kierownik ochrony na imprezie Andrzej Z. Według aktu oskarżenia Ewa Ż. prowadziła imprezę masową bez zezwolenia i umożliwiła sprzedaż alkoholu bez pozwolenia, a Andrzej Z. nienależycie rozmieszczał podległych pracowników w poszczególnych miejscach i nie zapewnił im środków łączności, co doprowadziło do powstania zagrożenia, na które nie zareagował. Były rektor Antoni B. i prorektor Janusz P. zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków. Byłemu rektorowi zarzucono nieprzygotowanie procedur dotyczących bezpieczeństwa na uczelni, a byłemu prorektorowi - udzielenie ustnej zgody na przeprowadzenie otrzęsin bez porozumienia się w tej sprawie z rektorem. Na pierwszej rozprawie oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów; Ewa Ż. wyraziła żal i współczucie rodzinom ofiar tragedii.

Ruszył proces w sprawie otrzęsin
tvn24

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa//ec / Źródło: PAP