Polska

"Żegnajcie, cześć, giniemy"

Polska

Aktualizacja:
"Żegnajcie, część, giniemy"
TVN24"Żegnajcie, część, giniemy"

- Żegnajcie, cześć, giniemy - ostatnie słowa załogi Iła-62, który rozbił się w lesie kabackim w 1987 roku brzmią dramatycznie. Wtedy poznała je cała Polska. Nie zawsze jednak zapisy czarnych skrzynek podawane są do publicznej wiadomości. Z reguły dzieje się tak ze względu na ważny interes społeczny.

Dramatyczne słowa, jakie wypowiedziała w ostatnich chwilach lotu załoga Iła-62 poznaliśmy dlatego, że zapisy czarnych skrzynek były pomocne w ustaleniu przyczyn katastrofy. - Informacje, jakie wymieniała między sobą załoga, miały znaczenie na długo przed tym, zanim samolot się rozbił. Stad też te rozmowy zostały upublicznione - mówi Grzegorz Sobczak ze "Skrzydlatej Polski".

Upubliczniono też stenogramy rozmów pilotów tragicznego lotu linii Spainair, który rozbił się w sierpniu 2008 roku pod Madrytem. W wypadku zginęło ponad 150 osób. Zapisy są wyjątkowe, ponieważ zawierają fragmenty prywatnych rozmów członków załogi. Piloci sprzeciwili się upublicznieniu zapisów.

Przestroga na przyszłość

Zwykle jednak zapisy rozmów nagranych na czarnych skrzynkach pozostają utajone. Stenogramy zawierające prywatne rozmowy mogą być zbyt bolesne dla rodzin ofiar. Często także decyduje o tym tajemnica handlowa linii bądź producenta.

Były wiceprezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Ryszard Jaxa-Małachowski przypomina wypadek amerykańskiej linii Northwest, po którym zdecydowano się upublicznić czarne skrzynki. - Kilkanaście lat temu był wypadek, kiedy piloci zajmowali się wszystkim, tylko nie pilotowaniem samolotu. W efekcie przyziemili trzy kilometry przed pasem. Wtedy zdecydowano się opublikować ich wewnętrzne rozmowy w kabinie. To był rodzaj takiej przestrogi dla środowiska - żeby uważali - opowiada Jaxa-Małachowski.

Skrzynki nie dla laików

Kiedy więc można publicznie otworzyć czarne skrzynki? Zasada jest jedna - do wiadomości publicznej podaje się głównie tylko to, co może w przyszłości zapobiec kolejnym katastrofom.

Do mediów rzadko trafia czysty dźwięk. - Dlatego, że każdy może usłyszeć co innego. Jest to przedmiot do spekulacji. Pojawiłyby się jakieś analizy mniej lub bardziej wiarygodne - wyjaśnia Tomasz Tuchołka z ATM, producenta czarnych skrzynek.

Zwykle publikuje się same stenogramy - spisy dźwięków i komend. To jednak nie wystarcza. Dla laika te informacje byłyby niewystarczające. Dlatego pracę każdej komisji badającej przyczyny wypadku podsumowuje raport.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości