Służba Więzienna: był w celi z Kosteckim w chwili jego śmierci, dokonał samookaleczenia

TVN24

Rodzina domaga się powtórnej sekcji zwłok Kosteckiego (materiał z 19.08.2019)tvn24
wideo 2/4

Mariusz G., który w chwili śmierci Dawida Kosteckiego przebywał z nim w celi w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce, dokonał samookaleczenia - poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa dyrektora generalnego Służby Więziennej podpułkownik Elżbieta Krakowska. Jak ustalił portal tvn24.pl, o tym incydencie nie wiedzieli prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, badający śmierć boksera.

Do samookaleczenia miało dojść w ostatnią sobotę. Według informacji, jakie przekazała rzeczniczka prasowa dyrektora generalnego Służby Więziennej podpułkownik Elżbieta Krakowska, Mariusz G. celowo skaleczył się w przedramię. Chwilę po tym incydencie udzielono mu pomocy medycznej.

Krakowska podkreśla, że nie była to próba samobójcza.

Mariusz G. przebywał w jednej celi z Dawidem Kosteckim w dniu, w którym Kostecki popełnił samobójstwo.

Samookaleczenie po rozmowie z partnerką

Do samookaleczenia miało dojść po rozmowie Mariusza G. z partnerką. Kobieta miała mu m.in. powiedzieć, że przez to, co dzieje się wokół sprawy Dawida Kosteckiego, "nigdy nie wyjdzie z więzienia". Mariusz G. w rozmowie z psychologiem miał także powiedzieć, że jest załamany tym, co się dzieje w związku ze śmiercią Kosteckiego. Miał się także bać, że zostanie posądzony o jego zabójstwo. Te informacje częściowo potwierdza Służba Więzienna. Jak poinformowała podpułkownik Krakowska, G. rzeczywiście rozmawiał ze swoją partnerką. - Później tłumaczył psychologowi swój czyn załamaniem nerwowym z powodu medialnych doniesień, które sugerują jego udział w śmierci Dawida Kosteckiego - dodała. Zdaniem Krakowskiej G. uważa to "za nagonkę, której ulegają jego bliscy, co doprowadziło do poważnych problemów osobistych". Mariusza G. objęto wzmożoną opieką wychowawczą i psychologiczną.

O incydencie nie wiedzieli prokuratorzy

Jak ustalił portal tvn24.pl, o kolejnym incydencie nie wiedzieli prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, badający śmierć boksera.

- Służba Więzienna nie ma obowiązku wzywać do takich wydarzeń prokuratora. To oni decydują, jak zakwalifikować takie incydenty. Jednak ta sprawa jest wyjątkowa, niepokoi opinię publiczną, a nas niepokoi, że nie zostaliśmy poinformowani - usłyszeliśmy od jednego z prokuratorów.

Kolejna autoagresja po sprawie Kosteckiego

Samookaleczenie Mariusza G. to kolejny przypadek autoagresji u osadzonego, który miał związek z Dawidem Kosteckim. Tydzień po śmierci boksera, w Zakładzie Karnym w Rzeszowie doszło do takiego zachowania ze strony Macieja M., który - według nieoficjalnych informacji - miał zeznawać przed warszawskim sądem w tym samym procesie, co zmarły bokser. Kostecki w więzieniu w Rzeszowie odbywał wyrok. W czerwcu został przewieziony na Białołękę. Jeden z pełnomocników rodziny Dawida Kosteckiego mec. Roman Giertych zapowiedział w poniedziałek, że złoży wniosek o przesłuchanie Macieja M. w sprawie śmierci boksera. Według M. u Kosteckiego przy przenosinach go do aresztu na Białołęce znaleziono telefon i pendrive z nagraniami. Giertych chce dołączenia nagrań do akt.

Śmierć boksera

Kotecki zmarł 2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Miał się powiesić w łóżku na pętli z prześcieradła przykryty kocem, co zdaniem służby więziennej uniemożliwiło natychmiastową reakcję współosadzonych. Następnie - jak informowała Służba Więzienna - zaalarmowani funkcjonariusze reanimowali mężczyznę do czasu przyjazdu pogotowia ratunkowego. Ekipie pogotowia nie udało się go uratować. Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok wykluczyła udział w jego śmierci osób trzecich, potwierdzając popełnienie samobójstwa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. W samobójstwo nie wierzy rodzina Kosteckiego, którą reprezentują mecenasi Giertych i Jacek Dubois. Po śmierci Kosteckiego Służba Więzienna powołała specjalną komisję do wyjaśnienia jej okoliczności. Wstępne ustalenia zespołu wykluczają udział osób trzecich. Sprawą zajął się także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Autor: mart,rdz//rzw / Źródło: PAP, tvn24.pl