Kidawa-Błońska: poziom zaufania w Polsce jest bliski zeru

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
js/tr/kwoj
Źródło:
PAP
Apel Kidawy-Błońskiej do prezydenta w sprawie dwóch miliardów złotych dla mediów publicznychTVN24
wideo 2/35
TVN24Apel Kidawy-Błońskiej do prezydenta w sprawie dwóch miliardów złotych dla mediów publicznych

Politycy muszą zacząć szanować swoich konkurentów politycznych i nie mówić, że to są wrogowie, bo to nie są wrogowie - powiedziała w sobotę wieczorem kandydatka Platformy Obywatelskiej na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska podczas spotkania z mieszkańcami Sanoka. 

- Nie można niczego zbudować, jeśli wszyscy są do siebie podejrzliwi i nie szanują się nawzajem – mówiła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. 

Politycy muszą zacząć szanować swoich konkurentów politycznych i nie mówić, że to są wrogowie, bo to nie są wrogowie. To są przeciwnicy polityczni, konkurenci.

Zdaniem kandydatki PO na prezydenta, "poziom zaufania w Polsce jest bliski zeru" i musimy "spróbować krok po kroku budować to zaufanie". - Musimy zacząć od siebie. Politycy muszą zacząć szanować swoich konkurentów politycznych i nie mówić, że to są wrogowie, bo to nie są wrogowie. To są przeciwnicy polityczni, konkurenci. Różnimy się, mamy inne zdanie, ale to, że ktoś ma inne zdanie, to nie znaczy, że nie należy go szanować – podkreśliła Kidawa-Błońska.

Dodała, że "musimy szukać tych rzeczy, które nas łączą, a te, które nas różnią, próbować w jakiś sposób rozwiązać".

W trakcie spotkania z mieszkańcami Sanoka Kidawa-Błońska zaznaczyła także, że "prezydent naszego kraju nie tylko ma słuchać i szanować, ale musi czuć, że reprezentuje każdego Polaka". - Każdego, czy się z nim zgadza, czy się z nim nie zgadza. Nie może powiedzieć, że jego nie reprezentuje, bo ma inne poglądy. Prezydent nie jest od narzucania swoich poglądów obywatelom. Jest od tego, by być ich adwokatem – zauważyła. Według Kidawy-Błońskiej, "być adwokatem" to oznacza "strzec, by prawa naszych obywateli, mieszkańców Polski były przestrzegane". - Żeby żadna ustawa, która ogranicza wolności, jakość życia Polaków nie była podpisywana - wyjaśniła.

"Na zamkniętej konwencji będzie opowiadał o wrogach, sprawach, których w Polsce nie ma"

W sobotę Małgorzata Kidawa-Błońska przebywa na Podkarpaciu. Na porannej konferencji przed szpitalem w Ustrzykach Dolnych kandydatka PO, której towarzyszyły położne z placówki, mówiła m.in. o tym, że w tym szpitalu z końcem lutego zamknięty zostanie oddział ginekologiczno-położniczy.

- Dzisiaj w Warszawie odbędzie się wielka konwencja prezydenta Andrzeja Dudy, na zamkniętej konwencji będzie opowiadał o jakichś wrogach, sprawach, których w Polsce nie ma, będzie przedstawiał Polskę, której nie zna. A my jesteśmy tu, gdzie są prawdziwe problemy ludzi - podkreśliła Kidawa-Błońska.

Jej zdaniem problemy szpitala nie wynikają ze złej pracy ludzi, tylko z tego, że źle działa cały system ochrony zdrowia.

Zaznaczyła, że oddział, który zostanie zamknięty, jest bardzo ważny dla kobiet, które żyją w tym regionie. - Tyle się mówi, że rodzina jest najważniejsza, że rodzenie dzieci jest bardzo ważne, że kobieta ma dostać opiekę i wsparcie, a tutaj zamyka się taki oddział – powiedziała wicemarszałek Sejmu.

Apel Kidawy-Błońskiej do prezydenta

Kandydatka PO zwróciła uwagę, że w konstytucji zapisane jest, że wszyscy muszą mieć równy dostęp do opieki medycznej. Zdaniem Kidawy-Błońskiej, szczególnie musimy dbać o dzieci, kobiety i osoby starsze.

- Za mną stoją panie położne, które z pasją wykonują swoją pracę, a teraz stoją przed dylematem – co dalej z ich życiem, gdzie będą pracować? Ale o tym się państwo nie dowiecie z telewizji publicznej, bo tam są tylko piękne obrazki, a dwa miliardy złotych lekką ręką przekazano na szerzenie nienawiści, manipulacji i fałszywej informacji – powiedziała Kidawa-Błońska.

- Apeluję do pana prezydenta, aby miał odwagę i zawetował tę ustawę, żeby pieniądze trafiły tam, gdzie są potrzebne, czyli do polskich pacjentów, żeby mieli lepszą opiekę medyczną i poczucie bezpieczeństwa – oświadczyła Kidawa-Błońska. Jej zdaniem prezydent Andrzej Duda powinien to ogłosić na sobotniej konwencji.

Na pytanie, dlaczego oddział w szpitalu w Ustrzykach Dolnych jest zamykany, Kidawa-Błońska odpowiedziała, że spada liczba urodzeń. Zaznaczyła jednak, że oddział ginekologiczno-położniczy to nie tylko urodzenia. - To także kobiety, które muszą być leczone z wielu powodów. Muszą mieć dostęp do lekarzy, nie mogą czekać w nieskończoność, nie mogą kilometrami jeździć do lekarza - argumentowała kandydatka KO na prezydenta.

Sejm opowiedział się w czwartek przeciwko uchwale Senatu zakładającej odrzucenie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, która zakłada rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia w związku z utraconymi wpływami. Wcześniej m.in. Kidawa-Błońska i szef PO Borys Budka apelowali do przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, aby nie odrzucali uchwały Senatu, a zaoszczędzone w ten sposób dwa miliardy złotych przeznaczyć na dofinansowanie służby zdrowia i walkę m.in. z chorobami nowotworowymi. Po tym, gdy Sejm odrzucił uchwałę Senatu, nowela ustawy o radiofonii i telewizji czeka teraz na decyzję prezydenta.

js/tr/kwoj

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24