Polska

"Ewa nie może się zdecydować"

Polska

Wybory do Parlamentu Europejskiego? Kopacz: biorę to poważnie pod uwagę
Wybory do Parlamentu Europejskiego? Kopacz: biorę to poważnie pod uwagętvn24
wideo 2/35

Ewa Kopacz waha się między "jedynką" w Wielkopolsce, do czego namawia ją kierownictwo partii, a "dwójką" w Warszawie. Decyzję ma podjąć na początku tygodnia. Pod znakiem zapytania jest "jedynka" dla Henryki Bochniarz, którą może zastąpić Tomasz Frankowski - ustaliła redakcja tvn24.pl.

Czołówki list do Parlamentu Europejskiego są wstępnie ułożone po negocjacjach Platformy Obywatelskiej z innymi partiami tworzącymi Koalicję Europejską (PSL, SLD, Nowoczesną i Zielonymi). Według naszych informacji, do poniedziałku regionalne struktury Platformy mogą jednak zgłaszać swoje propozycje kandydatów na europosłów.

O tym, kto ostatecznie znajdzie się na liście, mają zdecydować w tym tygodniu władze PO.

"Ewa nie może się zdecydować"

Główny znak zapytania to miejsce, z którego wystartuje Ewa Kopacz. Nasi rozmówcy z PO podają, że była premier spotkała się w piątek z liderem partii Grzegorzem Schetyną. Jak jednak twierdzą, rozmowa nie przyniosła rozstrzygnięcia.

Ewa Kopacz waha się między "dwójką" w Warszawie, za Włodzimierzem Cimoszewiczem, i "jedynką" w Wielkopolsce, do czego przekonują ją stronnicy Grzegorza Schetyny, którzy mieli w tym celu zamówić specjalne badania.

- Ewa nie może się zdecydować. Rozumiem, że kandydowanie naszej premier za Cimoszewiczem, czyli premierem z SLD to średni pomysł. Dlatego dobrym miejscem byłaby Wielkopolska, gdzie osiągamy niezłe wyniki - ocenia nieoficjalnie w rozmowie z tvn24.pl poseł Platformy Obywatelskiej.

- Byli zwolennicy startu Kopacz z Krakowa [w miejsce Róży Thun - przyp. red.]. Mogłaby się tam zmierzyć z Beatą Szydło, która jej odebrała władzę - zauważa inny polityk PO. Zastrzega jednak, że ta opcja jest już nieaktualna.

- Ewa jeszcze się zastanawia. Decyzję ma podjąć na początku tygodnia. Na 60 procent wybierze Warszawę, z którą jest związana, ale Wielkopolska jest coraz bardziej prawdopodobna - dodaje stronnik byłej szefowej rządu.

Na jej decyzję czeka wielkopolska PO, która rezerwuje dla niej pierwsze miejsce na tamtejszej liście.

Prezydent europosłem "to byłby jednak w Polsce precedens"

- Nie wiemy, kto będzie "jedynką". Może ja się zgłoszę - żartuje ważny poseł Platformy Obywatelskiej z Wielkopolski. - Grzegorz w takiej sytuacji może postawić na jednego ze sprawdzonych polityków PO, jak Adam Szejnfeld - dodaje nasz inny rozmówca.

Do startu z tego miejsca był też przymierzany Bronisław Komorowski, jednak - jak twierdzili nasi rozmówcy - nie zdecydował się na kandydowanie.

- Liczył się ze startem z Wielkopolski, z którą jest związany rodzinnie, ale wysłanie byłego prezydenta do europarlamentu to byłby jednak w Polsce precedens - przyznaje były współpracownik Komorowskiego.

Były prezydent w rozmowie z tvn24.pl na początku lutego zaprzeczył, że ma zamiar startować w wyborach do europarlamentu. - To spekulacje - uciął Komorowski.

Nowoczesna zaszkodziła Henryce Bochniarz

Do spekulacji można też zaliczyć pojawiające się w mediach informacje, że Nowoczesna w ramach Koalicji Europejskiej ma otrzymać jedną "jedynkę".

Nowoczesna oficjalnie dołączyła do koalicji pod koniec lutego. Katarzyna Lubnauer pytana przez tvn24.pl o możliwą "jedynkę", unikała deklaracji. - Wychodzę z założenia, że na 13 "jedynek" każda jest nasza wspólna - zaznaczyła.

Mniej powściągliwy był Jerzy Meysztowicz, poseł Nowoczesnej, który powiedział w jednej z telewizji, że Henryka Bochniarz (przymierzana przez Platformę do "jedynki" na Podlasiu) ze względu na liberalne poglądy "pasowałaby" jako kandydatka Nowoczesnej.

Polityk PO: - Nie było zgody na "jedynkę" dla Nowoczesnej. Jeśli uznamy, że Bochniarz reprezentuje tę partię, to może będzie musiała być niżej na liście.

Tomasz Frankowski w grze

Obok szefowej konfederacji pracodawców Lewiatan wysoko na liście może się znaleźć były piłkarz Jagiellonii Białystok Tomasz Frankowski.

- Rozmawiałem na ten temat, ale nie ma jeszcze decyzji - powiedział tvn24.pl pytany jeszcze w zeszłym tygodniu Frankowski.

Zdaniem innego rozmówcy, który zna kulisy negocjacji w sprawie list, przeciwko Bochniarz przemawia też jej wizerunek, który może być źle odbierany na Podlasiu. - Tam powinien kandydować ktoś swojski, a nie Bochniarz jeżdżąca luksusowym mercedesem. Dlatego lepszy byłby Frankowski - ocenił.

Partie mają czas do 8 kwietnia na powiadomienie Państwowej Komisji Wyborczej o utworzeniu komitetu wyborczego. Osiem dni później, 16 kwietnia, upływa termin zgłaszania list kandydatów na posłów europarlamentu.

Autor: Grzegorz Łakomski / Źródło: tvn24.pl

Raporty:
Pozostałe wiadomości