Wysadzą autobus w powietrze. Sprawdzą, co by było, gdyby bomberowi się udało

Polska

Niedoszły bomber obecnie przebywa na obserwacji (wideo z 27.07)A. Łukaszewicz | TVN24 Wrocław
wideo 2/35

Wrocławscy prokuratorzy i policjanci w październiku zdetonują bombę w autobusie. Chcą sprawdzić, do jakich zniszczeń doszłoby, gdyby w maju Paweł R. odpalił skonstruowany przez siebie ładunek w pojeździe miejskiej komunikacji linii 145.

- Planujemy przeprowadzić ten eksperyment w październiku - potwierdza Robert Tomankiewicz, naczelnik zamiejscowego wydziału Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. - Chcemy sprawdzić, do jakich zniszczeń doszłoby, gdyby podejrzany zrealizował swój zamiar detonacji ładunku w miejskim autobusie - tłumaczy prokurator.

Taki sam autobus

Prokuratorzy, funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji i biegli wysadzą w powietrze autobus marki MAN NG323 Lion's City G (18-metrowy). Do takiego bowiem wsiadł 19 maja Paweł R.

- W ramach eksperymentu wysadzimy taki sam autobus, w którym podejrzany planował zdetonować ładunek - mówi Tomankiewicz.

Paweł R. postawił ładunek w miejscu, w którym znajduje się klimatyzacja. Jak się nieoficjalnie dowiedział portal tvn24.pl, w ramach eksperymentu śledczy chcą sprawdzić, czy w takim przypadku ogień i fala uderzeniowa rozprzestrzeniłyby się tylko poziomo, czy także w pionie - kanałami klimatyzacji.

Gdzie śledczy wysadzą autobus? - Miejsce jeszcze ustalamy - mówi naczelnik.

Mógłby nie powtórzyć błędu

Paweł R. przebywa na obserwacji psychiatrycznej. Według prokuratorów to właśnie ten 22-letni student chemii 19 maja zadzwonił do operatora Centrum Powiadamiania Ratunkowego i postawił ultimatum: jeśli nie dostanę złota, to we Wrocławiu będą wybuchały bomby. Telefon miał miejsce na kilka godzin przez eksplozją w centrum Wrocławia. Doszło do niej na przystanku, gdzie kierowca wyniósł ładunek pozostawiony w autobusie.

Lekko ranna została wówczas kobieta stojąca na przystanku. Paweł R. popełnił błąd w ostatecznym montażu ładunku i dzięki temu wybuch był słabszy niż mógłby być. Jednak 22-latek kupił już kolejny szybkowar, który podobnie jak ten pierwszy chciał wypełnić materiałami wybuchowymi. Jak podkreślają śledczy: następnym razem mógłby nie powtórzyć błędu.

Złoto i żądza sławy

Według ogłoszonych Pawłowi R. zarzutów, głównym jego motywem miało być zdobycie 120 kg złota. - Dzwoniący groził detonacją 4 bomb i za rozbrojenie każdej z nich zażądał po 30 kilogramów złota - relacjonuje Tomankiewicz. Paweł R. miał grozić słowami: kilogramy złota albo bomba. Miał też podać adres, pod który służby miał dostarczyć złoto. Mówił też, by uważnie go słuchano, bo nie ma zamiaru powtarzać dwa razy.

Próba zamachu bombowego we Wrocławiutvn24.pl

Jednak według policjantów, z którymi rozmawiali dziennikarze tvn24, żądza bogactwa mogła nie być jednym motywem działania zamachowca.

- Nie mamy pełnych wyników obserwacji biegłych, ale z przesłuchań wynika, że on chciał być kimś ważnym. Nie przez długą pracę, ale natychmiast - opowiada jeden z oficerów, którzy pracowali przy rozwikłaniu sprawy.

Nasi rozmówcy ujawniają, że wcześniej Paweł R. okazywał nastawienie antyimigranckie, przejmował się serią ataków terrorystycznych i na swoich profilach w portalach społecznościowych ostrzegał przed islamskim terrorem.

20 lat dla bombera z Wrocławiatvn24
wideo 2/35

Autor: Maciej Duda (m.duda2@tvn.pl) Robert Zieliński (r.zielinski@tvn.pl)//rzw / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Policja Dolnośląska/tvn24

Raporty: