|

"Stanowisko na skazanie". Czy to najbardziej gorące krzesło?

Miłosz Motyka, Jolanta Sobierańska-Grenda
Miłosz Motyka, Jolanta Sobierańska-Grenda
Źródło: Paweł Supernak/PAP
Posłowie zdecydowali za pozostaniem Jolanty Sobierańskiej-Grendy na stanowisku ministry zdrowia. Ale dalej musi się ona liczyć z tym, że będzie pod politycznym ostrzałem. Dlaczego to krzesło jest aż tak gorące? Pytamy trzy osoby, które je zajmowały. Artykuł dostępny w subskrypcji

- To jest bardzo gorące krzesło. Najbardziej gorące, jakie może być. Te cztery lata to było najtrudniejsze zadanie w moim życiu - przyznaje TVN24+ Bartosz Arłukowicz, europoseł Koalicji Obywatelskiej, a w latach 2011-2015 minister zdrowia.

- Wszystkie krzesła są gorące, ale na pewno system ochrony zdrowia jest bardzo trudny. Wszystko zależy od okoliczności - mówi inny były szef tego resortu, Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia w rządzie PiS-u w latach 2015-2018.

- To stanowisko na skazanie - przyznaje profesor Wojciech Maksymowicz, minister zdrowia w latach 1997-1999, w rządzie Jerzego Buzka.

Sejm zajął się w czwartek wnioskiem o wotum nieufności wobec Jolanty Sobierańskiej-Grendy, która na czele resortu stoi od lipca zeszłego roku. I chociaż utrzymała stanowisko, to nie zniknęły emocje i zarzuty dotyczące jakości działań systemu ochrony zdrowia. A ta funkcja to często tykająca bomba. Niemal wobec każdego ministra w ciągu ostatnich kilkunastu lat były składane wnioski o odwołanie, a wezwania do dymisji były powszechne. Dlaczego tak się dzieje?

Czytaj także: