Polska

Zakaz handlu w niedzielę coraz bliżej. Kolejny etap w Sejmie

Polska

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki skierował projekt do prac w komisji
Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki skierował projekt do prac w komisjitvn24
wideo 2/22

Platforma Obywatelska oraz Nowoczesna są przeciwko projektowi ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, a Polskie Stronnictwo Ludowe złożyło własne poprawki. Projekt został skierowany do dalszych prac w komisji polityki społecznej i rodziny.

W nocy ze środy na czwartek w Sejmie odbyło się drugie czytanie projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele.

Katarzyna Mrzygłocka (PO) powiedziała, że w wyniku wprowadzenia ustawy "znacząco spadnie zatrudnienie, nawet o kilkanaście procent. Wówczas ucierpią wszyscy pracownicy handlu, ale najbardziej osoby młode. Zmniejszą się także dochody do budżetu".

- W tej chwili największy dochód w handlu jest generowany w niedzielę. To nawet 20 procent całego przychodu. Doprowadzimy błyskawicznie do zmniejszenia dochodów firm handlowych, a to z kolei zmniejszy podatki i przychody do budżetu państwa, możliwe, że o około dwa miliony złotych - oceniła.

Zdaniem Mrzygłockiej, przygotowana przez Prawo i Sprawiedliwość ustawa to bubel legislacyjny. - PO opowiada się przeciw zakazowi handlu w niedziele - powiedziała.

Poinformowała również, że Platforma Obywatelska złożyła projekt zmiany do Kodeksu pracy, który ma zagwarantować pracownikom dwie niedziele wolne w miesiącu.

Sprzeciw Nowoczesnej i poprawki PSL

Paulina Henning-Kloska z Nowoczesnej powiedziała, że z projektu ustawy wynika, iż "zakazem handlu będą objęte nie tylko duże sieci handlowe, ale także małe stoiska". Stwierdziła, że niektórzy "pracownicy będą musieli pracować w niedziele o wiele ciężej niż obecnie, bo będą musieli obsługiwać cały ruch, który wyłączycie" - zwróciła się do posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Jej zdaniem większość pracujących w niedziele w handlu to studenci, którzy zarabiają "na wymarzone wakacje, nowy ciuch i czesne". Posłanka Nowoczesnej podsumowała, że to "antypolska ustawa, która będzie blokowała rozwój gospodarczy Polski".

Krystian Jarubas z PSL ocenił, że "projekt może być zagrożeniem miejsc pracy, może być pretekstem do pozbycia się części pracowników". Dodał też, że "trzeba szukać kompromisów, a rozwiązaniem może być zakaz handlu w niedziele od godziny 14 do 21" - i taką poprawkę złoży PSL. Kolejna propozycja zakłada 250-procentową stawkę wynagrodzenia godzinowego. PSL chce, aby Rada Ministrów co roku przedstawiała w Sejmie i Senacie do dnia 30 września sprawozdanie ze skutków wejścia w życie ustawy.

Małgorzata Zwiercan z imieniu koła Wolni i Solidarni powiedziała, że "że wszystkie niedziele powinny zostać objęte omawianym zakazem handlu". - Rozumiem jednak zastrzeżenia przeciwników tego rozwiązania i uważam, że przyjęcie kompromisu i uchwalenie dwóch wolnych niedziel w miesiącu to krok w dobrym kierunku - oceniła. - Opowiadam się za dalszym procedowaniem ustawy - dodała posłanka WiS.

Etapowe wprowadzanie zakazu handlu w niedzielę

Projekt ustawy trafił do Sejmu jesienią ubiegłego roku jako inicjatywa obywatelska autorstwa Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, w którego skład wchodzi między innymi NSZZ "Solidarność". Jego pierwotna wersja zakładała zakaz handlu w niedziele w większości placówek handlowych, z pewnymi odstępstwami.

PiS zaproponował w środę poprawki, które między innymi etapowo ograniczają handel w niedziele. Od 1 marca 2018 roku w każdym miesiącu mają być dwie niedziele handlowe - pierwsza i ostatnia, w 2019 roku będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu - ostatnia, a od 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu w niedziele z pewnymi odstępstwami. Ponadto poprawki doprecyzują między innymi kwestię ograniczenia handlu na stacjach benzynowych, czy dworcach kolejowych. Projekt ustawy nie będzie podlegał notyfikacji w Komisji Europejskiej, bowiem jedna z poprawek wyłączy z tego zakazu sklepy internetowe.

Autor: tmw//now / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości