Pomorze

Pomorze

Mężczyzna wszedł nocą na taras restauracji. Spokojnie podszedł do stojącej przed lokalem choinki. Nagle wziął ją pod pachę i szybkim krokiem odszedł. Pracownicy restauracji obracają całą sytuację w żart - Może to pomysł na przyszły rok na akcję świąteczną? "Przymierzalnia" będzie rozdawać w grudniu choinki - mówi managerka restauracji.

Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier zapewnił we wtorek rodziny ofiar zamachu w Berlinie oraz osoby ranne w ataku islamskiego terrorysty, że niemieckie władze "nie pozostawią ich bez pomocy". Przyznał, że ta dotychczasowa była spóźniona i niewystarczająca. W stolicy Niemiec tego dnia odsłonięto też pomnik ofiar zamachu. Ich nazwiska - w tym polskiego kierowcy ciężarówki zastrzelonego przez islamistę - zostały uwiecznione na schodach prowadzących do kościoła.

Unikalną armatę wydobyto z dna morza w Kołobrzegu. Prawdopodobnie jest to polskie działo z okresu II wojny światowej zdemontowane z polskiego okrętu przez Niemców i wykorzystane na jednostce niemieckiej. – Drugiej takiej armaty nikt nie ma. Nawet mi się nie śniło, że ją tu znajdziemy – cieszy się dyrektor Muzeum Oręża Polskiego, do którego trafi nowy eksponat.

Tragicznie pomordowani stoczniowcy zostawili nam w spadku testament. To jest wielkie świadectwo, dzięki któremu dzisiaj możemy żyć w wolnej Polsce - podkreślił premier Mateusz Morawiecki podczas uroczystości w Szczecinie w 47. rocznicę wydarzeń grudniowych 1970 roku. Odniósł się też do sprawy uniewinnienia Stanisława Kociołka. - Nie dostaliśmy go, bo taka była III Rzeczpospolita, taki był wymiar sprawiedliwości - powiedział premier.

- Odnalezienie ciał, identyfikacja i królewski pogrzeb są triumfem prawdy nad kłamstwem, sprawiedliwości nad przemocą i bezprawiem. Ostatecznie to oni odnieśli zwycięstwo, a ich oprawcy ponieśli sromotną klęskę - mówił w sobotę biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek podczas mszy pogrzebowej trzech oficerów Marynarki Wojennej straconych w grudniu 1952 roku przez komunistyczne władze.

W jednej z sopockich restauracji pani Liwia chciała nakarmić dziecko piersią. Wtedy podszedł do niej kelner i poprosił, żeby się "powstrzymała" albo wyszła do toalety. Kobieta poczuła się urażona i postanowiła walczyć o prawa kobiet karmiących dzieci piersią. Domagała się przeprosin i zadośćuczynienia. Rok temu sąd uznał, że nie doszło do dyskryminacji i oddalił powództwo. Dziś sąd apelacyjny zdecydował, że właściciel restauracji musi jednak przeprosić kobietę i zapłacić jej dwa tysiące złotych.