Polska

Zakończono prace przy budowie tamy. "Jeżeli zespół da zgodę - wchodzimy"

Polska

Aktualizacja:
Zakończono prace przy budowie tamy. "Jeżeli zespół da zgodę - wchodzimy"
tvn24Akcja poszukiwania górnika zostanie wznowiona prawdopodobnie wieczorem

W kopalni Mysłowice-Wesoła zakończyły się prace przy umacnianiu w wyrobisku tamy przeciwwybuchowej, która ma umożliwić dotarcie do zaginionego górnika. Jednocześnie w trybie pilnym zwołano zebranie specjalistów, którzy mają zdecydować o tym, kiedy można będzie wznowić poszukiwania.

- Dostaliśmy właśnie informacje z bazy ratowniczej, że zakończono podawanie mieszaniny szybkowiążącej do tamy przeciwwybuchowej - powiedział w piątek po południu podczas briefingu prasowego Grzegorz Standziak z mysłowickiej kopalni. Jak dodał, można powiedzieć, że budowa tej tamy została zakończona. - Jednocześnie w trybie pilnym zostało zwołane zebranie zespołu specjalistów, od których decyzji będzie zależało prowadzenie dalszych prac - poinformował Standziak. - Jeżeli zespół da zgodę - wchodzimy - dodał.

Jak poinformował w piątek po południu Wojciech Jaros, rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, nie ma jednak jeszcze decyzji zespołu specjalistów. Natomiast z uwagi na panującą w chodniku wysoką temperaturę (do 38 stopni), która bardzo mocno skraca czas pracy ratowników, na dół zwożony jest dwutonowy klimatyzator górniczy, którego można bezpiecznie używać nawet w warunkach górniczy. Zostanie zainstalowany tak, by na ile to możliwe, poprawiał warunki tam panujące. Jeśli jednak zapadnie decyzja o tym, że ratownicy mogą wejść do strefy - przed zainstalowaniem i uruchomieniem klimatyzatora - rozpoczną penetrację chodnika.

Wcześniej niż planowano

Zalewanie tamy przeciwwybuchowej mineralnym spoiwem szybkowiążącym miało wstępnie potrwać do wieczora. Jak tłumaczył rano Grzegorz Standziak z mysłowickiej kopalni, trzeba było wtłoczyć 50 ton. - Wybudowanie tamy pozwoli nam na penetrację wyrobiska do miejsca, gdzie spodziewamy się znaleźć naszego kolegę. Poszukiwania zostaną wznowione w momencie zakończenia budowy tamy - zapowiadał w piątek rano, podczas briefingu prasowego Grzegorz Standziak.

- Do przeszukania zostało około 600 m wyrobiska, które w tym momencie jest bardzo silnie zadymione. Nie chciałbym szacować, ile potrwają poszukiwania. Jest tu zbyt wiele niewiadomych. W akcję wciąż zaangażowanych jest od 8 do 10 zastępów ratowniczych - dodał.

Trudne poszukiwania

Ratownicy już parokrotnie podejmowali próby dotarcia do zaginionego. Warunki jednak były na tyle trudne, że konieczna stała się budowa dodatkowego kanału wentylacyjnego, tzw. lutniociągu. Do czwartkowego popołudnia zbudowali lutniociąg na 150-metrowym odcinku, na którym mogli poruszać się bezpiecznie. W czwartek rano zadymienie w wyrobisku ograniczało widoczność do pół metra. Wobec obawy o stabilność atmosfery w wyrobisku zdecydowano o budowie tamy przeciwwybuchowej.

Tama składa się z dwóch oddalonych od siebie o prawie cztery metry przegród z kostki betonowej, wypełniających przekrój chodnika wynoszący ok. 22 metrów kwadratowych. Przestrzeń między przegrodami wypełnia materiał szybkowiążący. Czas jej budowy szacowano na ok. dobę, zużytych zostanie do niej ok. 55 ton materiałów.

Zapłon metanu w kopalni

W poniedziałek wieczorem w należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego kopalni Mysłowice-Wesoła doszło do zapalenia bądź wybuchu metanu. W strefie zagrożenia na głębokości 665 m znajdowało się wówczas 37 górników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 z nich trafiło do szpitali. Jednego z górników, 42-letniego kombajnisty, dotąd nie odnaleziono.

Według Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w szpitalach nadal przebywa 26 z nich. Najciężej ranni przebywają w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. We wtorek przewieziono tam 18 górników, z czego siedmiu umieszczono na oddziale intensywnej terapii. W czwartek dołączył do nich 26-letni górnik, który wcześniej został zaopatrzony w innej placówce.

W czwartek po południu lekarze z CLO podali, że stan zdrowia czterech górników z OIOM-u pogarsza się. Określili go jako krytyczny, niestabilny. Stan pozostałych rannych na intensywnej terapii był bardzo ciężki, ale stabilny, a leczonych na oddziałach "oparzeniówki" - ciężki, stabilny. Dyrektor siemianowickiego szpitala Mariusz Nowak podał w piątek rano, że "stan pacjentów jest taki jak wczoraj".

Autor: kło//plw/kka / Źródło: TVN24, PAP

Raporty:
Pozostałe wiadomości