"Nie ma mowy na to, żeby był podsycany jakiś konflikt". Wspólny wiec Morawieckiego z Czarnkiem
Wspólnym wiecem symbolicznie Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek chcą przeciąć wszelkie spekulacje o wewnątrzpartyjnych podziałach. - Opowieści na temat wewnętrznych rzekomo walk w Prawie i Sprawiedliwości są wyssane z palca - zapewnia Radosław Fogiel z PiS.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>
Ramię w ramię stanęli Przemysław Czarnek, którego prezes PiS namaścił na przyszłego premiera i Mateusz Morawiecki, którego polityczne ambicja wciąż są duże. Obaj zapewniali, że jedność w Prawie i Sprawiedliwości jest niezagrożona.
- Mamy kandydata na premiera. Jeżeli chodzi o dyskusję w tej sprawie, ona zakończyła się w naszym środowisku jakiś czas temu - utrzymuje z kolei prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Spór o stowarzyszenie Morawieckiego
W kwietniu, w atmosferze kontrowersji i sprzeciwu części struktur partii, Mateusz Morawiecki powołał wewnątrz PiS stowarzyszenie Rozwój Plus. Jak twierdził, pozyska dzięki temu nowych wyborców.
Jednak dla władz Prawa i Sprawiedliwości argumenty Morawieckiego trafiały, delikatnie mówiąc, średnio. - Nie wiem, czy chciał mnie postraszyć. Na pewno jakiś cel miał, ale nie sądzę, żeby był to cel personalny - ocenił Kaczyński w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.
Problem rozwiązać miało powołanie rady eksperckiej. - Zasadniczą instytucją łączącą wiedzę ze stowarzyszeń ma być rada ekspercka. To jest już ustalone, trwają prace nad doprecyzowaniem szczegółów - mówił Kaczyński.
W teorii decyzja w sprawie stowarzyszeń już zapadła. Problem w tym, że dalsza działalność stowarzyszenia Morawieckiego nie do końca uspokoiła władze partii. - Trzeba zbadać tę sprawę i na pewno ją zbadamy na komitecie politycznym - zapowiadał Mariusz Błaszczak.
Kaczyński: Morawiecki przyjmuje rzeczywistość do wiadomości
Kaczyński nie pozostawia wątpliwości - jeśli Morawiecki chce być premierem, to na pewno nie z jego rekomendacją. Cel PiS-u jest jeden: w przyszłorocznych wyborach odsunąć Donalda Tuska od władzy, a poprowadzić ich może, jak przekonuje Jarosław Kaczyński, tylko jeden kandydat.
We wspomnianym wywiadzie dla WP prezes PiS przypominał również sytuację, gdy w 2011 roku rozchodziły się ścieżki jego i Zbigniewa Ziobry. - Gdy kończył się komitet polityczny oznaczający rozłam związany ze Zbigniewem Ziobrą, a jeszcze bardziej związany z Jackiem Kurskim, choć obaj mówią dziś co innego, powiedziałem: "Koledzy, tylko żebyśmy się nie znienawidzili, bo na pewno się spotkamy".
- Mateusz Morawiecki jest człowiekiem, który przyjmuje rzeczywistość do wiadomości. Czasem łatwiej, czasem trudniej, ale przyjmuje - ocenił Kaczyński. Pytanie, jak długo?