Zbigniew Ziobro ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Najpierw uciekł na Węgry, a po zmianie władzy w Budapeszcie - do USA. W poniedziałek Prokuratura Krajowa poinformowała, że sprawdza, czy inne osoby pomagały podejrzanemu Ziobrze w ucieczce do Stanów Zjednoczonych oraz uniknięciu odpowiedzialności karnej. Jednocześnie jej rzecznik zapowiedział, że Polska zwróci się do ambasady USA z pytaniem, na jakiej podstawie Ziobro wjechał do USA.
Wydarzenia wokół byłego ministra sprawiedliwości komentowała w "Rozmowie Piaseckiego" ministra edukacji Barbara Nowacka.
- Moje osobiste odczucia są takie, że powinniśmy ich znacznie sprawniej i znacznie szybciej rozliczać. To jest oczekiwanie nie tylko społeczne, ale poczucie sprawiedliwości. Oczywiście wolałabym widzieć Ziobrę na ławie oskarżonych, gdzie jego miejsce, niż oglądać zdjęcia, jak świetnie się bawi - powiedziała.
Jak dodała, "ciekawe" jest to, skąd Ziobro "ma pieniądze na takie wesołe życie w Stanach, bo to jednak kosztuje". - Za każdym razem pojawia się znak zapytania, skąd ma pieniądze. Czy wcześniej był przygotowany na to? Czy pieniądze, które wyprowadzali jako formacja z budżetu państwa do różnych działalności swoich kolegów, znajomych, fundacji, stowarzyszeń, nie służą dzisiaj luksusowemu życiu pana Ziobry w Stanach Zjednoczonych? - zastanawiała się ministra.
Nowacka: byle Ziobro nam dobrych relacji z USA nie zepsuje
Nowacka pytana była również w tym kontekście o relacje Polska-USA. - Musimy patrzeć na nasze bezpieczeństwo. Co jest ważniejsze: Ziobro czy bezpieczeństwo wszystkich Polek i Polaków? - pytała. - Ziobro oczywiście powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości i jestem przekonana, że i polska dyplomacja, i wymiar sprawiedliwości zrobią wszystko. Ale to nie zaważy na naszym myśleniu o bezpieczeństwie Polski - oceniła.
- Mamy swoje priorytety dotyczące polityki międzynarodowej i byle Ziobro nam dobrych relacji ze Stanami nie zepsuje - zapewniła. Jak podkreśliła, "Ziobro jest za mały, żeby wisiało na nim bezpieczeństwo Polski".
Senator Lenz wyrzucony z KO. "Temat trzeba po prostu przeciąć"
Nowacka pytana była również o sprawę senatora Tomasza Lenza. Został on wykluczony z Koalicji Obywatelskiej. To pokłosie informacji przedstawionych przez Wirtualną Polskę, że w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim przeprowadzono zabieg u syna senatora poza obowiązującymi procedurami. W wyniku kontroli NFZ na placówkę nałożono karę finansową.
- Podjęliśmy decyzję, prezydium koalicji, czyli przewodniczący i wiceprzewodniczący, głosowaliśmy - mówiła Nowacka o kulisach sprawy. Jak dodała, głosowanie odbyło się telefonicznie w poniedziałek, a ona sama głosowała "za".
Do wyrzucenia Lenza doszło 11 maja. Tekst Wirtualnej Polski pojawił się na początku kwietnia, a sam zabieg został przeprowadzony 15 marca. - Czekaliśmy na informacje dotyczące tego, jak ta procedura wyglądała. To postępowanie, które wskazało, że były uchybienia, też dodało pewności, że temat trzeba po prostu przeciąć - tłumaczyła ministra.
Jak dodała, "długo opozycja trzymała u siebie (posła Łukasza - red.) Mejzę". - My nie czekaliśmy długo, tylko w momencie kiedy była twarda informacja, podjęliśmy taką decyzję - powiedziała.
Czy jednak "baron kujawsko-pomorskiego" i dotychczasowy szef tamtejszych struktur KO może wrócić na listy partii w przyszłorocznych wyborach? - Nie ma takiej rozmowy w tej chwili - odparła Nowacka. - Sprawę ucinamy i uważam, że każdy z nas też powinien mieć refleksję, w jaki sposób działa - mówiła.