Polska

"Wersje z sufitu" i "wątki bez uzasadnienia". Poprzednie śledztwa ws. Ziętary "prowadzone bezsensownie"

Polska

"Wersje z sufitu" i "wątki bez uzasadnienia". Poprzednie śledztwa ws. Ziętary "prowadzone bezsensownie"
tvn24Ziętara był dziennikarzem śledczym "Gazety Poznańskiej", a wcześniej "Wprost" i "Gazety Wyborczej"

- Czekaliśmy na takie zdecydowane działania prokuratury ws. Jacka Ziętary od 22 lat - stwierdził na antenie TVN24 Krzysztof Kaźmierczak z Komitetu Społecznego "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary". Jak tłumaczył, przełom nastąpił dopiero, gdy sprawą zabójstwa zajęła się krakowska prokuratura. Wspomniał też, że śledczy z Poznania pochylać się nad sprawą Ziętary nie chcieli. - Mimo że ujawnialiśmy okoliczności, które wskazywały na to, że śledztwo było manipulowane - tłumaczył Kaźmierczak.

- Ziętara był bardzo skrytym człowiekiem. Tematy, którymi się zajmował zostawiał dla siebie. Myślę, że to w jakiejś mierze go zgubiło. Był indywidualistą, który mówił o wielu sprawach. Ale to, co go najbardziej interesowało, pozostawiał dla siebie - mówił na antenie TVN24 Krzysztof Kaźmierczak z Komitetu Społecznego "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary".

Jak tłumaczył, gdy Ziętara zniknął 1 września 1992 roku, prokuratura nie chciała prowadzić śledztwa. - Wszczęto je dopiero po roku, pod naciskiem mediów i ojca Jarka Ziętary - stwierdził Kaźmierczak. Jednak jego zdaniem tamto śledztwo było prowadzone "zupełnie bezsensownie".

"Wersje z sufitu"

- Badano wątki, które nie miały żadnego uzasadnienia. To były jakby wersje z sufitu jakieś. Po kilku latach śledztwo umorzono, w ogóle nie zajmując się wątkiem zlecenia zabójstwa w związku z działalnością dziennikarską. Podjęto śledztwo w 1998 roku na krótko, około rok. Wtedy postawiono tezę, że to mogło mieć związek z działalnością dziennikarską, ale sprawę umorzono. Nie znaleziono zwłok - tłumaczył Kaźmierczak.

Jak dodał, teraz, w ostatnich latach, po kilkuletnich bardzo intensywnych działaniach i różnego rodzaju apelach, "udało się doprowadzić do wznowienia śledztwa i do przekazania go innej prokuraturze".

- Uważaliśmy, że póki w Poznaniu sprawa będzie prowadzona, nie zostanie wyjaśniona. I to się potwierdziło. Krakowska prokuratura zajęła się jako podstawowym wątkiem tym, że został on (Ziętara - red.) zamordowany na zlecenie, że wiązało się to z działalnością dziennikarską. Badano wątki różnych afer gospodarczych, dziwnych biznesmenów. Widać, że jest efekt tych czynności - mówił Kaźmierczak.

"Śledztwo było manipulowane"

Jak tłumaczył, prokuratura w Poznaniu twierdziła, że nie ma żadnych okoliczności, które by uzasadniały zbadanie sprawy. - Mimo że ujawnialiśmy okoliczności, które wskazywały na to, że śledztwo było manipulowane - mówił przedstawiciel Komitetu Społecznego "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary".

Pytany, kto miałby manipulować, stwierdził, że osoby, które brały w tym śledztwie udział. - Byli to m.in. byli funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, którzy forsowali jakieś dziwne wersje, które nie miały żadnego zaczepienia w faktach - powiedział Kaźmierczak. Dodał, że stawiano też tezę, że skoro nie ma zwłok, to Ziętara żyje. - Wymyślano wersje, że on uciekł za granicę, mimo że nie miał ważnego paszportu - mówił Kaźmierczak.

"Błąkaliśmy się po omacku"

Pierwsze śledztwo w sprawie Ziętary ruszyło w 1993 r. Sprawą zajmował się wówczas prokurator Jacek Tylewicz. Dotyczyło ono uprowadzenia dziennikarza. Tylewicz sprawy nie dokończył - w międzyczasie przeniesiono go do prokuratury wojewódzkiej. Jego następca ją umorzył.

- Badaliśmy szereg wątków. Proszę pamiętać, że w latach 90. były inne realia, inne możliwości pracy policji i prokuratury. Badaliśmy wątki nieco na wyczucie. Materiału dowodowego nie było wcale, śledztwo zostało wszczęte po roku. Były problemy z dokumentacją, poszukiwaliśmy jego notatników. Błąkaliśmy się po omacku - przyznaje Tylewicz.

Jak dodaje, wówczas nie był badany w ogóle wątek Aleksandra G. - Był wątek wypadku w górach, wyjazdu zagranicę, utonięcia czy utopienia a także wplątania się w interesy, które mogły go doprowadzić do śmierci. Nie było dowodów na śmierć Ziętary, choć mimo braku dowodów to zakładaliśmy - wyjaśnia.

Jak dodaje, krakowska prokuratura musi mieć silny materiał dowodowy, skoro zdecydowano się na zatrzymanie Aleksandra G.

- Jestem zdziwiony, ale nie jestem zaskoczony - przyznaje Tylewicz, który jako prokurator zajmował się w tamtym okresie przestępczością zorganizowaną.

Zatrzymano Aleksandra G.

We wtorek krakowska prokuratura poinformowała, że zamierza przedstawić b. senatorowi Aleksandrowi G. zarzut podżegania do zabójstwa Jarosława Ziętary. B. senator został zatrzymany we wtorek rano. Obecnie trwają z nim czynności w Prokuraturze Apelacyjnej w Poznaniu - poinformował prokurator Artur Wrona, który jest szefem krakowskiej prokuratury apelacyjnej. Za podżeganie do zabójstwa grozi od ośmiu lat do dożywotniego pozbawienia wolności

Autor: kde/kka / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: Arch. TVN24

Pozostałe wiadomości