"Jednoznacznie negatywnie oceniamy nadanie ukraińskiej jednostce imienia 'Bohaterów UPA'" - przekazał w piątek rano rzecznik MSZ Maciej Wewiór. "Ta decyzja rani pamięć o ofiarach tej organizacji i uderza w dialog między naszymi narodami. Może być wykorzystana przez propagandę Rosji, która chce nas podzielić i podważyć wsparcie dla broniącej się Ukrainy. Kwestię tę podnosimy w rozmowach z partnerami z Ukrainy" - dodał rzecznik resortu dyplomacji w serwisie X.
Rzecznik resortu dyplomacji potwierdził nam informację RMF FM, że o nadaniu nazwy ukraińskiej jednostce z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem rozmawiał wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki. - Minister Bosacki przekazał nasze rozczarowanie decyzją o przyznaniu takiej nazwy jednostce - powiedział Maciej Wewiór portalowi tvn24.pl.
Prezydent Ukrainy w wydanym w środę dekrecie ogłosił, że nadał imię "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Ukraiński przywódca wyjaśnił, że uczynił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński ocenił decyzję Zełenskiego jako "złą". - To, że pan prezydent Zełenski zrobił błąd, to jest fakt, nie ma w ogóle co dyskutować. Powinien rozumieć wrażliwość historyczną Polaków, zwłaszcza że Polska jest krajem, który najbardziej pomaga Ukrainie - mówił szef MSWiA w wywiadzie dla RMF FM. - Natomiast cały czas pamiętajmy o tym, co jest najważniejsze. Najważniejsze jest pokonanie imperializmu rosyjskiego - dodał.
Wałęsa: publicznie zdjąłem flagę ukraińską z piersi
Decyzję Zełenskiego skrytykował również Lech Wałęsa. "Prezydent Ukrainy wyróżniając bandytów z UPA ubliżył mi i wszystkim pomordowanym naszym rodakom. W związku z tym publicznie zdjąłem flagę ukraińską z piersi" - napisał były prezydent Polski na Facebooku w czwartek. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku pojawiał się publicznie w koszuli z flagą naszego wschodniego sąsiada.
Wałęsa we wpisie stwierdził również, że nadal będzie pomagał Ukraińcom w walce z Rosjanami. "Prezydentowi Zełenskiemu odmawiam wsparcia" - zaznaczył we wpisie.
Historyczny lider "Solidarności" wygłosił podobne oświadczenie tego samego dnia podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego w Gdańsku. Nagranie z jego wystąpienia otrzymaliśmy od internauty na Kontakt24. Na niektórych zdjęciach z kongresu na koszuli Wałęsy widoczna jest wpinka w barwach Ukrainy. Po wystąpieniu były prezydent pozował do zdjęć - na tych fotografiach już nie ma żółto-niebieskiej wpinki.
IPN: musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji
Decyzję Zełenskiego skrytykował także Instytut Pamięci Narodowej. "Budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji" - przekazał IPN w serwisie X w czwartek. Jak zaznaczono, utworzona w 1942 roku UPA opierała się na ideowym fundamencie "Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty" z 1929 roku, w którym znajduje się m.in. następujące stwierdzenie: "Nie zawahasz się dokonać największej zbrodni, jeśli wymaga tego dobro sprawy". "To profetyczna zapowiedź ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach 1943-1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Zbrodnia Wołyńska była metodą budowy jednonarodowego państwa ukraińskiego, a więc pozbawionego zamieszkujących te ziemie mniejszości - głównie Polaków i Żydów" - zaakcentował IPN.
Przytoczono także jeden z dokumentów programowych UON frakcji Stepana Bandery: "Z rozpoczęciem działań wojennych o niepodległość za wszelką cenę rozstrzygnąć kwestię mniejszości narodowych. Ażeby problem ten rozstrzygnąć, trzeba przedstawicieli mniejszości narodowych, wrogów ludu, zlikwidować".
Jak wskazał IPN, zorganizowane ataki na polskie wsie rozpoczęły się w lutym 1943 roku i trwały do 1945 roku. Kulminacja zbrodni UPA przypadła na niedzielę, 11 lipca 1943 roku, gdy "w niemal 100 polskich wsiach na Wołyniu wymordowano tysiące ich mieszkańców". W kolejnych miesiącach, jak dodano, ludobójstwo dokonywane na Wołyniu przez UPA miało miejsce także w Galicji Wschodniej, na Chełmszczyźnie i Rzeszowszczyźnie.
"Polscy historycy szacują, że z rąk ukraińskich nacjonalistów śmierć poniosło ok. 120 tys. Polaków, w tym kobiety, starcy i dzieci. Ofiarami padli również Ukraińcy, którzy ostrzegli swoich polskich sąsiadów o zbliżającym się niebezpieczeństwie" - zakończył IPN wpis.
Redagował AM