Przyczyną śmierci Pawła Adamowicza "wstrząs krwotoczny". Ciosy "zadane z bardzo dużą siłą"

TVN24

Prokuratura przekazała wyniki sekcji Adamowiczatvn24
wideo 2/36

Bezpośrednią przyczyną śmierci Pawła Adamowicza był wstrząs krwotoczny - tak wynika ze wstępnej opinii, którą w środę otrzymali śledczy. Prezydent Gdańska został ugodzony nożem w okolice serca i w brzuch.

O wstępnych wynikach sekcji zwłok zmarłego w poniedziałek Pawła Adamowicza poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

- Bezpośrednią przyczyną zgonu był wstrząs krwotoczny, najprawdopodobniej współistniejący z niewydolnością wielonarządową, będącą następstwem krwotoku wewnętrznego z uszkodzonych narządów wewnętrznych – powiedziała Wawryniuk podczas briefingu w prokuraturze. Wyjaśniła, że na ciele prezydenta znaleziono trzy głębokie rany - jedną w okolicach serca oraz dwie w jamie brzusznej. - Ciosy były zadane z bardzo dużą siłą - zaznaczyła Wawryniuk.

"Ciężkie" obrażenia

Sekcję zwłok przeprowadzono we wtorek w gdańskim Zakładzie Medycyny Sądowej. Wstępne, pisemne wyniki dotarły do prowadzącej śledztwo w sprawie zabójstwa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w środę.

W niedzielę wieczorem na scenę, na której odbywał się finał WOŚP w Gdańsku wtargnął 27-letni Stefan W. i kilkukrotnie ugodził nożem prezydenta Adamowicza. Jeszcze w nocy samorządowiec przeszedł pięciogodzinną operację. Po jej zakończeniu lekarze z gdańskiego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego informowali, że urazy, jakich doznał samorządowiec "były bardzo ciężkie" i wyjaśniali, że doznał on poważnej rany serca, rany przepony i ran narządów wewnątrz jamy brzusznej.

W poniedziałek krótko przed godz. 15 Centrum poinformowało, że prezydent Adamowicz zmarł. Pogrzeb zaplanowano na sobotę.

Więcej o śledztwie - czytaj tu.

"Opinia biegłych w sprawie Stefana W. budzi poważne wątpliwości"tvn24
wideo 2/35

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/gp / Źródło: TVN24 Pomorze/PAP