Każdy dzień strajku to niższa wypłata. Nie wszędzie nauczyciele mogą liczyć na rekompensatę

TVN24

Aktualizacja:
"Polska i Świat". Coraz bliżej strajku nauczycielitvn24
wideo 2/11

Choć niektóre samorządy deklarowały, że są gotowe wypłacić pensje nauczycielom za czas strajku, to minister edukacji Anna Zalewska stwierdziła, że pieniądze im się nie należą. Zgodnie z ustawą, nauczyciel dyplomowany z przygotowaniem pedagogicznym za każdy dzień strajku straci z wypłaty ponad 160 złotych brutto.

- Nauczycielom wynagrodzenie za czas strajku się nie należy - podkreśliła minister edukacji narodowej Anna Zalewska.

Do gdańskich szkół, jeszcze przed rozpoczęciem protestu, miasto przysłało e-maila z informacją, ile pieniędzy zostanie potrącone.

Jak można przeczytać, zgodnie z Ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, za czas strajku nie przysługuje wynagrodzenie zarówno dla nauczycieli, jak i innych pracowników szkoły.

Dane dla nauczyciela z przygotowaniem pedagogicznym:

Nauczyciel dyplomowany - wynagrodzenie zasadnicze 3483 zł/21 dni roboczych w kwietniu = 165,86 potrącenie za jeden dzień, nauczyciel mianowany - wynagrodzenie zasadnicze 2965 zł/ 21 dni roboczych w kwietniu = 141,19 potrącenie za jeden dzień, nauczyciel kontraktowy - wynagrodzenie zasadnicze 2611 zł/ 21 dni roboczych w kwietniu = 124,33 potrącenie za jeden dzień, nauczyciel stażysta - wynagrodzenie zasadnicze 2538/ 21 dni roboczych w kwietniu = 120,86 potrącenie za jeden dzień,

Oprócz tego, samorząd obniża "stałe składniki wynagrodzenia" - m.in. wysługę lat, dodatek za wychowawstwo, opiekuna stażu, motywacyjny itp.

- Jednak w Gdańsku chcemy te pieniądze zostawić w budżetach placówek, by mogły być spożytkowane np. na zajęcia dodatkowe, które mogą oczywiście prowadzić nauczyciele z danej placówki - zaznacza Dariusz Wołodźko z Biura Prezydenta Miasta Gdańska ds. Komunikacji.

Podobnie będzie w Opolu.

- Pieniądze, zgodnie z ustawą, muszą zostać potrącone. Jednak my jako organ prowadzący – według opinii naszych prawników – możemy pozostawić w budżecie szkół. To oznacza, że zostaną do dyspozycji dyrektorów i pozostaną w planach jednostek oświatowych – mówi Katarzyna Oborska-Marciniak, rzecznik prasowy urzędu miasta Opole. I dodaje, że to od dyrektorów będzie zależało jak je wykorzystają.

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk podkreślił z kolei na antenie TVN24, że fundusz płac na wynagrodzenia dla nauczycieli nie zostanie zmniejszony. - Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych zabrania nam płacenia za dni strajkowe, ale z całą pewnością ja i wielu z nas samorządowców będzie rekompensowało te utracone dochody - mówi. - To jest po prostu sytuacja wyjątkowa i tą wyjątkowość może przerwać zdecydowane stanowisko samorządu wspierające nauczycieli - dodaje.

Władze Łodzi obiecały jeszcze przed strajkiem, że zwrócą nauczycielom każdą złotówkę. - Prawo nie pozwala wypłacać pensji za strajk, ale zaoszczędzone w ten sposób pieniądze pozostaną w systemie edukacji i "wrócą" do nauczycieli w formie dodatków. Prawo pozwala nam decydować o wysokości i zasadach przyznawania nauczycielom dodatków i skorzystamy z niego - zaznaczała jeszcze przed rozpoczęciem strajku Hanna Zdanowska, prezydent miasta. Takie wsparcie ma dotyczyć nie tylko nauczycieli, ale też pracowników niepedagogicznych szkół i przedszkoli, które dołączyły do protestu.

Nad rekompensatą dla nauczycieli zastanawiają się też władze Gorzowa Wielkopolskiego. - Rozważamy przekazanie środków dla nauczycieli. Szukamy najlepszego rozwiązania w tej sytuacji zwłaszcza, że wokół tego pomysłu jest trochę kontrowersji. Sami jeszcze nie wypracowaliśmy konkretnego rozwiązania. Zobaczymy jak podejdą do tego inne samorządy – mówi Wiesław Ciepela, rzecznik UM w Gorzowie Wielkopolskim.

Na strajku nie chcą też "zarabiać" władze Nowej Soli. - My nie zabierzemy szkołom ani złotówki. Natomiast w gestii dyrektorów i nauczycieli jest to, by znaleźć odpowiedni sposób, żeby mogli te pieniądze legalnie otrzymać - mówi Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli.

Prezydent Poznania również zapowiedział, że na konta szkół wpłyną subwencje w niezmniejszonej kwocie. - Nie zmienia to jednak faktu, że zgodnie z prawem dyrektorzy szkół nie mogą zapłacić nauczycielom za czas, w którym nie świadczyli oni pracy. Staramy się opracować rozwiązania, dzięki którym nauczyciele otrzymają środki, które stracą z tytułu strajku - informuje Joanna Żabierek, rzecznik poznańskiego magistratu.

"Pieniądze się nie należą"

Na pieniądze nie mogą natomiast liczyć raczej nauczyciele w Krakowie czy Rzeszowie.

– Prezydent stoi na stanowisku, że za ten czas wypłaty się nie należą – informuje Dariusz Nowak, rzecznik prasowy krakowskiego urzędu miasta.

Krakowscy radni Koalicji Obywatelskiej przygotowali projekt uchwały wzywającej prezydenta do wynagrodzenia nauczycielom dni strajkowych. Udało się przegłosować ten projekt podczas posiedzenia rady miasta, jednak – ponieważ była to uchwała kierunkowa – prezydent nie ma obowiązku jej realizowania.

Podobnie sytuacja wygląda w Rzeszowie, tamtejsi nauczyciele również nie dostaną wynagrodzenia za czas strajku. – Nie mamy prawa płacić im za te dni, opieramy się tu na dwóch ustawach i na prawie pracy, które wyraźnie stanowi, że możemy wypłacać wynagrodzenie tylko za przepracowane dni – podkreśla Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy rzeszowskiego urzędu miasta.

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz: powołujemy fundusz strajkowy.

Strajk trwa

W poniedziałek rozpoczął się zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności. Biorą w nim też udział nauczyciele niezrzeszeni w związkach. Według ZNP, we wtorek w strajku uczestniczyło 74,29 proc. szkół i przedszkoli. W środę – według związkowców – skala protestu była na tym samym poziomie. Z kolei Ministerstwo Edukacji Narodowej podawało w poniedziałek, że protestuje 48,5 proc. szkół i placówek.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl

Autor: MAK/gp / Źródło: TVN24/PAP