Cimoszewicz: jeśli opozycja się nie zjednoczy, będzie współodpowiedzialna za przedłużenie rządów PiS

Polska

tvn24Cimoszewicz: zjednoczona opozycja może wygrac z PiS-em

Jeżeli liderzy opozycji się nie zjednoczą i nie wystawią wspólnej listy, to będą współodpowiedzialni za przedłużenie rządów PiS – ocenił w "Faktach po Faktach" były premier Włodzimierz Cimoszewicz. Postawię taką tezę, że nie chodzi o kolejne cztery lata dyskomfortu, irytacji, złości i tak dalej, tylko o duże prawdopodobieństwo przekształcenia i zdeprawowania ustroju naszego kraju na pokolenia - dodał.

W środę klub PO przyjął nową nazwę, Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska.

Do klubu dołączyło siedmioro posłów Nowoczesnej oraz Piotr Misiło, wykluczony z tej partii w zeszły piątek. W związku z tym Nowoczesna przestała istnieć jako klub sejmowy, mając mniej niż 15 parlamentarzystów.

- Mam zero wątpliwości, że sondaże pokazujące, że zjednoczona opozycja może wygrać PiS- em, a rozbita nie, są trafne - mówił w "Faktach po Faktach" Włodzimierz Cimoszewicz, pytany o szansę na wspólną listę wyborczą partii opozycyjnych.

Dodał, że sondaże są także "swoistym przykazaniem bożym dla przywódców partii opozycyjnych".

Zjednoczenie czy rozpad?

Cimoszewicz zwrócił uwagę, że rozbita opozycja ma mniejsze szanse na zwycięstwo z PiS.

- Jeżeli oni (liderzy opozycji – red. ) się nie zjednoczą i nie wystawią wspólnej listy,(…) to będą współodpowiedzialni za przedłużenie rządów PiS – powiedział były premier.

- Postawię taką tezę, że nie chodzi o kolejne cztery lata dyskomfortu, irytacji, złości i tak dalej, tylko chodzi o duże prawdopodobieństwo przekształcenia i zdeprawowania ustroju naszego kraju na pokolenia – zaznaczył.

Dodał, że "taka będzie miara odpowiedzialności liderów opozycji, którzy nie zrozumieją konieczności obecnej sytuacji".

Zatrzymania w sprawie SKOK

Włodzimierz Cimoszewicz odniósł się także do czwartkowego zatrzymania przez CBA byłego szefa KNF Andrzeja J. i sześciu podległych mu urzędników. Zatrzymania dokonano na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

"Śledztwo dotyczy nadzoru nad SKOK Wołomin w latach 2012-2014" - poinformowało CBA. SKOK-i trafiły pod nadzór Komisji Nadzoru Finansowego w październiku 2012 roku.

Jego zdaniem "racje mają ci, którzy wskazują, że zatrzymano dzisiaj grupę ludzi którzy byli niezwykle aktywni w KNF w domaganiu się, aby tak zwane SKOK-i, mające całą sieć powiązań ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, zostały objęte nadzorem tejże komisji".

- To właśnie ci ludzie, którzy walczyli o przejrzystość i bezpieczeństwo oszczędzania w SKOK-ach, są dzisiaj zatrzymani - dodał.

- Nie dziwię się reakcjom polityków, którzy mówią o próbie przykrycia propagandowego tego poprzedniego skandalu - ocenił były premier. Odniósł się w ten sposób do afery, która wybuchła po publikacji artykuły "Gazety Wyborczej", która napisała 13 listopada, że w marcu 2018 roku ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski zaoferował właścicielowi m.in. Getin Noble Banku Leszkowi Czarneckiemu przychylność w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika, którego Czarnecki miałby zatrudnić.

"Szczególne powiązania między Kamińskim a Glapińskim"

Cimoszewicz zwrócił również uwagę, że do czwartkowych zatrzymań użyto CBA, czyli "policji antykorupcyjnej, co by sugerowało, że mamy do czynienia z działaniami korupcyjnymi". - Nadzór nad tymi służbami sprawuje pan (Mariusz - red.) Kamiński, który już w przyszłości był skazany przez sąd za nadużycie władzy przy podobnych działaniach - przypomniał.

- Są szczególne powiązania między panem Kamińskim a panem Glapińskim – ocenił były premier, przypominając o zatrudnieniu w Banku Światowym syna koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, Kacpra. Decydujący wpływ na wybór reprezentantów Polski w tej instytucji ma prezes NBP.

Cimoszewicz: prezes NBP jest zobowiązany do przejrzystości

Cimoszewicz skomentował także próbę zakazania przez Narodowy Bank Polski kilkorgu dziennikarzom "Gazety Wyborczej" oraz "Newsweeka" - jak to określono we wniosku do sądu - "insynuowania", że prezes Adam Glapiński "uczestniczył w tzw. aferze KNF" oraz usunięcia dziewięciu publikacji z wydań papierowych, a także ze stron internetowych obu mediów.

- Gdy chodzi o zachowania pana Glapińskiego, to ten skrajny poziom nerwowości zaczyna przekraczać chyba granicę paniki - powiedział.

Zdaniem Cimoszewicza świadczyć o tym mają "inicjatywy typu oczekiwanie od sądu, żeby wycofano publikacje na jego temat".

- To jest zupełnie inna sytuacja, kiedy dochodzi do szkalowania przedsiębiorstwa prywatnego, osoby prywatnej, a zupełnie co innego, jeśli publikuje się teksty (oparte) na faktach i te fakty są przywołane i dotyczą one prezesa NBP - osoby, która jest niezwykle zobowiązana do przejrzystości, bo od tego zależy zaufanie do polskiego systemu finansów publicznych – podkreślił.

Autor: ft//kg / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24