Na miejscu katastrofy jeszcze nie byli. Pytania o zagraniczne delegacje smoleńskiej podkomisji

TVN24

W lutym minął rok od powstania Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego | Materiał "Faktów" TVN z 2 lutego 2017 r.Fakty TVN
wideo 2/80

Miało być spotkanie z szefową rosyjskiego MAK Tatianą Anodiną, ale do tej pory do niego nie doszło. Ani razu też nikt z członków podkomisji smoleńskiej nie pojechał na miejsce katastrofy, której przyczyny to gremium ma badać. Ponad 80 tysięcy zł przeznaczonych na zagraniczne delegacje poszło na spotkania z ekspertami i dojazdy członków komisji do jej siedziby.

Ogólne informacje na temat wykonania budżetu Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem podała w połowie lutego. Portal tvn24.pl zadał kilka pytań o szczegóły. Po miesiącu otrzymaliśmy odpowiedzi.

Nie byli w Smoleńsku

Podkomisja w połowie lutego poinformowała, że wykonała budżet na poziomie 1,4 mln zł, choć wcześniej miała zaplanowane 4 mln zł. Jak się dowiedzieliśmy, wśród ubiegłorocznych wydatków nie znalazła się choćby jedna wizyta członków podkomisji na miejscu katastrofy.

"W roku 2016 roku Podkomisja ani poszczególni członkowie nie wyjeżdżali do Smoleńska" - poinformował nas sekretariat.

O planach wyjazdu na miejsce katastrofy mówiono na spotkaniu podkomisji z rodzinami ofiar we wrześniu ubiegłego roku, co ujawnił w programie "Tak Jest" w TVN24 14 września Paweł Deresz - wdowiec po Jolancie Szymanek-Deresz, która zginęła w katastrofie.

Paweł Deresz w Tak Jest
TVN24 | tvn24

Nie byli w Moskwie

We wrześniu ubiegłego roku pojawiły się informacje, że szef podkomisji smoleńskiej dr inż. Wacław Berczyński spotka się z szefową Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego w Moskwie (MAK) Tatianą Anodiną. To MAK ze strony rosyjskiej badał przyczyny katastrofy. Według raportu tego gremium ze stycznia 2011 roku, przyczynami katastrofy smoleńskiej były m.in. błędy w pilotażu, zły dobór załogi, złamanie przepisów lotniczych, obecność osób postronnych w kabinie pilotów, zlekceważenie ostrzeżeń, braki w wyszkoleniu załogi i zła organizacja lotu. Żadne z wytkniętych uchybień nie obciążało strony rosyjskiej.

Termin spotkania Berczyńskiego z Anodiną miał zostać dopiero ustalony. Do dziś nie doszło ani do wizyty, ani do wyznaczenia jej daty.

"Nie doszło do spotkania Tatiany Anodiny z Przewodniczącym Podkomisji Wacławem Berczyńskim. O wszelkich zmianach w związku z ta sprawą opinia publiczna będzie informowana na bieżąco" - lakonicznie poinformował nas sekretariat podkomisji.

Delegacje na eksperckie spotkania i dojazdy z miejsca zamieszkania

Wydatki podkomisji na delegacje zagraniczne wyniosły w ubiegłym roku - jak się dowiedzieliśmy - 82 950 zł i 35 gr. Z pieniędzy tych pokryto koszty wyjazdów na "konsultacje z zagranicznymi ekspertami oraz dojazdy z miejsca zamieszkania do siedziby Podkomisji".

Podkomisja do spraw Ponownego Zbadania Katastrofy Smoleńskiej została powołana w lutym 2016 r. przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Macierewicz do końca poprzedniej kadencji Sejmu kierował złożonym z posłów PiS parlamentarnym zespołem ds. katastrofy polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem. Podkomisja działa w ramach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Wcześniej Komisja Badania Wypadków Lotniczych, którą kierował były szef MSWiA Jerzy Miller. w opublikowanym w lipcu 2011 roku raporcie stwierdziła, że przyczyną katastrofy samolotu było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Ustalenia komisji Millera kwestionował Macierewicz i jego zespół parlamentarny. Ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 roku tego zespołu raport zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

Ile do tej pory kosztowało badanie katastrofy

Dotychczasowe koszty pracy rządowych komisji (nie licząc zespołu parlamentarnego) badających katastrofę smoleńską wyniosły ok. 5,3 mln zł. Z danych przedstawionych w Sejmie we wrześniu ubiegłego roku przez wiceministra obrony Bartosza Kownackiego wynika, że komisja Millera kosztowała łącznie 3,908 mln zł. Podkomisja Berczyńskiego kosztowała zaś w ubiegłym roku 1,436 mln zł.

Śledztwo w sprawie przez sześć lat prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm rosyjskim kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich ogłosić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. Wiosną 2016 roku sprawę katastrofy smoleńskiej przejęła Prokuratura Krajowa.

10 kwietnia 2010 roku na lotnisku Siewiernyj pod Smoleńskiem rozbił się polski rządowy samolot, wiozący prezydencką delegację na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. W katastrofie samolotu zginęło 96 osób, w tym urzędujący prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria Kaczyńska.

Autor: jp//rzw/jb / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: