"Wstydziłem się, że mój dziadek odpowiadał za tę fabrykę śmierci. Nie mogę wybaczyć. Ani ojcu, ani dziadkowi"

Aktualizacja:
Rozmowa z wnukiem zbrodniarza
Rozmowa z wnukiem zbrodniarza
TVN 24
TVN 24Wnuk Rudolfa Hoessa w rozmowie z reporterem "Polski i Świata"

- To była dobrze strzeżona tajemnica. Kiedy miałem okazję rozmawiać z kimś z rodziny, dziadek był opisywany jako kochany komendant, dobry żołnierz, uczciwy prawy człowiek, a wszystkie doniesienia historyczne były traktowane jak jedno wielkie kłamstwo - mówi reporterowi "Polski i Świata" Rainer Hoess, wnuk Rudolfa Hoessa, komendanta obozu Auschwitz.

Wnuk Rudolfa Hoessa pamięta pierwszą wizytę w obozie. - Wstydziłem się, wiedząc, że rodzina była w to tak głęboko zaangażowana. Że mój dziadek nie był tylko zwykłym komendantem, ale facetem, który to wszystko stworzył, odpowiadał za ten cały horror, zbrodnie, za tę fabrykę śmierci - wspomina Rainer Hoess.

Jak mówi w rozmowie z reporterem magazynu "Polska i Świat", w rodzinie panowało milczenie. - Nikt o tym nie mówił. To była dobrze strzeżona tajemnica - przyznaje i dodaje: - Zawsze, kiedy miałem okazję rozmawiać z kimś z rodziny, dziadek był opisywany jako kochany komendant, dobry żołnierz, uczciwy prawy człowiek, a wszystkie doniesienia historyczne były traktowane jak jedno wielkie kłamstwo.

"Byliśmy jak Hitlerjugend"

W domu - jak przyznaje - panowała dyktatura. - Mój ojciec był dyktatorem. Dla nas dzieci to było osobiste piekło. Byliśmy jak Hitlerjugend - mówi wnuk zbrodniarza z Auschwitz.

Przywołuje wydarzenie z dzieciństwa, gdy miał 10-11 lat. - Miałem dobrego przyjaciela, Żyda, który pochodził z jednej z ocalałych rodzin. Zostałem zaproszony przez jego ojca na święto. Gdy wróciłem do domu, dumny z otrzymanego zaproszenia, powiedziałem o tym ojcu i zapytałem o zgodę. Wtedy on uderzył kuflem piwa w stół, podszedł do mnie szybko i uderzył mnie. Złamał mi nos i obojczyk. Zamknął mnie w moim pokoju. A na furtce przed domem napisał "Żydom wstęp wzbroniony" - wspomina.

Rainer Hoess: dla rodziny jestem zdrajcą

Rainer Hoess uważa, że "urodził się tylko po to, żeby poznać prawdę". - Nikt nigdy w mojej rodzinie nie zastanawiał się nad Holocaustem. Moja ciotka z Ameryki powiedziała w jednym z wywiadów: "jak to możliwe, że jest tylu ocalałych, skoro mój ojciec wszystkich zabił". Z bliskimi rozmawiał ostatni raz w 85 r. Przyznaje, że jest dla nich zdrajcą. - Nawet dziś nie jestem w stanie dotknąć tu (na terenie obozu) cegły, czy drzwi. Niczego. To tak jakby mój dziadek siedział mi na plecach - mówi. Wnuk wskazał najlepsze - jego zdaniem - miejsce w całym obozie. To szubienica, gdzie powieszono Rudolfa Hoessa. - Jego dyktatura zakończyła się właśnie tutaj i już nie wróci. Pod koniec czuł strach. Jestem tego pewien - przyznaje Rainer Hoess. - Nie mogę wybaczyć. Ani ojcu, ani dziadkowi - dodaje.

"Jestem zupełnie inny"

Rainer Hoess podkreśla, że od ponad 10 lat walczy z rasizmem i ruchami nazistowskimi oraz bierze udział w różnych kampaniach. - Nie mogę zmienić przeszłości, nie mogę cofnąć czasu, bo to niemożliwe, ale mogę zrobić coś dla przyszłości, pamiętając o tym, co się stało - mówi reporterowi "Polski i Świata".

Jak przyznaje, bardzo trudne było, by ludzie zrozumieli, że to możliwe, iż wnuk jednego z największych zbrodniarzy i morderców jest zupełnie inny niż jego dziadek.

70. rocznica

Rainer Hoess będzie gościem wtorkowych uroczystości 70. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz. Udział w obchodach weźmie też 300 byłych więźniów obozu Auschwitz oraz przedstawiciele 42 krajów. Poza prezydentem Bronisławem Komorowskim przybędą m.in. prezydenci Francji Francois Hollande, Niemiec Joachim Gauck, Ukrainy Petro Poroszenko.

Na czele delegacji rosyjskiej stanie szef administracji prezydenta Siergiej Iwanow. Stany Zjednoczone reprezentował będzie sekretarz skarbu Jack Lew. Z Izraela przyjedzie minister rozwoju regionalnego Silwan Szalom. Reprezentantem Stolicy Apostolskiej będzie metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz.

Miejsce zagłady

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r. Od 1942 r. stał się on największym miejscem zagłady europejskich Żydów.

W Auschwitz niemieccy naziści zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osoby innej narodowości. 27 stycznia 1945 r. obóz został wyzwolony przez żołnierzy Armii Czerwonej. Dzień ten obchodzony jest na świecie jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Zobacz całą rozmowę wnuka Rudolfa Hoessa z reporterem magazynu "Polska i Świat". Wywiad przeprowadzony został w języku angielskim.

Cała rozmowa reportera "Polski i Świata" z wnukiem Rudolfa Hoessa
Cała rozmowa reportera "Polski i Świata" z wnukiem Rudolfa Hoessatvn24

Autor: MAC,js/ja/kka / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości