Zaostrza się walka wewnętrzna w Platformie. Jest kolejne nagranie z ukrycia

Podczas spotkania Michał Jaros i radny z Polkowic Tomasz Borkowski mieli namawiać jednego z delegatów do głosowania na Jacka Protasiewicza
Podczas spotkania Michał Jaros i radny z Polkowic Tomasz Borkowski mieli namawiać jednego z delegatów do głosowania na Jacka Protasiewicza
tvn24
tvn24Podczas spotkania Michał Jaros i radny z Polkowic Tomasz Borkowski namawiają jednego z delegatów do głosowania na Jacka Protasiewicza

Kolejny akt wojny na taśmy w PO. "Newsweek" publikuje film, na którym - jak twierdzi - poseł Michał Jaros i radny z Polkowic Tomasz Borkowski namawiają jednego z delegatów do głosowania na Jacka Protasiewicza. W zamian sugerują, że działacz mógłby wejść do rady nadzorczej jednej z państwowych spółek. Chodzi o szefa koła PO w Legnicy i radnego Pawła Frosta.

"Newsweek" informuje, że spotkanie zarejestrowane na nagraniu odbyło się dwa dni przed zjazdem w Karpaczu, na którym Protasiewicz został szefem dolnośląskiej PO. Inicjatorem rozmowy miał być Tomasz Borkowski. Zdaniem gazety, rozmówcy sugerują, że Frost, mający zdany egzamin na członka rad nadzorczych, mógłby trafić do władz jednej z dolnośląskich spółek. Gazeta pisze, że Frost jest znanym zwolennikiem Grzegorza Schetyny.

Nagrał dla bezpieczeństwa

Sam Frost, w rozmowie z "Newsweekiem" nie ukrywa, że to on jest autorem nagrania. - Zrobiłem to dla własnego bezpieczeństwa, bo Borkowski od kilku dni w natarczywy sposób namawiał mnie do poparcia Protasiewicza. Nikomu nie mówiłem, że chcę nagrać tę rozmowę, nawet rodzinie. Była to moja indywidualna decyzja – twierdzi Frost. Odpiera zarzuty, że zrobił nagranie aby mieć haka na partyjnych kolegów. Twierdzi, że to bzdura. - Długo się biłem z myślami, czy to upublicznić, bo wiem, że stracę tych kolegów, ale musiałem to zrobić. Po nagraniu z posłem Wojnarowskim pojawiły się komentarze, że to był jednostkowy przypadek a moje spotkanie jest najlepszym dowodem, że nie był. Jeśli ktoś pofatygował się do mnie do domu i próbował mnie kusić, by nie powiedzieć „kupić”, to znaczy, że jeżdżono też do innych - twierdzi Frost.

Swoje argumenty Frost powtarza w rozmowie z TVN24. Przekonuje, że zdecydował się na nagranie, ponieważ namowy kierowane w jego stronę były "natarczywe". - Te rozmowy czy namawiania były takie dość natarczywe, więc postanowiłem trochę dla własnego zabezpieczenia nagrać to. Szczerze mówiąc nie miałem zamiaru tego w jakikolwiek sposób upubliczniać, tylko tak jak mówię - na wszelki wypadek. Wobec późniejszych wydarzeń zdecydowałem się przekazać te informacje - powiedział w TVN24.

Frost dla TVN24: Postanowiłem to nagrać dla własnego bezpieczeństwa
Frost dla TVN24: Postanowiłem to nagrać dla własnego bezpieczeństwatvn24

Oto skrypt rozmowy:

Borkowski: - Paweł, moim zdaniem to jest jakaś tam nasza szansa, mówię ci. Stagnacja albo ewentualnie jakiś skok. Tak mi głupio o tym mówić, ale to też jest jakaś informacja. Paweł ma egzamin państwowy zrobiony…


Jaros: - Do…

Borkowski: - No, no… Nie trzeba, ale fajnie, że masz. Wiemy, o co chodzi.

- No dobra, wiemy o co chodzi.

Jaros: - Tak mi się wydaje, że wiemy, o co chodzi. Tam w takim budynku przy ulicy, nie wiem jak się nazywa..., ale tam się w podziemiach się go zdaje, tak?

Frost: - No.

Jaros: - To wiem, jaki egzamin. Do wykorzystania.

Frost: - Cała ekipa, jak myśmy tutaj kurs robili, to cała ekipa pojechała. Sporo tych osób było i jeden zdał.

Jaros: - Ty.

Frost kiwa głową.

Borkowski: - A w Nocie robiłeś czy gdzie?

- No.

Borkowski: - Ja też robiłem w nocie, tylko nie pojechałem na egzamin. Trudny był ten egzamin, nie miałem czasu się uczyć. Ja też byłem radnym. Cuda na kiju, ale... Chodzi o to, że ja mieszkam tu, gdzie mieszkamy a tu, gdzie my mieszkamy, nie trzeba mieć egzaminu.

- No nie trzeba

Frost: - Paweł spokojnie...

Borkowski: - Ja jestem spokojny, bez napinki. Tylko nie wierz w to, co ci mówią o tej wielkiej przewadze. Bo ja ci powiem tak on mówi, że Głogów jest tam a ja mówię, że nie wiem.

Jaros: - Wiem, z czego wynika ich pewność siebie, ale to się rozstrzygnie na sali. Naprawdę ja jestem bezpieczny.

Borkowski: - No, widzisz. To co ci mówiłem. Jedna strona mówi tak a druga strona mówi to samo.

Frost: A ja co mam biedny w takiej sytuacji zrobić?

Borkowski: Ja ci powiem tak. Ja byłem na urodzinach (niewyraźne). Widziałem i jednych, i drugich.

To kolejne nagranie dotyczące kulis sobotniego zjazdu dolnośląskiej PO. We wcześniejszym, zamieszczonym w internecie tekście, "Newsweek" zamieścił nagranie, na którym słychać, jak poseł PO Norbert Wojnarowski, stronnik europosła Jacka Protasiewicza, obiecuje jednemu z delegatów na zjazd dolnośląskiej PO załatwienie stanowiska w KGHM. W zamian chce oddania głosu na Protasiewicza, który o funkcję szefa dolnośląskiego regionu Platformy rywalizował z Grzegorzem Schetyną.

Autor: mn/ ola / Źródło: Newsweek

Raporty:
Pozostałe wiadomości