Pytania o szanse na koalicję PiS-PSL. Pawlak: nie straszmy taką czy inną perspektywą

TVN24

Platforma Obywatelska ogłosiła, że pójdzie do wyborów bez SLD, Wiosny i PSLAdrianna Otręba | Fakty po południu
wideo 2/36

Możliwe koalicje określają wyborcy. Pozwólmy ludziom wybierać zgodnie z ich przekonaniami. Nie straszmy taką czy inną perspektywą - mówi tvn24.pl były prezes PSL Waldemar Pawlak pytany, czy po wyborach jest możliwa koalicja Polskiego Stronnictwa Ludowego z Prawem i Sprawiedliwością. Zapewnia, że w ostatnim czasie nie było rozmów z PiS. Pojawiające się pogłoski o takich negocjacjach dementują politycy z władz PSL.

Prowadzone od kilku tygodni rozmowy na temat wspólnego startu w jesiennych wyborach parlamentarnych między PO i PSL załamały się w zeszłym tygodniu. Polityk Platformy, który zna przebieg negocjacji, ocenia w rozmowie z tvn24.pl, że za decyzją lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza stali Waldemar Pawlak - były premier oraz były szef ludowców - i poseł PSL Marek Sawicki.

- Daliśmy im wszystko, czego żądali. Byliśmy w stanie pozbyć się z list SLD. Wyglądało jednak na to, jakby Kosiniak-Kamysz nie chciał się z nami dogadać, bo już był po rozmowach z PiS-em. Nie mógł się przeciwstawić Pawlakowi i Sawickiemu, którzy byli przeciwko startowi z PO - podkreśla nasz rozmówca.

Waldemar Pawlak jako spindoktor

Politycy PSL przyznają, że prezes Stronnictwa traktuje Pawlaka jak mentora. Były premier ma pełnić rolę nieformalnego doradcy. - Jest z nami w stałym kontakcie. To nasz spin doktor - przyznaje polityk z władz PSL.

Inny ludowiec podkreśla, że sposób prowadzenia negocjacji z Platformą Obywatelską przez prezesa PSL przypominał taktykę stosowaną przez Pawlaka.

- Waldek był znany z tego, że doprowadzał negocjacje do ściany i wywoływał kryzys. Potem czekał, aż przyjdą i poproszą, by ustąpił. Wtedy rzucał: "zgadam się, ale jak pomysł nie wypali, to nie biorę za to odpowiedzialności". Tym razem się okazało, że to nie jest gra. Władek się nie chciał dogadać z PO. Krążą pogłoski, że równolegle były prowadzone rozmowy z PiS - mówi nasz rozmówca.

Pawlak o koalicji z PiS-em: możliwe koalicje określają wyborcy

Waldemar Pawlak przekonuje w rozmowie z tvn24.pl, że jeśli "opozycja nie jest zapakowana do jednego pudełka, ale zróżnicowana, to PiS ma gorsze wyniki w sondażach", bo "ludzie mogą wybierać większe dobro, a nie mniejsze zło".

- Dziwi mnie naiwne myślenie, że połączenie różnych środowisk przyniesie lepszy wynik wyborczy - podkreśla były premier. - Wynik dwóch różnych partii może być gorszy niż każdej z nich startującej osobno. W wyborach nie chodzi o to, by się skupiać na odsunięciu takiej czy innej formacji, ale na przedstawieniu lepszych propozycji dla wyborców - tłumaczy.

- Rozmowy o koalicji z PiS-em po wyborach wchodzą w grę? - pytam.

- Możliwe koalicje określają wyborcy. Pozwólmy ludziom wybierać zgodnie z ich przekonaniami. Nie straszmy taką czy inną perspektywą - odpowiada były prezes PSL.

- Kiedyś na pytanie, kto wygra wybory odpowiadał pan: "nasz koalicjant". To aktualne? - dopytuję.

- To było humorystyczne zobrazowanie otwartości PSL-u do współpracy z różnymi środowiskami w oparciu o wspólne wartości i programy - mówi Pawlak.

Pytany, czy w ostatnich tygodniach prowadził rozmowy z politykami PiS-u, były prezes Stronnictwa odpowiada, że "nie było takich sytuacji w ostatnim czasie", bo "nie jest teraz w aktywnej polityce".

"Realna polityka nie wyklucza rozmów z konkurentami"

- Gdy byłem w rządzie, dla dobra kraju potrafiłem współpracować z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Bardzo to sobie cenię - zaznacza Pawlak. - Realna polityka nie wyklucza rozmów z konkurentami. Warto pamiętać, że w 2006 roku do koalicji z PiS-em nie weszliśmy. PiS się wtedy skupiało na sprawach o charakterze represyjnym czy inwigilacyjnym, a nie gospodarczym czy społecznym - dodaje.

Pogłoski na temat rozmów z Prawem i Sprawiedliwości dementują też inni politycy z władz Polskiego Stronnictwa Ludowego.

- My z PiS? To bzdura. Nie było takich rozmów. Mogę przyrzec na wszystkie świętości. Pawlak też nie rozmawiał z PiS - zarzeka się polityk z władz PSL.

- Informacja o pieniądzach, które rząd przyznał Ochotniczym Strażom Pożarnym została odebrana jako sposób na kupienie przychylności PSL-u i Pawlaka jako szefa związku OSP - zauważam.

- To nieprawda. Jest odwrotnie. Waldek był załamany. To rozwiązanie sprawi, że to rząd będzie dzielił środki dla straży - denerwuje się nasz rozmówca.

Pawlak tłumaczy z kolei, że "koncepcja powstała prawdopodobnie w ostatnich miesiącach, ale w tajemnicy, bez konsultacji ze środowiskiem strażackim czy samorządowym" i wprowadza "niespotykany dotąd poziom centralizacji". - Szef MSWiA ma decydować o środkach dla 16 tysięcy jednostek ochotniczej straży pożarnej. Samorządy by to nadzorowały bardziej racjonalnie - ocenia były premier.

Co na to PiS? Polityk zbliżony do Nowogrodzkiej unika odpowiedzi na pytanie, czy doszło do rozmów ludowcami, ale nie ukrywa, że fiasko negocjacji o wspólnym starcie opozycji było w interesie PiS.

- Zależało nam na tym, by Platforma się nie dogadała z PSL. System d’Hondta [wyborczego podziału głosów - przyp. red.] jest nieubłagany i premiuje duże bloki - zauważa.

Marek Sawicki jako "zły policjant"

Istotną rolę w decyzji, z kim ludowcy pójdą do wyborów, odegrał też Marek Sawicki, który nie ukrywa, że jest zwolennikiem budowy list przez PSL w ramach stworzonej przez nich Koalicji Polskiej. Sawicki prowadził też rozmowy o wspólnym starcie z Pawłem Kukizem.

- Nie ma możliwości powrotu do rozmów z Platformą przed wyborami. Nasz prezes nie jest chłopcem w krótkich spodenkach i ogłosił to jasno na konferencji w piątek - zaznacza Sawicki w rozmowie z tvn24.pl. - Możemy rozmawiać z PO na temat tworzenia koalicji dopiero po wyborach, bo bez PSL-u nie będzie się dało odsunąć PiS-u od władzy - uważa były minister rolnictwa.

Polityk PSL krytyczny wobec prezesa przyznaje: - Na początku byłem przekonany, że Sawicki gra w porozumieniu z Władkiem rolę "złego policjanta". Potem się okazało, że Władek gra z nim i nie chce się dogadać z PO. Część kolegów się też zorientowała, że pójdziemy bez Platformy i chcą to odwrócić, ale jest za późno. Wielu kolegów ma świadomość, że możemy wylądować pod lodem - dodaje.

Innego zdania jest polityk z władz PSL, który w rozmowie z nami tłumaczy, że wyborcy PSL-u nie wybaczyliby startu z jednej listy z politykami lewicy.

- Poza tym pojawiły się pogłoski, że nie będziemy mogli po wyborach założyć swojego klubu, tylko nasi posłowie byliby w klubie PO. PSL nie będzie więcej na kolanach przed Platformą. Okres wykorzystywania PSL-u przez PO jest zakończony - zaznacza nasz rozmówca.

Polityk PO: Ogon nie będzie machał psem

Inny polityk z władz Stronnictwa tłumaczy, że rozmowy szły dobrze, ale w środę przed tygodniem się załamały.

- W mediach zaczęły się ataki polityków PO, że jesteśmy pazerni. Jak się chce dogadać, to się pilnuje ludzi, by takich rzeczy nie opowiadali. W piątek doszło do spotkania, ale wyglądało to znacznie gorzej. Propozycja PO była znacznie gorsza - mówi.

Polityk PO, który zna przebieg rozmów: - Dostali siedem "jedynek", siedem "dwójek" i siedem "trójek". Byliśmy w stanie dać więcej: siedem "czwórek" czy "piątek", ale nikt już tej oferty nie chciał słuchać.

- PSL-owcy przegięli - dodaje poseł z władz Platformy Obywatelskiej. - Zachowywali się jakby to oni byli największą partią opozycji. Nie możemy się zgodzić, by to ogon machał psem.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił pod koniec ubiegłego tygodnia, że ludowcy chcą budować własne listy w ramach centrowej Koalicji Polskiej. W czwartek szef PO Grzegorz Schetyna poinformował, że po decyzji PSL-u pomysł wspólnego startu Platformy z ludowcami i SLD jest nieaktualny, ale zaprosił na listy polityków innych opcji.

Jak powinna wystartować opozycja? Sondaż

Według najnowszego sondażu telefonicznego Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24 50 procent zwolenników opozycji uważa, że środowiska opozycyjne powinny stworzyć jeden wspólny blok na wybory parlamentarne w 2019 roku. 22 procent elektoratu opozycji uważa z kolei, że Polskie Stronnictwo Ludowe powinno uformować koalicję z Platformą Obywatelską, dla którego przeciwwagą był by blok partii o charakterze lewicowym.

ZOBACZ PEŁNE WYNIKI SONDAŻU PARTYJNEGO >

ZOBACZ WYNIKI SONDAŻU NA TEMAT STARTU OPOZYCJI >

Wyniki sondażu Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24
tvn24.pl

Zdecydowany lider i trzy partie w Sejmie

Według kolejnego sondażu telefonicznego Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24, 42 procent badanych zagłosowałoby na koalicję PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski, gdyby wybory do parlamentu odbyły się w najbliższych dniach. Koalicja Obywatelska zajmuje w badaniu drugie miejsce z wynikiem 27 procent, a na trzeciej pozycji jest Kukiz'15 z 6-procentowym poparciem.

Wyniki sondażu Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24
tvn24.pl

Autor: Grzegorz Łakomski / Źródło: tvn24.pl

Raporty: