Polska

Za Pusty SMS zbiorowo idą do sądu

Polska

Za Pusty SMS zbiorowo idą do sądu
TVN24Za Pusty SMS zbiorowo idą do sądu

"Jaja sobie robisz? Człowieku, ogarnij się, pieniądze już czekają na przelew!" - tak m.in. organizatorzy loterii sms-owej zachęcali do udziału w konkursie. Żeby sięgnąć po kilkadziesiąt tysięcy złotych teoretycznie wystarczyło wysłać pustego sms-a. Tyle, że pieniędzy - poza tymi do zapłacenia w rachunku telefonicznym - chyba nikt nigdy nie zobaczył. Teraz "naciągnięci" z Krakowa szykują pozew zbiorowy w tej sprawie.

Anna Sarnacka z biura prasowego firmy Internetq Poland, która jest organizatorem jednej z takich loterii, pytana o wyszukany sposób zachęcania do wysłania sms-a odpowiada, że "tak wygląda komunikacja".

- My odpowiadamy też na potrzeby konsumentów. Komunikacja została przygotowana na samym początku trwania loterii, gdzie ustalono wiekową grupę docelową - mówi.

Chajzer się tłumaczy

Tyle, że oprócz dyskusyjnej formy sms-a dyskusyjna jest też treść, która na pierwszy rzut oka graczom nie pozostawia wątpliwości: Przelew zaakceptowany - zaświadczamy przy świadkach. Brakuje tylko jednego smsa - czytamy w wiadomości.

Jest jeszcze inna zachęta. - Jak zobaczyłem pana Chajzera, jak te pieniądze rozdaje, to pomyślałem, że to musi być poważna firma - mówi jeden z zawiedzionych uczestników loterii.

- Wszelkie zgody i niezbędne dokumenty do tego, że ta loteria jest zgodna z polskim prawem zostały mi przedstawione i wydawało mi się, że wszystko jest OK. Gdybym wiedział, że to tak się rozwinie i tak będzie wyglądać, to bym sobie tym w ogóle głowy nie zawracał - tłumaczy teraz popularny dziennikarz i prezenter telewizyjny Zbigniew Chajzer, który wystąpił w reklamie loterii.

"To jest komunikacja"

Urząd Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za nieuczciwe praktyki rynkowe nałożył już na organizatora loterii prawie pół miliona złotych kary za "agresywane praktyki rynkowe". Firma zdążyła już pewnie na nią zarobić, bo każdy sms to 4 zł plus VAT. A rachunki telefoniczne tych, którzy do końca wierzyli w wygraną, opiewają na tysiące złotych.

Pytana o tę "agresywność" i wprowadzanie w błąd rzeczniczka Internetq Poland mówi "to jest język hiberbolizacji". - Tak samo są konstruowane wszystkie przekazy reklamowe - stwierdza Anna Sarnacka.

Podkreśla też, że w treści sms-ów nie ma komunikatów, że ktoś wygrał pieniądze, choć wyraźnie jest tam napisane "pieniądze będą wydane na 100 proc."

- Punkt 10,11 i 12 regulaminu mówi, że o wygranej informujemy tylko telefonicznie - zdradza kulisy loterii rzeczniczka. Zaś na pytanie, dlaczego jej firma wysyła takie sms-y, odpowiada niezłomnie: To jest komunikacja.

Pozew, kara ... i zmiana komunikacji

Prawnicy nie mają jednak wątpliwości. - Ten sms ewidentnie wskazuje, że wysłanie sms-a pod wskazany numer jest równoznaczny z przelaniem tej kwoty na konto abonenta. I jeśli to nie jest prawda, to jest oszustwem - mówi Łukasz Chojniak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Dlatego, jak dodaje UOKiK, konsumenci, którzy zostali wprowadzeni w błąd mogą dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Poszkodowani konsumenci z Krakowa już organizują się w grupę i zamierzają złożyć pozew zbiorowy.

Organizująca loterię firma nie ma jednak sobie nic do zarzucenia i od kary UOKiK złożyła odwołanie. Zrobiła jednak także coś jeszcze. - Przeformułowaliśmy treści tych sms-ów, aby nie sugerowały wygranej - mówi Anna Sarnacka.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości