Podczas spaceru stracił psa z oczu, usłyszał huk. Podejrzany myśliwy zatrzymany

TVN24 | Pomorze

Aktualizacja:
Autor:
nina/MAK/ks/kwoj
Źródło:
TVN24/PAP
Pies został postrzelony w okolicach Bukowca
wideo 2/3
Pies został postrzelony w okolicach Bukowca

Policjanci zatrzymali 57-letniego mężczyznę podejrzanego o zastrzelenie psa, który na spacerze w pobliżu lasu oddalił się od właściciela. To myśliwy - podała policja.

Wszystko działo się 12 stycznia. Około 70-letni mieszkaniec Bukowca (woj. kujawsko-pomorskie) poszedł z psem na spacer w kierunku Polskich Łąk. Spacerował obrzeżem lasu, w rejonie pól i łąk.

- Pies biegał luzem, odbiegł od właściciela na kilkaset metrów. Nagle mężczyzna usłyszał huk przypominający wystrzał. Pobiegł w kierunku psa i znalazł go już martwego  - opowiadała młodszy aspirant Julia Świerczyńska z Komendy Powiatowej Policji w Świeciu.

Jak dodała, według zeznań mężczyzny, w pobliżu stał biały bus, który na jego widok szybko odjechał.

Podejrzany myśliwy

Postępowanie w tej sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. - Przybyły na miejsce weterynarz potwierdził, że pies zmarł w wyniku postrzelenia - poinformowała Świerczyńska.

W piątek Świerczyńska podała, że policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o zastrzelenie psa.

- Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny miejsca i zabezpieczyli ślady. W czwartek w oparciu o zgromadzony materiał został zatrzymany 57-latek, któremu przedstawiono zarzut zabicia zwierzęcia - powiedziała policjantka.

To myśliwy, który ma pozwolenie na posiadanie broni. Za zabicie zwierzęcia grozi kara do trzech lat więzienia.

Świerczyńska zaznaczyła też, że pies - zwłaszcza na terenach leśnych - powinien być na smyczy. Zgodnie z artykułem 166 Kodeksu wykroczeń, za "puszczanie w lesie luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem" grozi kara grzywny lub nagany.

Do zdarzenia doszło w okolicach Bukowca
Google Maps

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Źródło: TVN24/PAP

nina/MAK/ks/kwoj