Były minister sprawiedliwości, poseł PiS Zbigniew Ziobro poinformował w niedzielę, że jest w Stanach Zjednoczonych. Oświadczył, że nie uciekł z Polski i posługuje się dokumentem przyznanym mu wraz z prawem do azylu, który otrzymał na Węgrzech. Ziobro jest podejrzany w prowadzonym w Prokuraturze Krajowej śledztwie w sprawie funkcjonowania Funduszu Sprawiedliwości.
W środę gościem "Jeden na jeden" w TVN24 był senator KO, były minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Pytany o krytyczne wypowiedzi Ziobry względem działań prokuratury, ocenił, że "dyskutowanie z osobą, która jest po prostu uciekinierem przed polskim wymiarem sprawiedliwości, nie jest czymś, czym powinniśmy się zajmować".
- Wydaje mi się, że najważniejsze jest cały czas dogłębne wyjaśnianie tych wszystkich spraw, które były udziałem Zbigniewa Ziobry. Już nie mówię tylko i wyłącznie o upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości - powiedział.
Bodnar o objęciu resortu. "Niczego nie było"
Bodnar był też pytany, co zastał w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdy w 2023 roku objął resort po Ziobrze. - Zastałem resort, który był przez osiem lat kontrolowany przez grupę, która bardzo ściśle ze sobą współpracowała i która wykorzystywała ten resort do realizowania kampanii politycznych, działań na rzecz jednego środowiska: środowiska Suwerennej Polski - opisał. Dodał też, że wykorzystywano w tym celu również prokuraturę.
Dopytywany, czy zastał w gabinetach puste szuflady, gość TVN24 potwierdził. - Absolutnie tutaj niczego nie było. Natomiast to była jedna z misji, żeby posprawdzać, ujawniać, udostępniać opinii publicznej wiele informacji - mówił.
Bodnar poinformował, że "absolutnym priorytetem od początku (…) było sprawdzenie wszystkiego, co się działo w Funduszu Sprawiedliwości". Audyty - jak mówił - były również przeprowadzane w Służbie Więziennej i różnych podległych instytucjach.
Były minister sprawiedliwości był pytany również o reportaż "Czarno na białym" Artura Warcholińskiego o żonie Ziobry, Patrycji Koteckiej. Jak przypomniała prowadząca Agata Adamek, ujawniono w nim nowe nagrania Tomasza Mraza, w których to były wiceszef MS Marcin Romanowski mówi między innymi, że w instytucjach publicznych jest "wszystko wyczyszczone".
Reportaż "Pani Patrycja". Oglądaj w TVN24+
- Widziałem to nagranie. Widać nieskutecznie. Jednak udało się odtworzyć wiele rzeczy. Oczywiście tutaj zeznania pana Mraza na pewno były pomocne w tym kontekście, natomiast nigdy zeznania nie są wystarczające. To była gigantyczna praca, taka wręcz archiwalna - mówił Bodnar.
Zondacrypto i Karol Nawrocki. "Zadaję pytanie o przeszłość"
Grupa posłów PiS złożyła w poniedziałek w Sejmie projekt przewidujący zakaz prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów w Polsce. Pytany o tę sprawę Bodnar stwierdził: - Już zaczynamy wchodzić w dyskusję na temat przyszłości, a ja zadaję pytanie o przeszłość. Zadałem to pytanie w czasie ostatniej debaty w Senacie.
Jak przypomniał były szef MS, 27 maja 2025 roku Zondakrypto sponsorowało konferencję CPAC w Jasionce pod Rzeszowem, która "miała fundamentalne znaczenie z punktu widzenia poparcia dla Karola Nowrockiego". - Przyleciała na konferencję Kristi Noem, ówcześnie numer trzy administracji prezydenta Donalda Trumpa - sprecyzował.
- 3 września 2025 roku, konferencja Polish-American Strategic Summit organizowana przez TV Republikę z pieniędzy z Zondakrypto. Dlaczego 3 września? Bo wtedy Karol Nawrocki był w Waszyngtonie na pierwszym spotkaniu z prezydentem - wymieniał dalej Bodnar. Jego zdaniem "to powinno być wyjaśnione" oraz "nie powinniśmy przechodzić do porządku dziennego i uznawać, że nic się po prostu nie stało".
Bodnar pytany, czy w takim razie - wiedząc już o pieniądzach, które stały za Zondacrypto - można stwierdzić, że kampanię prezydencką w Polsce współfinansowały rosyjskie służby specjalne i mafia, zaznaczył jednak, że "to jest daleko idące".
Bodnar o nowych sędziach TK: współcześni bohaterowie
Bodnar był również pytany o to, jak ocenia sytuację czwórki wybranych w marcu przez Sejm sędziów TK, którzy są niedopuszczeni do pełnienia obowiązków. Karol Nawrockki nie zaprosił ich do Pałacu Prezydenckiego do złożenia ślubowania, więc złożyli je 9 kwietnia w Sejmie, używając sformułowania "wobec prezydenta". Prezes TK Bogdan Święczkowski oświadczył, że nie może uznać czwórki sędziów.
- Myślę, że oni są naszymi współczesnymi bohaterami i mówię to słowo z całą powagą - oznajmił były szef MS.
Na uwagę prowadzącej, że prezydent "uzurpuje sobie coraz więcej prawa do rządzenia w Polsce", Bodnar przyznał, że "faktycznie ten proces można zobaczyć". - Jakbyśmy nie czytali konstytucji, to nie ma w niej ani słowa na temat weryfikowania przez prezydenta osób, które są powoływane do składu Trybunału - podkreślił.
- To, że interpretuje czy nadużywa prawa, jeżeli chodzi o przepis ustawowy, czyli wymóg tej obecności fizycznej na zaprzysiężeniu, po prostu nie znajduje żadnego uzasadnienia. Też chciałbym podkreślić, że prezydent w tym swoim pędzie do władzy popełnia potężne błędy - ocenił.