Polska

"Zmierzamy szybkim krokiem do systemu autorytarnego". Przemówienie Andrzeja Zolla na Kongresie Sędziów Polskich

Polska

"Zmierzamy szybkim krokiem do systemu autorytarnego". Całe przemówienie prof. Zolla
tvn24prof. Andrzej Zoll na nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich

W wypowiedziach niektórych prominentów obecnej władzy, szczególnie w wypowiedziach Pana Jarosława Kaczyńskiego, można odnaleźć język typowy dla systemów totalitarnych - mówił prof. Andrzej Zoll w sobotę na nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich. Poniżej publikujemy spisaną, pełną treść wystąpienia byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Przemówienie prof. Andrzeja Zolla, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego i byłego Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 3 września 2016 roku na nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich w Warszawie. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Prof. Andrzej Zoll: Szanowni Państwo, dziękuję bardzo za to zaproszenie. To zaszczyt występować na tym Kongresie, który wpisuje się w najnowszą historię.

Mój status sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku nie pozwala mi na angażowanie się po jakiejkolwiek stronie sporu politycznego prowadzonego według przyjętych i zapisanych w konstytucji zasad i reguł prowadzenia takiego sporu. Jednakże właśnie jako sędzia w stanie spoczynku czuję się zobowiązany do występowania w sytuacjach, gdy dostrzegam zagrożenie dla prawa, a w szczególności dla porządku konstytucyjnego, który umożliwia dyskurs polityczny w demokratycznym państwie prawa.

Nie można o obronie podstawowych wartości państwa prawa, o obronie tym samym podstawowych wolności i praw człowieka, mówić jak o działalności politycznej. Trafnie niedawno, w jednej z publikacji, pan prof. (Marek) Safjan stwierdził, że w Polsce nie chodzi o spór polityczny, nie chodzi także o spór prawny. Prowadzenie takich sporów wymaga wspólnych założeń, wspólnego fundamentu, wspólnych reguł gry. Ten fundament przez dzisiaj rządzących został odrzucony. Wspólnych reguł gry ten obóz polityczny nie uznaje.

Zoll: W Polsce prowadzimy dzisiaj (...) walkę w obronie demokratycznego ustroju państwa
Zoll: W Polsce prowadzimy dzisiaj (...) walkę w obronie demokratycznego ustroju państwatvn24

"Nie jest politykiem prof. Rzepliński"

W Polsce prowadzimy dzisiaj nie spór polityczny lub prawny, lecz walkę w obronie demokratycznego ustroju państwa, walkę przeciwko wprowadzeniu zasady jednolitej władzy państwowej, przeciwko rządom stojących ponad prawem decydentów partyjnych, przeciwko powrotowi do czasów PRL z wyrażoną w ówczesnej konstytucji naczelną władzą Sejmu i faktycznym władztwem Biura Politycznego z pierwszym sekretarzem partii.

Obrona ustroju demokratycznego legitymizuje dzisiejszy Kongres. Nie jesteśmy politykami, nie walczymy o władzę, w pełni respektujemy wyniki wyborów parlamentarnych. Stoimy jedynie i aż na gruncie konstytucji i zgodnego z nim porządku prawnego.

Nie jest też politykiem, jak stale niektórzy przedstawiciele władzy zarzucają prezesowi TK, pan prof. (Andrzej) Rzepliński. Nie prowadzi polityki. Prezes Rzepliński jest konsekwentnym obrońcą ładu konstytucyjnego, stara się powstrzymać pełzający zamach, skierowany przeciwko porządkowi konstytucyjnemu. Stara się powstrzymać bezprawnie dokonywaną zmianę ustroju Polski, z demokratycznego państwa prawa na ustrój niekontrolowanej sejmokracji z niekontrolowanym, jednoosobowym ośrodkiem decyzyjnym.

Prof. Andrzej Zoll o prezesie Trybunału Konstytucyjnego, Andrzeju Rzeplińskim
Prof. Andrzej Zoll o prezesie Trybunału Konstytucyjnego, Andrzeju Rzeplińskimtvn24

"Zmierzamy szybkim krokiem do systemu autorytarnego"

Proszę Państwa. Zaczynamy zbliżać się bardzo szybkim krokiem do systemu autorytarnego. W wypowiedziach niektórych prominentów obecnej władzy, szczególnie w wypowiedziach pana Jarosława Kaczyńskiego, można odnaleźć język typowy dla systemów totalitarnych. Prezes Kaczyński buduje wspólnotę, ale pośród tych, którzy w pełni podzielają jego poglądy. Inni są ze wspólnoty wykluczeni. Krokiem następnym będzie wyciągnięcie wniosków prawnych związanych z tym wykluczeniem.

Pan Jarosław Kaczyński swoimi wypowiedziami wprost nawiązuje do koncepcji Carla Schmitta (niemieckiego teoretyka państwa autorytarnego - red.). Coraz bardziej, nie tylko w wypowiedziach polityków obozu rządzącego, ale i w podejmowanych przez nich decyzjach, odchodzi się od tak zwalczanych przez Schmitta legalizmu i normatywizmu, a więc opierania się na normach abstrakcyjnych i generalnych, lansując zalecany przez Carla Schmitta swoim przywódcom decyzjonizm. Wola człowieka posiadającego władzę, przekonanego o swej nieomyślności (nieomylności - red.), zaczyna stawać się w Polsce najwyższym prawem.

Obrona demokratycznego państwa prawa staje się dzisiaj wyzwaniem dla wszystkich obywateli świadomych występującego już bezpośredniego zagrożenia. Staje się wyzwaniem szczególnie dla prawników i przedstawicieli władzy sądowniczej, tej władzy, która jest obecnie i będzie w najbliższej przyszłości obiektem ataków. Władza ta nie respektuje w swojej znakomitej większości woli człowieka posiadającego władzę jako najwyższego prawa. Władza ta nadal fundament prawa odnajduje w regułach i zasadach obowiązującej konstytucji i w normach zgodnych z konstytucją ustaw.

Prof. Andrzej Zoll: Zaczynamy zbliżać się bardzo szybkim krokiem do systemu autorytarnego
Prof. Andrzej Zoll: Zaczynamy zbliżać się bardzo szybkim krokiem do systemu autorytarnegotvn24

Atak na niezależność Trybunału Konstytucyjnego

Nie bez powodu pierwszym celem rządzących była, i jest nadal, eliminacja kontroli zgodności ustawodawstwa z konstytucją przez niezależny organ, jakim jest Trybunał Konstytucyjny. Nie da się pogodzić zasady jednolitej władzy państwowej w formie sejmokractwa z sądownictwem konstytucyjnym. Atak na niezależność Trybunału Konstytucyjnego został podjęty już w 2007 roku. W dniu 29 czerwca tamtego roku rządząca wówczas w koalicji z z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną partia Prawa i Sprawiedliwości skierowała do Sejmu projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który w wielu istotnych punktach był zbieżny z ustawą uchwaloną w dniu 22 grudnia 2015 roku i uznaną przez Trybunał w dniu 12 marca 2016 roku za niezgodną konstytucją.

Wówczas samorozwiązanie Sejmu zapobiegło uchwaleniu ustawy paraliżującej działalność Trybunału Konstytucyjnego. Argumentacja podnoszona przeciwko ważności wyroków Trybunału, mająca mieć zdaniem polityków obozu rządzącego siłę opartą na konstytucji i obowiązującym prawie, da się sprowadzić do jednego punktu, wielokrotnie podnoszonego przez prezesa Kaczyńskiego, i innych, np. marszałka Senatu. To argument oparty na art. 197 konstytucji: "organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa".

A więc to Sejm, parlament, a nie sam Trybunał Konstytucyjny, ma decydować o trybie postępowania. Z tego przepisu ma wynikać nieważność ipso iure wyroków Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 marca 2016 roku i 11 sierpnia też 2016 roku, Trybunał nie oparł bowiem tych wyroków na ustawie z 22 grudnia 2015 roku. Ci, którzy podnoszą ten argument, nie chcą zauważyć art. 195 ust. 1 konstytucji, stanowiącego, że "sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji". Tego przepisu nie można rozumieć inaczej, jak tylko w ten sposób, że Trybunał nie jest związany normami prawnymi tej ustawy, o której zgodności z konstytucją rozstrzyga.

Prof. Andrzej Zoll: Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji
Prof. Andrzej Zoll: Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucjitvn24

"Pełzający zamach na konstytucję"

Zawłaszczenie sobie przez prezydenta i panią premier, a także ministra sprawiedliwości i generalnego prokuratora, prawa do oceny zasadności orzeczeń Trybunału i tego, jaki charakter mają te orzeczenia, stanowi jeden z najważniejszych elementów wspomnianego przeze mnie pełzającego zamachu na konstytucję i wyrażonych przez nią wartości związanych z demokratycznym państwem prawa i ukształtowanych przez cywilizację europejską.

Niezwykle ważne dla obrony demokratycznego porządku prawnego były uchwały najwyższych instancji sądowych, a także już orzeczenia sądowe, uznające obowiązywanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego publicznie ogłoszonych, niezależnie od tego, czy zostały opublikowane w organach promulgacyjnych. Takie stanowisko sądów zapobiega chaosowi prawnemu i chroni wartości konstytucyjne.

Obecne kroki pana Jarosława Kaczyńskiego i wykonujących jego polecenia polityków zmierzające do likwidacji Trybunału Konstytucyjnego i ograniczenia niezależności sądownictwa, skłaniają mnie do krótkiego przypomnienia statusu sądownictwa w czasach PRL. Nietrudno zauważyć wiele zbieżnych punktów z sytuacją, która bezpośrednio już zagraża dzisiaj polskiemu sądownictwu.

W systemie komunistycznym, tak jak w każdym systemie władzy totalitarnej, obowiązywała doktryna jednolitej władzy państwowej. Sądownictwo pozostawało nie tylko podporządkowane organizacyjnie władzy wykonawczej, reprezentowanej przez ministra sprawiedliwości, ale było w pełni podporządkowane władzy politycznej sprawowanej przez partię komunistyczną. W doktrynie komunistycznej w ogóle nie zwracano uwagi na rozróżnienie niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

We współczesnej literaturze, to praca naukowa pana prof. Rzepińskiego, zwrócono uwagę, że w programach PZPR-u aż do końca 1988 roku, ani razu nie użyto wyrażenia "niezależność sądownictwa". Kierownicza rola partii w sądownictwie uzasadniona była tym, że ustawodawstwo jest wyrazem woli proletariatu sprawującego władzę. Partia, ze swoim kierownictwem, sprawuje władzę w imieniu proletariatu, musi więc mieć decydujący wpływ na stosowanie ustaw.

W systemie opartym na jednolitej władzy państwowej sędziowie są traktowani jako funkcjonariusze państwa, którzy są zobowiązani do służby państwu, a nie służby wobec prawa i człowieka, którego sprawa ma być przedmiotem rozstrzygnięcia sądowego. Ochrona interesów państwa, a przede wszystkim ochrona interesów grupy sprawującej władzę, stoi w systemie jednolitej władzy państwowej przed ochroną praw jednostki.

Taka hierarchia wartości została jasno przedstawiona w ustawie regulującej ustrój sądów powszechnych z 1985 roku. Sądy miały według tej ustawy obowiązek strzeżenia ustroju politycznego, następnie interesów uspołecznionej gospodarki, a na końcu zagwarantowanie przez ludowy porządek prawny osobistych i majątkowych praw i interesów obywateli. Proszę zwrócić uwagę, że nie wszystkich wolności i praw człowieka i obywatela, tylko tych, które gwarantuje i przyznaje ludowy porządek prawny.

Prof. Andrzej Zoll: Niezależność sądownictwa to nie prawa korporacyjne
Prof. Andrzej Zoll: Niezależność sądownictwa to nie prawa korporacyjnetvn24

"Niezależność sądownictwa to nie prawa korporacyjne"

Przypominam ten zły czas po to, by reagować na przejawy dążeń w czasie nam współczesnym, zmierzających w podobnym kierunku, w kierunku czynienia z sądów i sędziów instrumentu w rękach władzy, służącego realizacji celów politycznych. Warunkiem rzeczywistej niezawisłości sędziowskiej, oczywiście jeszcze jej nie przesądzając, jest niezależność instytucjonalna sądownictwa, będąca prostym wynikiem realizacji zasady podziału władzy. Ta zasada jest z kolei fundamentem demokratycznego państwa prawa.

Na niezależność sądownictwa i niezawisłość sędziów nie można patrzeć, jak to się często ostatnio zdarza, jako na prawa korporacyjne. Niezależność sądownictwa i niezawisłość sędziów to wartości gwarantujące przestrzeganie przez władzę wolności i praw człowieka i obywatela. Można wręcz powiedzieć, że podstawowym prawem każdego człowieka jest prawo do niezależnego sądu i niezawisłego sędziego w tym sądzie, jako organu rozpatrującego jego sprawę. Tak rozumiana niezależność sądownictwa i niezawisłość sędziego, tak rozumiane prawo człowieka do wymiaru sprawiedliwości, są zabezpieczone w polskiej konstytucji.

Ten Kongres powinien odpowiedzieć na pytanie, jak tych wartości należy bronić.

Dziękuję bardzo.

Autor: mm / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości