Polska

SLD wybiera szefa. Czarzasty i Wenderlich w drugiej turze

Polska

Kto zastąpi Leszka Millera?

Szef mazowieckich struktur SLD Włodzimierz Czarzasty zdobył niemal 38 proc., a były wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich blisko 25 proc. głosów w wyborach przewodniczącego SLD - poinformowała krajowa komisja wyborcza partii. Dwaj politycy zmierzą się w drugiej turze wyborów w najbliższą sobotę.

W wyborach na przewodniczącego SLD wystartował m.in. obecny sekretarz generalny ugrupowania Krzysztof Gawkowski, który zdobył poparcie ok. 22,5 proc. głosujących. Od drugiego w stawce Wenderlicha dzieliło go 325 głosów. Pierwsza tura wyborów na szefa SLD odbyła się w sobotę. Udział w niej mógł wziąć każdy członek partii. Ostatecznego wyboru między dwoma politykami, którzy uzyskali najlepsze wyniki, dokonać mają delegaci na zaplanowanym na 23 stycznia kongresie SLD. Kongres wybierze również nowych wiceprzewodniczących i sekretarza generalnego partii. W pierwszej turze głosowania wzięło udział blisko 15 tysięcy członków SLD, czyli ponad 60 proc. uprawnionych do udziału w wyborach.

10 kandydatów na fotel prezesa

O funkcję lidera partii, sprawowaną dotąd przez Leszka Millera, ubiegało się łącznie 10 kandydatów; poza Czarzastym (37,97 proc. głosów), Wenderlichem (24,8 proc.) i Gawkowskim (22,57 proc.) m.in. wiceprzewodnicząca Joanna Senyszyn oraz b. szef SLD na Śląsku Zbyszek Zaborowski. którzy uzyskali odpowiednio 2,86 i 5,74 proc. głosów. Ponadto kandydatami na lidera SLD byli: Michał Huzarski (2,64 proc.), Adam Kępiński (0,53 proc.), Tomasz Nesterowicz (1,73 proc.), Piotr Rączkowski (0,24 proc.) i Dariusz Szczotkowski (0,92 proc.). W kampanii Czarzasty występował z hasłem konsolidacji partii i przekonywał, że podstawą dobrej współpracy z innymi podmiotami polskiej lewicy jest odpowiednie przygotowanie ze strony SLD.

Szef mazowieckich struktur Sojuszu oraz wieloletni przewodniczący stowarzyszenia "Ordynacka" opowiadał się zarazem za zorganizowaniem "po uporządkowaniu sytuacji w ramach SLD" kongresu lewicy im. Józefa Oleksego i powołaniem zespołów koordynujących współpracę pomiędzy środowiskami polskiej lewicy. Kongres powinien też - jego zdaniem - powołać lewicowy gabinet cieni.

- Ja nie kandyduję po to, żeby sztandar Sojuszu Lewicy Demokratycznej wyprowadzić, ja kandyduję po to, żeby go podnieść i iść razem z innymi strukturami lewicy - mówił na grudniowej konwencji ugrupowania Czarzasty. Wenderlich, pytany o argumenty, którymi będzie przekonywał do głosowania na siebie delegatów na sobotni kongres, mówił, że "wie, jak zwyciężać".

- W swoim okręgu wyborczym - bardzo trudnym, toruńskim - wygrałem ze wszystkimi. Uzyskałem też najlepszy wynik w Polsce pośród kandydatów Zjednoczonej Lewicy - wyliczał swoje atuty kontrkandydat Czarzastego w drugiej turze wyborów.

"Lewicowe jest to, czego pragną ludzie"

Były wicemarszałek Sejmu zapowiedział też "odbudowę współpracy" ze związanymi z SLD samorządowcami oraz zakończenie "niemądrego podziału w partii na młodszych i starszych".

- Prawdziwym kryterium miejsca w SLD powinno być kryterium wrażliwości społecznej - zaznaczył. Polityk mówił również, że będzie rekomendował, by SLD działało "według zasady, że lewicowe jest to, czego pragną ludzie, a nie to, co lewica chciałaby ludziom narzucić". Do wyników wyborów odniósł się także również Gawkowski. Podziękował swoim wyborcom, którzy - według niego - zaufali zaprezentowanej przez niego w kampanii "wizji lewicy nowoczesnej, otwartej i skonsolidowanej, wizji, która daje szanse nie na 5, ale na 25 proc." w wyborach i pogratulował konkurentom w walce o stanowisko przewodniczącego. Jak powiedział, wyniki głosowania pokazują, że "w partii są różne nurty". Przyznał, że przychodzi do niego dużo sygnałów świadczących o tym, iż w partii jest "duży zawód, że w drugiej turze nie ma młodego kandydata, który mógłby zaprezentować trochę inną wizję partii".

Młodzi chcą mieć głos

- Ci ludzie zastanawiają się, co dalej, nawet z myślami takimi, czy chcą tutaj zostawać. Ja nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji i też do żadnej nie będę namawiał. Poczekam do soboty - dodał. Nieoficjalnie mówi się, że agresywna kampania wyborcza i przegrana obecnego sekretarza generalnego Sojuszu w walce o stanowisko przewodniczącego mogą doprowadzić do rozpadu partii. Część polityków bliskich kierownictwu Sojuszu uważa, że zwolennicy Gawkowskiego mogą założyć własną formację we współpracy ze środowiskami zaangażowanymi w tworzenie Zjednoczonej Lewicy. Obecny szef SLD Leszek Miller decyzję o rezygnacji z kandydowania na przewodniczącego po zakończeniu swojej bieżącej kadencji ogłosił na czerwcowej radzie krajowej partii, po wyborach prezydenckich, w których kandydatka SLD Magdalena Ogórek otrzymała 2,38 proc. głosów. Jej kandydaturę - promowaną przez Millera - krytykowało wielu polityków Sojuszu.

Więcej "Faktów" na stronie fakty.pl

Autor: mw//tka / Źródło: PAP