"Proces polityczny" vs "zakłócili ład". Kolejna odsłona sądowego sporu o wystawę o Andersie

Polska

tvn24Sąd w Suwałkach ogłosi wyrok za dwa tygodnie

Przed Sądem Okręgowym w Suwałkach (woj. podlaskie) zakończyło się w czwartek postępowanie odwoławcze od wyroku, którym sąd I instancji uniewinnił obwinionych o zakłócenie otwarcia wystawy o generale Władysławie Andersie. Wyrok za dwa tygodnie.

Sprawa dotyczy zdarzenia, które miało miejsce w marcu ubiegłego roku, w ostatnim dniu kampanii wyborczej do Senatu w części województwa podlaskiego. O mandat w wyborach uzupełniających ubiegała się córka generała Anna Maria Anders.

Dwukrotnie wygrali w I instancji

Kandydatka PiS, która ostatecznie mandat zdobyła, uczestniczyła wtedy w otwarciu w Archiwum Państwowym w Suwałkach wystawy "Armia Skazańców", poświęconej jej ojcu.

Otwarcie zostało zakłócone przez grupę osób, które protestowały przeciwko prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Część z nich miała znaczki KOD. Doszło do utarczek słownych. Po kilku miesiącach pięciu osobom policja postawiła zarzuty z kodeksu wykroczeń, dotyczące naruszenia porządku w miejscu publicznym.

W pierwszym procesie przed suwalskim sądem rejonowym zapadł wyrok uniewinniający, ale przez sąd okręgowy został on uchylony, a sprawa przekazana do ponownego rozpoznania I instancji.

W ponownym procesie sąd rejonowy również wszystkich obwinionych uniewinnił. Ten wyrok ponownie zaskarżyła policja. W czwartek przed sądem odwoławczym strony wygłosiły mowy końcowe, publikację wyroku sąd odroczył do 26 października.

Policja chce uchylenia wyroku

Jarosław Golubek z suwalskiej policji, który występował jako oskarżyciel, domagał się w czwartek w sądzie uchylenia wyroku w całości. Oskarżyciel podtrzymał, że obwinieni są winni zakłócenia otwarcia wystawy. - Protestować można, ale nie uniemożliwiać odbycia się przedsięwzięcia - mówił przed sądem Golubek.

- Doszło do awantury, doszło do przerwania wystawy. Osoby, które prezentują swoje poglądy mają prawo je prezentować, ale nie mogą zakłócać ładu i porządku - dodał.

Adwokat obwinionych Jakub Wende mówił z kolei o prawie wyrażania swoich poglądów bez skrępowania. - Obwinieni zareagowali na sytuację, w której funkcjonariusze państwowi naruszyli prawo wyborcze i prowadzili kampanię wyborczą podczas wystawy - powiedział Wende. Podkreślił, że w demokratycznym państwie nie można mieszać spotkań publicznych z kampanią wyborczą.

Wende wniósł o nieuwzględnienie apelacji i utrzymanie w mocy wyroku Sądu Rejonowego w Suwałkach. Na posiedzeniu sądu stawiło się czterech z pięciu obwinionych. Wszyscy nie przyznali się do stawianych im zarzutów. Również wnosili o oddalenie apelacji policji.

"Proces, który ma charakter polityczny"

Adwokat członków KOD przekonywał, że kolejna apelacja dowodzi wywierania na policję nacisków z góry. - W sytuacji, w której organy państwa, działając na bezpośrednie lub pośrednie polecenie osób sprawujących władzę, przy pomocy organów ścigania próbują eliminować, nastraszyć osoby, które mają inne poglądy, to mówimy o procesie, który ma charakter polityczny - powiedział po rozprawie Wende.

- Mówienie o jakiejkolwiek presji, jest nawet nie nadużyciem, ale dla mnie pomówieniem. Godzi to w moją godność i honor oficera, że ktoś jakoby wywiera na mnie presję - odpowiedział Golubek. Zaznaczył, że jest oskarżycielem od wielu lat i jego pogląd na tę sprawę byłby zawsze taki sam.

Autor: MarNie//rzw / Źródło: tvn24,PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24