Kowal: wzywam, żeby na poważnie włączył się ośrodek prezydencki
Oglądaj "Fakty po Faktach" codziennie o godzinie 19.25 na antenie TVN24 i TVN24 BiS lub jako wideo na żądanie w TVN24+
Agencja Reuters poinformowała w piątek - powołując się na dwóch wypowiadających się anonimowo amerykańskich urzędników - że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. W związku z tym w USA są prowadzone działania dyplomatyczne, między innymi z udziałem wiceszefa resortu obrony Cezarego Tomczyka, który spotkał się w środę z doradcą prezydenta Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa i wiceszefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andrew Bakerem.
- Po pierwsze uważam, że misja ministra Tomczyka jest bardzo ważna i chciałbym podkreślić to, że zareagował szybko, że pan premier go wysłał i te rozmowy prowadzi w tym właśnie czasie. Po drugie, my musimy mieć scenariusz na każdy wariant - także taki, że zmniejszy się w przyszłości obecność amerykańska w Europie - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 Paweł Kowal, szef sejmowej komisji spraw zagranicznych i szef Rady do spraw Współpracy z Ukrainą.
Zaznaczył jednak, że nawet taki wariant musi być "procesem bezpiecznym, kontrolowanym, dającym możliwość zareagowania".
Kowal: niebawem lecę do swoich odpowiedników
Kowal stwierdził, że nie jest przypadkiem, że premier Donald Tusk postawił na dwa scenariusze, czyli - jak wymienił - mocne utrzymanie obecności amerykańskiej w Polsce oraz pobudzenie Unii Europejskiej do tego, żeby się zbroiła i odbudowała swój przemysł.
Ocenił też, że oprócz misji wiceszefa MON potrzebne jest również działanie na poziomie parlamentarnym. - Dlatego niebawem lecę do swoich odpowiedników: do Kongresu, do szefów poszczególnych komisji, tak jak ja jestem szefem komisji spraw zagranicznych, to jest moja rola. Trzymam z nimi kontakt od dwóch lat. Chciałbym im przedstawić aktualną sytuację - przekazał Kowal.
- Do takiego samego działania wzywam też prezydenta, bo tu jest potrzebna synergia - oznajmił gość TVN24. Przyznał przy tym, że bardzo nie podobały mu się w ostatnich dniach "absurdalne zupełnie oskarżenia ze strony PiS-owców czy prezydenta, jakieś pomruki (...), że to, co się dzieje jest w jakimś stopniu winą rządu".
Kowal zaznaczył, że "potrzebne jest działanie prezydenta" oraz to, aby "każdy wykonał to, co do niego należy". - Wzywam tutaj, żeby się na poważnie włączył ośrodek prezydencki i po prostu podjął oficjalny, i też mniej oficjalny lobbing w tej samej sprawie, czyli bezpieczeństwa kraju, które dzisiaj wymaga tego, żeby nie dawać ruskiemu żadnych sygnałów słabości - powtórzył.