Zamieszki po marszu narodowców we Wrocławiu. Kilkunastu zatrzymanych, pięciu poszkodowanych

Polska

Aktualizacja:
Policja użyła armatki wodnejTVN24 Wrocław
wideo 2/24

Marsz zorganizowany we Wrocławiu przez środowiska narodowe z okazji Święta Niepodległości został wieczorem rozwiązany przez władze miasta. Powodem miały być między innymi antysemickie hasła wznoszone przez uczestników marszu. Policjanci apelowali do zgromadzonych o rozejście się. Następnie użyli armatek wodnych. Jak dotąd zatrzymano 14 osób, ale niewykluczone, że po analizie monitoringu miejskiego więcej osób poniesie konsekwencje. Poszkodowanych zostało pięć osób, w tym trzech policjantów.

Zgromadzenie, którego jednym z organizatorów jest związany ze środowiskiem narodowców były ksiądz Jacek Międlar, przebiegało pod hasłem "Żeby Polska była Polską".

W marszu wzięło udział kilka tysięcy osób. Uczestnicy wyruszyli o godzinie 19 z Wyspy Słodowej, a następnie weszli w ulicę Dubois. Stamtąd planowali przejść do mostu Sikorskiego i na plac Jana Pawła II, a następnie do Placu Solidarności.

Po dwukrotnym ostrzeżeniu organizatora marsz został rozwiązany, o czym władze miasta poinformowały o godzinie 19.25. Według urzędników wznoszono hasła antysemickie i odpalono race. Maszerujący zostali otoczeni przez policję.

Nim manifestację rozwiązano, jej uczestnicy zdołali przejść około 200 metrów.

Policja użyła armatek wodnych

Po rozwiązaniu marszu policjanci apelowali do uczestników o rozejście się. Po 20 minutach, wobec braku reakcji, policja użyła armatek wodnych.

Kordon policji zepchnął manifestantów w stronę ulicy Pomorskiej. Z tłumu manifestantów w stronę policjantów rzucano petardy, poleciały też puste butelki.

- Osoby nie dostosowały się do faktu rozwiązania zgromadzenia. Poleciały w stronę policjantów różne przedmioty, w związku z czym policjanci podjęli działania przy użyciu środków bezpośredniego przymusu - przekazał nadkomisarz Kamil Rynkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Marsz wrocławskich narodowców rozwiązany. Policja użyła "środków bezpośredniego przymusu"tvn24

Według informacji PAP funkcjonariusze wyprowadzili z tłumu co najmniej kilka osób.

Zatrzymani i poszkodowani

Starcia między policjantami i narodowcami trwały kilkadziesiąt minut. Łącznie pięć osób zostało poszkodowanych. Trzej to policjanci, pozostali dwaj to najprawdopodobniej uczestnicy marszu. Wszyscy odnieśli niegroźne obrażenia, zostali zaopatrzeni na miejscu.

- W trakcie podjętych działań zatrzymanych zostało 14 osób. Analizowane będą nagrania z monitoringu miejskiego. Posłużą one do ustalenia osób, które swoim zachowaniem naruszały prawo. Osoby te muszą liczyć się z konsekwencjami - podsumowuje we wtorek rano Rynkiewicz.

Zatrzymani odpowiedzą m.in. za naruszenie porządku, a także naruszenie nietykalności cielesnej policjantów.

Wrocławska policja podsumowuje marsz narodowcówTVN24 Wrocław

Funkcjonariusze patrolowali ulice Wrocławia do późnych godzin nocnych, aby uniknąć kolejnych aktów agresji.

Na kładce nad ulicą Legnicką na narodowców czekała grupka kilkudziesięciu kontrmanifestantów. Nie doczekali się, bo marsz został rozwiązany na początkowym etapie.

Sutryk: możecie nas obrażać, ale na szarganie polskiej flagi we Wrocławiu miejsca nie ma

W poniedziałek wieczorem prezydent Jacek Sutryk skomentował zajścia na marszu. "Grupka osób, która zdecydowanie inaczej rozumie nasze wspólne święto tj. jako okazję do obrażania innych, wyzywania policji i walki z nią, chciała nam popsuć Dzień Niepodległości" - napisał na Facebooku.

Dodał, że "czynów tych, co jeszcze smutniejsze, dokonują, mając na ustach słowa Mazurka Dąbrowskiego".

"Na to naszej zgody nie ma i dlatego rozwiązaliśmy marsz. Powiem więcej: możecie wykrzykiwać, że jestem 'cwelem i pedałem', możecie nas obrażać, ale na szarganie polską flagą we Wrocławiu nie było, nie ma i nie będzie miejsca. Nie będziemy na to pozwalać. Zawsze zachowamy się jak trzeba" - podkreślił prezydent Wrocławia.

Zamieścił też nagranie z wrocławskich obchodów Święta Niepodległości i zachęcił, by zobaczyć, "jak Wrocław świętował naprawdę, otwarcie i z uśmiechem".

"Nie ma zgody na nienawiść i łamanie prawa"

O rozwiązaniu demonstracji napisał w mediach społecznościowych Bartosz Ciążyński, doradca prezydenta Wrocławia do spraw tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii.

"Nie ma i nie będzie zgody na nienawiść i łamanie prawa we Wrocławiu" - skomentował Ciążyński. "Dziękujemy Policji i Straży Miejskiej Wrocław za ochronę i zabezpieczenie" - dodał.

Przedstawiciel urzędu miasta o powodach rozwiązania marszuTVN24 Wrocław

Autor: momo, ads//now / Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław