Wiceszef MON o rosyjskich atakach przy polskiej granicy. "Mówimy o bardzo poważnej eskalacji ze strony Rosji"

Cezary Tomczyk
Tomczyk: mówimy o bardzo poważnej eskalacji ze strony Rosji
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Mówimy o bardzo poważnej eskalacji ze strony Rosji - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 wiceszef MON Cezary Tomczyk. Pytany był o ataki na Ukrainę przy polskiej granicy i o to, przed czym ostrzegała Polskę CIA.

Cezary Tomczyk pytany był o rosyjskie ataki na Ukrainę w pobliżu polskiej granicy. Czy to, co wydarzyło się na zachodzie Ukrainy, to scenariusz, przed którym ostrzegał Polskę raport CIA?

- Na pewno te słowa, które padały ze strony polskiego premiera, premier Donald Tusk mówił o tym już kilka miesięcy temu, nie są przypadkowe - powiedział Tomczyk. - Tak, jest to element tych ostrzeżeń i, szanowni państwo, to nie są ćwiczenia - dodał.

Cezary Tomczyk
Cezary Tomczyk
Źródło zdjęcia: TVN24

Wiceszef MON o atakach przy polskiej granicy: poważna eskalacja ze strony Rosji

- Mówimy o bardzo poważnej eskalacji ze strony Rosji, która dzisiaj dotyczy próby odcięcia Ukrainy przed zimą, jeżeli chodzi o dostawy wojskowe i jeżeli chodzi o kwestie kolei na samej Ukrainie - powiedział wiceszef MON.

Tomczyk zaznaczył, że nie może informować o szczegółach tego, przed czym ostrzegała CIA. Powiedział jednak, że "kolejne miesiące, szczególnie zima, to będzie taki okres przełomowy". - Rosja uważa, że to może być przełom, jeżeli chodzi o kwestie prowadzenia wojny i że dzisiaj Ukraina też od świata zachodniego potrzebuje maksymalnego wsparcia, żeby przetrwać wojnę i żeby móc skutecznie bronić się przed napadem powietrznym - mówił.

Tomczyk mówił też, "jak zmieniła się taktyka i strategia Rosji". - Przez ostatnie miesiące mieliśmy raczej do czynienia z nocnymi atakami, które miały swój początek i koniec. Dzisiaj Rosja utrzymuje Ukrainę w stanie permanentnej gotowości bojowej, atakując właściwie 24 godziny na dobę - tłumaczył. 

- Ostatnie ataki na zachód Ukrainy to też nie jest przypadek. To jest testowanie NATO, to jest testowanie ewentualnej pomocy sojuszniczej - stwierdził. 

Wiceszef MON zdradził, że w informacjach przekazanych przez CIA są też "scenariusze, które dotyczą państw europejskich". Co jest w scenariuszu dotyczącym Polski? - Nie chcę tu odsłaniać jakiegoś spektakularnego elementu, natomiast to, co widzieliśmy w Niemczech - możliwe sabotaże, możliwe nasilenie wojny hybrydowej, ale w takiej skali, której do tej pory nie widzieliśmy, możliwe akcje różnego rodzaju gdzieś na pograniczu na przykład państw bałtyckich, na pograniczu NATO, to są scenariusze bardzo realne, które mogą się zamienić w coś znacznie bardziej poważnego - wymieniał. 

Wiceszef MON: nie ma dzisiaj twardego scenariusza wojennego

Tomczyk zapewnił, że Polska jest "przekonana co do zaangażowania amerykańskiego i co do żelaznego sojuszu między Polską a Stanami Zjednoczonymi". - Wszystkie ostatnie delegacje amerykańskie, wizyta ministra Siemoniaka w Stanach Zjednoczonych, to też są elementy, które dotyczą tego i uważam, że z polskiego punktu widzenia ma to absolutnie kluczowe znaczenie - ocenił. 

- Jeżeli zastanawiamy się, czy w czymś uczestniczy Rosja, na przykład na terenie Europy, to znaczy, że na pewno w tym uczestniczy - powiedział wiceminister obrony narodowej. - Za każdym razem, kiedy mówimy o sabotażach albo dziwnych podpaleniach, o dziwnych sytuacjach, szczególnie w zakładach zbrojeniowych na terenie Europy, to z prawie stuprocentową pewnością możemy zakładać, że jest to Rosja albo osoby powiązane z Federacją Rosyjską - dodał. 

Zdaniem Tomczyka "mamy tysiące znaków i sygnałów, które prowadzą do prostego wniosku, że ta drabinka eskalacyjna i że ta eskalacja będzie tylko wzrastać". - Musimy być na to przygotowani, czyli z jednej strony budować odporność społeczeństwa, a z drugiej strony przede wszystkim budować odporność państwa i sił zbrojnych - powiedział. 

Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki pytał, co jest na szczycie drabiny eskalacyjnej w obecnym scenariuszu. Czy w grę wchodzi agresja lądowa na państwa NATO? - Różnego rodzaju sygnały są i analizujemy, natomiast nie ma dzisiaj twardego scenariusza wojennego - odpowiedział wiceminister. 

Tomczyk o "zielonych ludzikach" w Polsce: scenariusz niewyobrażalny

Piasecki przytoczył też słowa premiera Donalda Tuska, który podczas niedzielnej odprawy z ministrami i służbami mówił, że "dotychczasowe zdarzenia potwierdzają informacje, które otrzymujemy od wielu miesięcy, że także gorsze warianty są możliwe". Dziennikarz TVN24 pytał, co jest najgorszym wariantem. - Chyba doskonale wiemy, jaki może być najgorszy wariant - odparł Tomczyk. 

Sikorski apeluje do prezydenta
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Sikorski apeluje do prezydenta

- Ja nie chcę zdradzać tych scenariuszy, bo to jest tak - my naprawdę mamy bardzo szczegółowe informacje o potencjalnych zagrożeniach. Mamy je, tak jak powiedziałem, od naszego wywiadu i od partnerów z wywiadów zagranicznych, między innymi od Amerykanów - mówił. 

- Staramy się przede wszystkim temu przeciwdziałać, czy na pewnym poziomie ogólności informować też stronę rosyjską publicznie, tak jak robi to premier, o tym, że my doskonale wiemy, co oni planują. Właśnie po to, żeby te scenariusze się nie zrealizowały - tłumaczył. 

Przyznał, że scenariusz, w którym "zielone ludziki" wkraczają do Polski, jest jego zdaniem "scenariuszem niewyobrażalnym". - Uważam, że Polska jest silnym krajem, z silną armią i tego typu scenariusz w Polsce jest niemożliwy bez wprowadzenia już poziomu zagrożenia de facto wojennego - wyjaśnił. 

Wiceminister obrony narodowej o alertach RCB

Tomczyk pytany był też o alerty RCB, które w nocy z sobotę na niedzielę otrzymali niektórzy mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego. Piasecki pytał, co ma zrobić obywatel, który dostaje taki komunikat. 

Wiceszef MON przypomniał, że pierwszym alertem jest komunikat ostrzegawczy o tym, że trwa atak na zachodnią Ukrainę. - Po tym po prostu należy mieć telefon blisko, czekać na alerty RCB - mówił. 

- Natomiast jeżeli wyją syreny, jeżeli to jest alarm bombowy i to jest zagrożenie z powietrza, w takiej sytuacji każdy powinien udać się w bezpieczne miejsce - powiedział wiceszef MON. - To nie jest tak, że w Ukrainie ludzie w nocy o 4 rano schodzą do schronów, jeżeli mieszkają w bloku, bo nie zawsze jest taka możliwość. Bezpieczne miejsce to jest garaż, to jest piwnica, ale to jest też miejsce we własnym mieszkaniu, które nie ma okien, tak żebyśmy nie narazili się na ewentualne odłamki - tłumaczył. 

OGLĄDAJ: Wiceminister obrony: mówimy o bardzo poważnej eskalacji ze strony Rosji
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: