Wniosek o uchylenie immunitetu posła PiS Michała Wosia został przekazany do Sejmu w poniedziałek.
Jak czytamy w komunikacie prokuratury, zawiadomienia inicjujące postępowanie przeciwko byłemu wiceministrowi sprawiedliwości obejmowały podejrzenie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych Służby Więziennej, a także samego Michała Wosia.
"Nieprawidłowości miały polegać w szczególności na zatrudnianiu w Służbie Więziennej osób bez przeprowadzenia wymaganego naboru oraz bez posiadania odpowiednych kwalifikacji, a także na podejmowaniu decyzji o przedterminowym nadawaniu kolejnych stopni oficerskich z naruszeniem przepisów ustawy z 9 kwietnia 2010 r. o Służbie Więziennej" - napisała rzeczniczka prokuratora generalnego prokurator Anna Adamiak
Śledztwo w sprawie prowadzi Zespół Śledczy powołany w 2024 r. w Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu. Wniosek o uchylenie Wosiowi immunitetu został przekazany do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego w poniedziałek.
Prokurator Adamiak: prokuratura zebrała obszerny materiał dowodowy
W trakcie popołudniowej konferencji rzeczniczka prokuratora generalnego prokurator Anna Adamiak przekazała szczegóły dotyczące wniosku o uchylenie immunitetu Wosia. Podkreśliła, że zespół prokuratorów zebrał "obszerny materiał dowodowy", w tym zeznania świadków.
Z ustaleń śledczych wynika, że w Służbie Więziennej dochodziło do zatrudniania i awansowania osób z naruszeniem procedur.
Adamiak powiedziała, że w ocenie prokuratury były wiceminister "podejmował decyzje i wydawał polecenia, aby kształtować sytuację zawodową w Służbie Więziennej" poprzez "podejmowanie osobistych decyzji co do awansów". Prokuratura w oparciu o materiał dowodowy podejrzewa również, że Woś "wydał rozkaz" przydzielenia kwatery tymczasowej osobie zatrudnionej w służbie, mimo tego, że osoba ta "nie miała do tego uprawnienia".
Adamiak poinformowała też, że czyny, których miał dopuścić się poseł PiS - zostały zakwalifikowane jako "przestępstwo urzędnicze popełnione w celu uzyskania korzyści majątkowej", tj. art. 231 § 2 KK. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat.
W ocenie rzeczniczki przepis ten ma zastosowanie nie tylko, gdy urzędnik państwowy popełnia przestępstwo na własną korzyść, ale też innych osób. Podkreśliła przy tym, że Woś sprawował "stały nadzór na Służbą Więzienną w imieniu ministra sprawiedliwości" i ponosi za to "osobistą odpowiedzialność".
Awans o "trzy stopnie w ciągu jednego dnia"
Według Adamiak w Służbie Więziennej "stworzono jednodniowy system awansów".
- Jeden z emerytowanych funkcjonariuszy ABW 15 grudnia 2020 roku, na polecenie ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości [Michała Wosia - red.] został mianowany na doradcę dyrektora generalnego Służby Więziennej w stopniu pułkownika - mówiła o wynikach śledztwa.
Zaznaczyła, że osoba ta nie pracowała wcześniej w Służbie Więziennej, dlatego decyzja Wosia naruszała prawo. Na stanowisko, które otrzymał funkcjonariusz, wymagany jest 12-letni staż.
Jeszcze tego samego dnia były funkcjonariusz ABW otrzymał "powołanie na stopień pułkownika w sposób nieuprawniony i został powołany na szefa Inspektoratu Służby Więziennej".
Kolejna osoba ustalona przed śledczych to były policjant. - 1 czerwca 2023 roku został mianowany na stanowisko dyrektora Biura Analiz Inspektoratu Wewnętrznego Służby Więziennej - mówiła.
Rzeczniczka przekazała, że decyzją Wosia, tego samego dnia funkcjonariusz otrzymał również awans na stopień kapitana Służby Więziennej i został powołany na stanowisko zastępcy szefa Inspektoratu Wewnętrznego Służby Więziennej. Po dwóch dniach były wiceminister miał go mianować na stopień pułkownika.
- W ciągu jednego dnia decyzją ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości można było uzyskać trzy stopnie awansowe - zaznaczyła Adamiak.
Prokurator przekazała na konferencji, że co do byłego funkcjonariusza ABW i policji, Woś skierował także wnioski do prezydenta o nadanie im stopnia generała Służby Więziennej, ale żaden z nich nie został uwzględniony przez głowę państwa. W tym czasie prezydentem był Andrzej Duda.
Woś o "politycznym teatrze"
Woś skomentował decyzję prokuratura generalnego. "O absurdzie tych zarzutów najlepiej świadczy fakt, że każda decyzja personalna w Służbie Więziennej była przygotowana przez profesjonalne kadry, a przed moim podpisem weryfikowana przez sędziego-dyrektora departamentu nadzorującego SW pod kątem pełnej zgodności z prawem. Zawsze działałem w interesie publicznym" - napisał na platformie X.
Według byłego wiceministra "prawo było przestrzegane, reszta to polityczny teatr".
Autorka/Autor: Mikołaj Stepień /akw
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Piotr Nowak/PAP