Pomorze

Pomorze

26-latek, który w Toruniu potrącił dwie kobiety, usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i został aresztowany na dwa miesiące. Grozi mu do ośmiu lat więzienia. W sformułowaniu zarzutów kluczowe były wyniki badań na obecność narkotyków. W dniu zdarzenia mężczyźnie pobrano krew do testów ze względu na jego "przeszłość kryminalną". We krwi nie stwierdzono jednak obecności substancji odurzających.

26-letni kierowca śmiertelnie potrącił na przejściu dla pieszych w Toruniu dwie kobiety - matkę i córkę. Kobiety zmarły niedługo po przewiezieniu do szpitala. Podinspektor Wioletta Dąbrowska z policji w Toruniu mówiła w TVN24, że mężczyzna w momencie wypadku był trzeźwy, ale z uwagi na jego "przeszłość kryminalną" pobrano mu krew do testów na obecność narkotyków.

Prokuratura Rejonowa Szczecin-Niebuszewo skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm pracownikom pogotowia gazowego. Mężczyźni zostali wezwani do bloku przez mieszkańców, którym wydawało się, że ulatnia się gaz. Pracownicy sprawdzili szczelność instalacji na parterze i w piwnicy. Niczego nie wykryli. Kilka godzin później na drugim piętrze budynku doszło do wybuchu. Jedna kobieta zmarła w szpitalu.

Ja wierzę osobom oskarżającym Jankowskiego o pedofilię, ale nie mnie osądzać, dlatego apelowaliśmy i apelujemy do Kościoła, aby ujawnił akta księdza Jankowskiego - powiedział w rozmowie z TVN24 Marek Lisiński, prezes Fundacji "Nie lękajcie się", która pomaga ofiarom nadużyć seksualnych. Odniósł się też do słów arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, metropolity Gdańskiego, który mówił, że oskarżenia stawiane duchownym "często są na wyrost, na oślep". Lisiński wskazywał, że wszystkie sprawy pedofilii wśród księży "powinny być zbadane".

Latem był Riwierą Północy, zimą miał być jak Zakopane. Tor saneczkowy i lodowisko to nie był szczyt marzeń sopocian, którzy liczyli, że przyjdzie dzień, gdy będą u siebie oglądać Stanisława Marusarza i to na własnej "Krokwi”. Śmiałe marzenie zamieniło się w plan. Ponad 60 lat temu powstał projekt budowy skoczni narciarskiej w Sopocie.

Niedziela 23 grudnia była ogólnopolskim dniem protestu przeciwko pedofilii w Kościele. Przed świątyniami w całym kraju ludzie zawieszali buciki i zapalali świeczki. - Chcemy, żeby pedofile w sutannach stanęli przed sądem - tłumaczyła Joanna Krysiak z organizacji Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom.

Do Sądu Rejonowego w Drawsku Pomorskim (Zachodniopomorskie) wpłynął akt oskarżenia przeciwko dwóm pracownicom Ośrodka Wspierania Dzieci i Rodziny oraz dwóm kuratorkom sądowym. Kobiety oskarżone są o to, że nie dopełniły swoich obowiązków związanych z nadzorem nad Katarzyną W. i jej dziećmi. Kobieta wraz z konkubentem znęcała się nad chłopcami od stycznia do marca 2016 roku. Chłopcy mieli wówczas 7 i 9 lat.