Pomorze

Pomorze

Dwaj mieszkańcy Starogardu Gdańskiego przez kilka tygodni torturowali bezdomnego. Mężczyźni więzili go, bili, sięgali po różne narzędzia. Widelcem kłuli, nożem myśliwskim cięli i strzelali z wiatrówki. Z bezdomnego zrobili żywą tarczę. Teraz stanęli przed sądem.

Zaśnieżony klif i plaża. Spokojna tafla wody. To nie jest jakieś urokliwe miasteczko w Skandynawii. Tak wygląda Gdynia zimą na zdjęciach Marka Sałatowskiego.

Łatka zaginęła dwa lata temu podczas spaceru. Właściciele szukali jej, ale bez skutku. W końcu nadzieja na znalezienie psa zniknęła. Minęły dwa lata, pan Tomasz przypadkiem natknął się na zdjęcie, na którym dostrzegł Łatkę. Jego syn od razu zadzwonił do przytuliska. Okazało się, że od dwóch lat nazywa się Molinka, ale to ona.

Karol o swojej chorobie dowiedział się cztery lata temu. To wtedy po raz pierwszy usłyszał - pląsawica Huntingtona. Objawy zaczęły się nasilać. Niekontrolowane odruchy, Karol stawał się coraz bardziej nerwowy. W pewnym momencie nie mógł sam donieść talerza. Pojawiła się jednak nadzieja. Możliwa jest operacja, która znacząco złagodzi objawy i wydłuży życie 27-latka. Jej koszt to 63 tysiące złotych.

Kiedy kończy się mecz i pustoszeją trybuny, pojawia się... lis. Zwierzak jest stałym bywalcem stadionu w Gdańsku. Pracownicy obiektu nie wiedzą, czy to zawsze ten sam, ale od dłuższego czasu widują zwierzę na murawie. Szuka schronienia przed opadami i wiatrem. Tym razem postanowił się ogrzać pod włączonymi lampami.

Kobieta zostawiła ośmiomiesięczne dziecko w samochodzie i poszła na zakupy. Kiedy wróciła, dziewczynka nie żyła. Po pierwszej sekcji zwłok biegli orzekli, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa. Nie wiadomo jednak, co do niej doprowadziło. Mimo braku odpowiedzi na to pytanie, prokuratura postawiła matce dziecka zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia.